fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Mariusz Max Kolonko: Telewizja bez maski

rp.pl
Telewizja upolityczniona może być atrakcyjna. Upolityczniona jest Fox News w Ameryce, a mimo to jest najczęściej oglądaną stacją na rynku – pisze publicysta
Telewizja publiczna była upolityczniona za rządów PiS, będzie upolityczniona i za rządów Platformy. O czujności jej polityków w tej kwestii świadczy już pierwsza decyzja prezydenta elekta Bronisława Komorowskiego, który obsadził swymi sympatykami dwa stanowiska KRRiT. Upolitycznienie TVP jest stanem trwałym przeszłych i przyszłych politycznych mariaży w Polsce. Polacy muszą przyjąć to do wiadomości i uznać za fakt trwały, wynikający z relacji zachodzących między światem mediów i władzy.
[srodtytul]Dostęp do mikrofonu[/srodtytul]
Okiełznanie publicznego nadawcy jest partiom niezbędne do taniej i efektywnej promocji oraz podnoszenia rankingów rozpoznawalności polityków. Dopóki TVP będzie spółką Skarbu Państwa, nie ma co marzyć, by kolejne nowe elity władzy zrezygnowały ze wskakiwania na telewizyjnego rumaka.
Także dyskusja nad odpolitycznieniem tej instytucji służy politycznym i ekonomicznym interesom przeróżnych grup nacisku. Na przykład tzw. twórcy walczą o telewizję publiczną, by m.in. produkować i prezentować na jej antenie niszowe produkcje, które w świecie współczesnych mediów żadną miarą nie miałyby prawa zaistnieć w szerokim rozpowszechnianiu.
Koncern Agora zaś, zgodnie z naturą każdego koncernu prasowego zresztą, chciałby najpewniej „odpolitycznienia” TVP poprzez jej marginalizację bądź wręcz parcelizację. To umożliwiłoby mu bowiem wejście na rynek telewizyjny i stworzenie prasowo-telewizyjnej oligarchii medialnej będącej w polskich warunkach czwartą władzą.
Jeżeli więc chcecie państwo odpolitycznić TVP, proszę, sprywatyzujcie ją (powodzenia!) lub pozbawcie upolityczniającego ją pionu informacji i róbcie telewizję publiczną jak w Ameryce, bez srticte newsowego dziennika. To wystarczy, by zainteresowanie polityków tą stacją spadło do minimum. Jasne, że ten sposób odpolitycznienia TVP nikomu do głowy nie przychodzi.
I nic dziwnego. Żadna władza sama nie zrezygnuje z dostępu do mikrofonu.
[srodtytul]Dziennikarskie muppety[/srodtytul]
Dodatkowym elementem upolityczniającym rynek mediów w Polsce – zwłaszcza TVP – są muppety, czyli dziennikarze pozycjonujący się w hierarchii redakcji, żeby przetrwać. Taki muppet telewizji publicznej doskonale wie, z której strony nadciąga polityczny wiatr, i potrafi tak zmontować materiał, żeby wpisywał się w tor, po którym pędzi telewizyjny rumak. Robi to sam, z własnej woli, bo wie, czego oczekują od niego reżyserzy spektaklu, który rozgrywa się na scenie.
Czasami na tej scenie świat polityki wiruje tak szybko, że nasze muppety gubią się w rolach i rzeczywiście wywołują uśmiechy publiczności, kiedy domagają się zdjęcia z anteny własnych popisów. Natomiast w okresach politycznych przesileń muppety TVP ogarnia stan katatonii, biernego wyczekiwania na rozwój wypadków. Katatoniczny muppet na wszelki wypadek unika głównych ról, żeby dać o sobie nieco zapomnieć przyszłemu kierownictwu – przykładem były kłopoty z kompletowaniem dziennikarzy TVP, którzy mieli przepytywać kandydatów na prezydenta w debatach wyborczych.
[srodtytul]Murdoch nadchodzi[/srodtytul]
Tymczasem telewizja upolityczniona może być atrakcyjna. Upolityczniona jest Fox News w Ameryce, a mimo to jest najczęściej oglądaną stacją na rynku. Ale żeby taką telewizję robić, trzeba znać biznes telewizyjny i zasady, według których on działa.
Jeszcze niedawno telewizja publiczna była koniem przeznaczonym do rzeźni. Wyraźnie proliberalne w przekazie dzienniki TVN zaspokajały oczekiwania obecnej władzy. Ale oto na naszej medialnej Wielkiej Pardubickiej pojawił się Jeździec z Głową (w odróżnieniu od tych bez głowy). Rupert Murdoch, szef News Corporation, drugiego po The Walt Disney Co. medialnego koncernu świata, wycofał się z wynoszącej 50 mln dolarów inwestycji w TV Puls, ale bynajmniej nie wycofał się z Polski.
Nasz rynek telewizyjny jest piąty w Europie. To największy rynek w Europie Środkowej i Wschodniej, o dużych możliwościach rozwoju rynku reklam. A to są warunki, w których Murdoch czuje się najlepiej. Przesunięcie Markusa Tellenbacha ze SKY Deutschland (News Corp. ma tu ponad 45 proc. udziałów) na fotel szefa TVN zwiastować może rychły comeback Murdocha na polski rynek jako udziałowca tej stacji.
Gdyby tak się stało, Platforma straciłaby swojego proliberalnego sprzymierzeńca, gdyż wszystko, co robi Murdoch w telewizji, jest centrowo-konserwatywne. Taki jest wprowadzony przez niego w 1996 roku na rynek amerykański kanał informacyjny Fox News, niekwestionowany lider stacji newsowych, który w wynikach oglądalności na głowę bije MSNBC i CNN razem wzięte – nieraz nawet 3 do 1.
Prowadzona przez tę stację polityka prezentowania informacji w sposób fair and balanced – uczciwego i zrównoważonego przekazu – służy de facto promocji konserwatywnej linii stacji. Koncepcja telewizji Murdocha sprawdza się w społeczeństwach uważnie śledzących życie społeczno-gospodarcze kraju, zwłaszcza w momentach kryzysowych.
A to właśnie brak równowagi powoduje, że obecnie w Ameryce liberalne media przechodzą kryzys. Przechylony na liberałów „New York Times” przed bankructwem uratował meksykański bilioner pożyczką 250 mln dolarów oprocentowaną aż na 14 proc. Liberalny „Boston Globe” – w kryzysie. Liberalny „Newsweek” – to samo. Proliberalne telewizyjne sieci informacyjne MSNBC i NBC także tracą widzów.
Społeczeństwa nowoczesne bądź wyczulone na fałsz (a Polacy zaliczają się do tej drugiej grupy) świetnie wychwytują każdą manipulację czy przekręt w przekazach – widzowie są niemal tak samo skrupulatni jak statystycy „Gazety Wyborczej” ze stoperami w rękach – a pewnie z wypiekami na twarzach – tropiący coraz to marniejsze wpadki naszych ukochanych muppetów.
[srodtytul]Opium dla mas[/srodtytul]
Moi amerykańscy koledzy dziwią się, dlaczego tego samego dnia czytam „Rzeczpospolitą” i „Wyborczą” jednocześnie. Odpowiadam, że Polska jest jedynym znanym mi krajem, w którym trzeba przeczytać dwie gazety, żeby zrozumieć jedną treść. Wskazane jest u nas także oglądanie dzienników telewizyjnych różnych stacji, aby z różnicy w przekazie zrozumieć, o co toczy się polityczna gra.
Przykładem może być niedawna powódź w Polsce. Przez muppety TVP ta klęska żywiołowa, za którą „mógł odpowiadać bóbr”, była pokazywana jako opieszałość władzy w niesieniu pomocy powodzianom. Teletubisie TVN natomiast pokazywały powódź jako zatroskanie premiera Tuska chodzącego po wałach z pomocą.
20-minutowe wyścigi muppetów z teletubisiami, czynione ze zgoła odmiennych powodów politycznych, doprowadziły skołowany naród do wędrówek po warszawskich mostach, by zobaczyć, jak podnosi się woda. Był to z punktu widzenia nauki moment historyczny, który potwierdza tylko teorię o mediach jako nowym opium dla mas.
Tymczasem świat stał na krawędzi wojny nuklearnej z powodu konfliktu wywołanego zatopieniem przez Koreę Północną południowokoreańskiego okrętu marynarki wojennej. Jednak 90 procent widzów dziennika, doświadczających powodzi jedynie na ekranach telewizorów, nie miało o tym istotnym fakcie zielonego pojęcia. Miejsca na niego nie było.
Stacja telewizyjna, która zrozumie, że równowaga i uczciwość przekazu to konieczność, by pozyskać wymagającego i inteligentnego widza, którym Kowalski bez wątpienia dziś jest, zdobędzie pierwsze miejsce w ratingach. Wraz z nią zdobędzie też pozycję lidera na naszym silnie spolaryzowanym rynku i dalej – w myśl koncepcji Murdocha – aprobatę widzów dla swej linii.
Można jednak spytać, dlaczego w takim razie oglądalność upolitycznionych „Wiadomości” nie spada? Bo tym, co trzyma je w badaniach oglądalności, jest monopol pasma 19.30, którego konkurencja nie potrafi złamać. Aby złamać monopol godziny, konkurencja powinna ustawić swoje dzienniki również na 19.30, zmuszając widza do wyborów. Tak jak ABC, CBS i NBC, emitując dzienniki o tej samej godzinie – 18. 30, zmuszają do wyborów Amerykanów.
W Polsce taki ruch jest ryzykowny, bo każdy dziennik telewizyjny ma swoją publiczność. Każdy, z wyjątkiem jednego – „Panoramy” w TVP 2. W tym braku swojego widza tkwi jednak szansa.
[srodtytul]Brzydkie kaczątko[/srodtytul]
To brzydkie kaczątko dzienników telewizyjnych w Polsce już tyle razy szło pod nóż decydentów, że trudno to nawet zliczyć. By łatwiej manipulować pionem informacji, kolejne ekipy TVP marginalizowały „Panoramę”, pozbawiając ją stałego widza. Z punktu widzenia interesów stacji telewizyjnej był to czysty sabotaż, bo mówimy o dzienniku z ponad 20-letnią tradycją i wyrobioną marką, który stanowił przeciwwagę dla oficjalnej tuby „Wiadomości”.
[wyimek]Społeczeństwa nowoczesne bądź wyczulone na fałsz (a Polacy zaliczają się do tej grupy) świetnie wychwytują każdą manipulację w przekazach[/wyimek]
Podczas gdy „Wiadomości”, kastrowane przez lata z osobowości telewizyjnych, trzyma w ratingach jedynie monopol godziny, „Panorama” zachowała swój zespół niemal w całości. To najbardziej doświadczony zespół na polskim rynku mediów elektronicznych. Gdyby ten zespół zaatakował pasmo godziny 19 (a nie jak obecnie – 18), „Panorama” weszłaby do gry o widza w prime time.
A gdyby jej kierownictwo zechciało rozwinąć zasadę Murdocha – równoważenia przekazów informacyjnych – w krótkim czasie dziennik mógłby się stać liderem nowych mediów i nowej Polski, o której tyle mówili politycy w czasie wyborów. Brzydkie kaczątko mogłoby wyrosnąć – jak w dobrej bajce – na wspaniałego łabędzia. Wszak telewizja ma uczyć, bawiąc i bawiąc, uczyć. Taka jest, z grubsza rzecz ujmując, jej misja.
[i]Autor jest dziennikarzem, byłym korespondentem TVP i TVN w USA, publicystą, prezenterem i producentem telewizyjnym. W Stanach Zjednoczonych mieszka od 1988 roku
[link=http://www.MaxKolonko.com]www.MaxKolonko.com[/link] [/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA