fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Afera Wikileaks

WikiLeaks. Polski wątek wśród tajnych dokumentów

Szef MSZ Radosław Sikorski, premier Donald Tusk i wiceprezydent USA Joe Biden podczas rozmów o tarczy antyrakietowej
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Opublikowane przez portal WikiLeaks dokumenty dotyczą także spraw bliskich Warszawie. Wśród tajnych depesz jest 972 dokumentów z Polski
Depesze pojawiają się w kontekście m.in. planów budowy tarczy antyrakietowej, konfliktu rosyjsko-gruzińskiego, sprzedaży Iranowi przez Rosjan systemu rakietowego S-300 i sporów w niemieckiej koalicji CDU-FDP.
Dokumenty, wysłane z ambasady USA w Warszawie oraz konsulatu w Krakowie, pochodzą głównie z lat 2005-2009.
[srodtytul]Co z tą tarczą?[/srodtytul]
Ujawnione przez WikiLeaks depesze rządu USA potwierdzają rezygnację Baracka Obamy z umieszczenia w Polsce elementów tarczy antyrakietowej. Z dokumentów wynika, że Obama zrezygnował, bo "postawił" na współpracę z Rosją w kwestii sankcji ONZ wobec Iranu.
Z opublikowanych dokumentów nie wynika jasno, czy doszło do umowy typu "coś za coś" między USA a Rosją, ale umowa chyba "opłaciła się".
Tarczę antyrakietową, która miała być rozmieszczona na terenie Polski i Czech, zastąpiono "nową architekturą" tarczy, czyli planem rozmieszczenia w Polsce antyrakiet typu SM-3 przeznaczonych do niszczenia rakiet krótkiego i średniego zasięgu.
Rezygnacja była poufna. Na początku notki z 17 września 2009 roku mamy wzmiankę, że zawarte w niej informacje mogą być dostarczone do władz poszczególnych państw-odbiorców dopiero 25 minut przed wystąpieniem prezydenta Baracka Obamy zaplanowanego na ten dzień.
Zgodnie z paragrafem 4. umowy (ogólne uzasadnienie decyzji), informacje zawarte w paragrafie 5. miały być przekazane ambasadom w państwach członkowskich NATO, z wyjątkiem placówek w Warszawie i Pradze. Odrębny zestaw przygotowano dla Rosji (paragraf 6.), Japonii (7.) i państw Zatoki Perskiej (8.) .
Polska i Czechy - jak to wspomniano w paragrafie 5. - miały dostać odrębne propozycje i punkty do dyskusji przedstawione 17 września przez delegację z Pentagonu: Michele Flournoy i Elle O. Tauscher.
[srodtytul]Sąsiad Rosji, sąsiad Niemiec[/srodtytul]
Polska pojawia się w dokumentach WikiLeaks także w kontekście relacji rosyjsko-gruzińskich. Brytyjski "The Guardian" cytuje rozmowę amerykańskiego sekretarza stanu Philipa Gordona z doradcą prezydenta Francji Jean-Davida Levitte'a. - Rosjanie mają skłonność do myślenia o "dobrych sąsiadach" jako o całkowicie uległych podwładnych - miał powiedzieć Francuz.
"Minie całe pokolenie, zanim rosyjska opinia publiczna będzie w stanie pogodzić się z utratą wpływów - od Polski przez kraje nadbałtyckie po Ukrainę i Gruzję" - miał napisać Levitte w liście do Gordona.
Kolejny polski wątek w aktach pojawia się przy okazji kontrowersyjnej nominacji Eriki Steinbach do władz fundacji "Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie". Przeciwny temu był szef niemieckiego MSZ Guido Westerwelle. Argumentował on, że taka nominacja mogłaby pogorszyć stosunki z Polską. Bał się pogorszenia stosunków na linii Berlin - Warszawa, bo "szefowa Związku Wypędzonych Steinbach jest nielubiana w Polsce" - napisał autor tajnej noty.
[srodtytul]Śledztwo trwa[/srodtytul]
Prokurator generalny USA Eric Holder oświadczył, że w sprawie opublikowania poufnych dokumentów amerykańskiej dyplomacji przez portal Wikileaks toczy się śledztwo.
- Ci, którzy dopuścili się w tej sprawie złamania amerykańskiego prawa zostaną pociągnięci do odpowiedzialności - zapewnił.
Holder potępił ujawnienie amerykańskich dokumentów, podkreślając, że stwarza to zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego USA, a także dla bezpieczeństwa amerykańskich dyplomatów i innych przedstawicieli rządu.
[srodtytul]Współczuć wycieku[/srodtytul]
Minister obrony Bogdan Klich ocenia, że wyciek kolejnych tajnych dokumentów do Wikileaks nie jest powodem do zmian w kontaktach z amerykańskimi dyplomatami.
- Będziemy robić to samo, co do tej pory. Polityka jest grą interesów, nie widzę żadnego powodu, żeby coś zmieniać w relacjach z naszymi partnerami amerykańskimi - mówił Klich. Dodał, że "o tym, co rzeczywiście jest w tych materiałach", wypowie się później.
Szef BBN Stanisław Koziej uważa, że można współczuć Amerykanom, że przytrafił się taki wyciek. Taki przypadek może dotknąć każde państwo, zwłaszcza takie, które jest zaawansowane technologicznie i demokratyczne.
Dla Polski z tego zdarzenia wynika konieczność "zdecydowanego przyspieszenia" prac nad strategią bezpieczeństwa informacyjnego.
[ramka]Wśród 972 dokumentów z Polski: 31 ma klauzulę tajne, 565 poufne, 204 do użytku wewnętrznego, 170 niesklasyfikowanych.
166 depesz dotyczy 2009 r.[/ramka]
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA