fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Spór o etaty wykładowców uczelni

ROL
Część rektorów chce zachowania prawa do pracy na wielu uczelniach
Ograniczenie wieloetatowości zapisane jest w projekcie nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym. Dokument przyjął rząd, teraz pracuje nad nim Sejm.
Projekt zakłada, że na dodatkowe zatrudnienie w innej uczelni lub na prowadzenie firmy nauczyciel akademicki będzie musiał mieć zgodę rektora szkoły, która jest jego głównym miejscem pracy. Naukowcy będą mogli pracować najwyżej na dwóch uczelniach.
Jutro w Sejmie w czasie publicznego wysłuchania stron zainteresowanych kształtem ustawy część rektorów zamierza przekonywać posłów, że to zły zapis.
– To wbijanie noża w plecy tym uczelniom niepublicznym, które nie posiadają własnej kadry. Szczególnie dotyczy to szkół, które prowadzą studia na poziomie licencjackim – mówi prof. Waldemar Tłokiński, szef Konferencji Rektorów Zawodowych Szkół Polskich. – Jeśli rektor uczelni macierzystej nie wyrazi zgody pracownikom na dalszą pracę w naszych uczelniach, to wiele kierunków przestanie istnieć, bo z dnia na dzień nie wychowamy własnej kadry.
Prof. Tłokiński szacuje, że problem dotyczy 150 prywatnych szkół wyższych. Ale zapis ograniczający wieloetatowość krytykują też rektorzy zawodowych uczelni publicznych.
[wyimek][srodtytul]66 proc.[/srodtytul] profesorów pracuje na więcej niż jednym etacie[/wyimek]
– Musimy się wspomagać kadrą z innych uczelni, bo nasze szkoły istnieją średnio od ośmiu lat. W Polsce zostanie profesorem zajmuje jakieś 25 lat. Uczelnie nastawione na kształcenie licencjackie nie zapewniają też naukowcom możliwości prowadzenia badań i nie dla każdego są atrakcyjne jako pierwsze miejsca zatrudnienia – argumentuje prof. Andrzej Kolasa, przewodniczący Konferencji Rektorów Publicznych Szkół Zawodowych.
Rektorzy chcą pozostawienia obecnego rozwiązania, czyli pytanie o zgodę na więcej niż jedno dodatkowe zatrudnienie – albo wprowadzenia okresu przejściowego dla przepisu. Ministerstwo Nauki jest przeciwne, bo tracą studenci.
– Istotne wnioski przyniósł raport rzecznika praw studenta: znanych profesorów nagminnie zastępują na wykładach i konwersatoriach doktoranci, adiunkci. Zdarzały się przypadki, że wykład cenionego profesora studenci oglądali z telewizora. Znany jest też przypadek profesora zatrudnionego na dziewięciu etatach – wymienia Bartosz Loba, rzecznik resortu nauki.
Z diagnozy szkolnictwa wyższego opracowanej przez Ernst & Young i Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową wynika, że 66 proc. profesorów pracuje na więcej niż jednym etacie. Z kolei resort nauki podaje, że spośród uczelni publicznych najczęściej pracę w innych szkołach podejmują profesorowie uczelni ekonomicznych.
– Kierunki ekonomiczne były tymi, które najchętniej otwierały uczelnie prywatne, bo nie trzeba było specjalnie inwestować, by prowadzić zarządzenie czy księgowość – przyznaje prof. Roman Niestrój, rektor Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. – Przez 20 lat wiele uczelni niepublicznych nie wychowało własnej kadry, bo wygodnie jest mieć pracownika, który świadczenia socjalne ma płacone w innym miejscu pracy.
Zaznacza, że wieloetatowość ocenia negatywnie, ale do zapisu ma zastrzeżenia. – To próba załatwienia problemu rękami rektora, który ma być policjantem. Lepiej byłoby, gdyby w ustawie było zapisane, że szkoły prywatne powinny mieć obowiązek zatrudniania na pierwszych etatach – uważa prof. Niestrój.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA