fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Dobry mecz, zły wynik

Lech długo grał ze Spartą jak równy z równym, ale rywale mieli więcej szczęścia. Na zdjęciu Artur Wichniarek zatrzymywany przez Manuela Pamicia
AP
Lech Poznań przegrał w Pradze ze Spartą 0:1, ale w rewanżu może odrobić tę stratę
To był zupełnie inny Lech niż w meczach z Interem Baku. Grał mądrze, wiedział, czego chce. Nie bał się, gdy Sparta zaczęła grać ostro, a tak jej piłkarze, zwłaszcza potężny pomocnik Juraj Kucka, odreagowywali frustrację. Nie spodziewali się takiego oporu, przyznawali przed meczem, że piłkarzy rywala nie znają. Teraz niektórych będą pamiętać. Długo nie potrafili sobie stworzyć dobrej sytuacji, jedynego gola strzelili dopiero w 76. minucie w dość przypadkowy sposób, dzięki temu, że piłka odbiła się od Manuela Arboledy i spadła pod nogi niepilnowanego Ericha Brabca.
Trener Jacek Zieliński wreszcie podjął decyzję, która może zmienić jego opinię trenera bojącego się ryzyka. Do pomocy wstawił 19-letniego Kamila Drygasa, wychowanka Marcinków Kępno, który trenuje z pierwszą drużyną Lecha od zimy. Zaskoczenie było duże dla nas i przeciwników, którzy nikogo takiego nie uwzględniali w swoich analizach.
Drygas zagrał bardzo dobrze, walczył na całym boisku, po jednym ze starć omal nie stracił przytomności, ale kiedy już postawiono go na nogi, biegał dalej. Wspaniały przykład dla wszystkich.
Sparta była bliska prowadzenia w 5. minucie, kiedy po strzale Kucki odbita od obrońcy piłka spadła na siatkę. Ale cztery minuty później Arboleda miał jeszcze lepszą okazję. Po rzucie wolnym wykonywanym przez Siergieja Kriwca stoper Lecha uderzył głową, trafił piłką w bramkarza. To była najlepsza szansa Lecha w pierwszej połowie.
Mecz był bardzo wyrównany. Doświadczeni piłkarze Sparty nie mieli pomysłu na pokonanie obrony Lecha, Większość prób kończyła się wybiciem piłki. Świetnie grał najlepszy w polskiej drużynie Arboleda, nie gorzej Bartosz Bosacki i boczni obrońcy. Sparta nie miała w tym czasie ani jednej klarownej sytuacji.
W drugiej połowie gra wyglądała podobnie. Najpierw przez wiele minut przewaga należała do Lecha, potem do Sparty. Mistrz Polski nie wykorzystał swoich szans, rywale mieli więcej szczęścia. Kwadrans przed końcem w pole karne Lecha wbiegł Brabec, obrońcy nie bardzo wiedzieli, kto ma go pilnować. Grzegorz Wojtkowiak został zbyt daleko, nie zdążył zablokować strzału. Brabec trafił po ziemi w róg i Krzysztof Kotorowski nie był w stanie dosięgnąć piłki.
Artur Wichniarek, osamotniony w przodzie, musiał toczyć ciężkie boje z Tomasem Repką, do którego strach nawet podejść, bo Czech nie patrzy, czy kopie w piłkę, czy w nogi. Repka ma lat 36, a Wichniarek 34. Pojedynki rutyny z rutyną mogły się podobać, w Poznaniu może Wichniarka będzie wspierał Joel Tshibamba, który wczoraj ledwie się na boisku pokazał.
Lech przegrał, ale wreszcie pokazał się z dobrej strony i ma w rewanżu szanse na odrobienie straty. Atutem poznaniaków powinna też być publiczność. Na Generali Arena mistrzów Polski dopingowało bez przerwy ponad trzy tysięcy kibiców. Byli głośniejsi i lepiej zorganizowani niż dziesięć tysięcy kibiców Sparty. W rewanżu w Poznaniu ta siła Lecha będzie jeszcze większa.
Mimo porażki nastrój jest znacznie lepszy niż przed tygodniem. Wtedy Lech przegrał z Interem i odebrał wielu kibicom jakiekolwiek nadzieje. Teraz też przegrał, ale nadzieja odżyła.
[ramka]
[b]Sparta – Lech 1:0 (0:0) [/b]
Bramka: E. Brabec (76). Żółte kartki: B. Wilfried, J. Kucka (Sparta); K. Drygas, G. Wojtkowiak, S. Peszko (Lech). Sędziował: P. Tagliavento (Włochy). Widzów 14 588.
Sparta: Blazek – Kladrubsky, Repka, Brabec, Pamic – Sionko, Kucka, Hoheneder, Matejovsky (90+3, Hejda), Kadlec (73, Jeslinek) – Wilfried (87, Tresnak).
Lech: Kotorowski – Wojtkowiak, Arboleda, Bosacki, Gancarczyk – Peszko, Injac, Stilić (87, Wilk), Drygas, Kriwiec (85, Mikołajczak) – Wichniarek (77, Tshibamba).[/ramka]
[ramka]
[srodtytul]Powiedzieli[/srodtytul]
[b]Jacek Zieliński[/b]
[i]trener Lecha[/i]
Najważniejsze, że nie zagraliśmy bojaźliwie. Na początku meczu byliśmy drużyną groźniejszą, wystarczyło tylko strzelić bramkę, okazje były. Oczywiście nie gramy jeszcze z dawnym błyskiem, drużynie wciąż czegoś brakuje. W 60. – 70. minucie zaczęły się problemy, potem straciliśmy przypadkowego gola. To prawda, że Lechowi brakuje skuteczności, w dużym stopniu decyduje o tym brak Roberta Lewandowskiego. Wiedzieliśmy, że Robert odejdzie, od pół roku, ale problem został. Artur Wichniarek to inny typ napastnika, musi się do drużyny dopasować. Jestem optymistą przed rewanżem.
[b]Jozef Chovanec[/b]
[i]trener Sparty [/i]
Bałem się tego meczu, bo wielu moich zawodników było kontuzjowanych, a mistrz Polski to dobra drużyna, co pokazała szczególnie na początku spotkania. Graliśmy, by wygrać, cel został osiągnięty, przyznaję, po szczęśliwie zdobytym golu.
[b]Bartosz Bosacki [/b]
[i]kapitan Lecha[/i]
Zagraliśmy dużo lepiej niż w rewanżu z Interem. Powinniśmy zdobyć gola, ale to gospodarze strzelili szczęśliwą bramkę. Przy naszej publiczności, która i w Pradze bardzo pomogła, postaramy się odrobić stratę.
[b]Artur Wichniarek[/b]
[i]napastnik Lecha[/i]
Sparta niczym nas nie zaskoczyła. W Poznaniu, aby awansować, trzeba po prostu strzelać bramki. Idziemy w dobrą stronę.
[b]Libor Sionko[/b]
[i]pomocnik Sparty[/i]
Czeka nas trudny rewanż.
Musimy być uważni w obronie i absolutnie nie możemy grać na remis. Przed meczem znałem tylko Wichniarka, teraz wiem, że Lech ma kilku bardzo dobrych piłkarzy.
[i]—zebrał s.t.s.[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA