fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Jarosław Kaczyński: mój brat stanie się symbolem Solidarności

Jarosław Kaczyński
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
"Lech Kaczyński w naturalny sposób może być dziś postrzegany przez wielu jako wielka postać solidarnościowa" - mówi w wywiadzie dla "Gazety Polskiej" Jarosław Kaczyński
W rozmowie, która ukaże się w nowym wydaniu gazety, pada wiele mocnych słów pod adresem prezydenta Bronisława Komorowskiego, Lecha Wałęsy oraz polityków Platformy Obywatelskiej.
Kaczyński zauważa, że jego brat jako pierwszy prezydent wolnej Polski docenił działaczy „Solidarności” i dlatego "w naturalny sposób może być dziś postrzegany przez wielu jako wielka postać solidarnościowa".
"Tego boją się ci, którzy dziś tak bezczelnie pomniejszają jego rolę. Obawiają się, że w obliczu niechybnej kompromitacji Wałęsy to Lech Kaczyński stanie się symbolicznym patronem ruchu solidarnościowego. Oto przyczyna blokowania upamiętnienia dorobku tragicznie zmarłego prezydenta" - mówi Jarosław Kaczyński o zmarłym bracie.
Były premier wspomina o tym, co robił Lech Kaczyński w sierpniu 1980 roku. "Był obecny w drugiej fazie, i tę obecność można liczyć w dniach, a nie w godzinach".
Według Jarosława Kaczyńskiego, jego brat "otrzymał zadanie rozmów z negocjatorami". "Miał ku temu predyspozycje, przede wszystkim jako świetny prawnik, zresztą napisał część porozumienia. A po drugie – Brat był wówczas w zupełnie wyjątkowej sytuacji rodzinnej. Marta była maleńka, a Marylka bardzo bała się zostać sama. Mimo to zaangażował się tak, jak tylko mógł, i jego rola jest nie do pominięcia. Wszyscy, którzy twierdzą, iż było inaczej, zwyczajnie kłamią, bo przecież wystarczy zajrzeć do książek, by sprawdzić, jak było naprawdę" - mówi były premier.
Na pytanie, czy prezydent Komorowski ma problem z dorobkiem swojego poprzednika, odpowiada: "W mojej ocenie liderzy PO czy szerzej liderzy establishmentu mają problem z Lechem Kaczyńskim. Tak jak już wspomniałem, budowana przez nich konstrukcja lukrująca postać Wałęsy za jakiś czas rozsypie się jak domek z kart. Na szczęście można w Polsce jeszcze pisać książki – kolejne o Lechu Wałęsie są nieuniknione".
W wywiadzie pada też pytanie o katastrofę w Smoleńsku i to, co były premier rządu PiS zastał na miejscu rozbicia się samolotu. "Pamiętam dokładnie, że poza najmocniejszą, środkową częścią samolotu tej maszyny jakby nie było. (...) Co się zatem stało z Tu-154M, z polską delegacją, że część tej maszyny po prostu zniknęła?" - pyta Kaczyński.
Źródło: Gazeta Polska
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA