fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Literatura

Nostalgia za komunizmem to luksus

Wydawnictwo Czarne
Pisarz Dan Lungu (ur. 1969), autor powieści „Jestem komunistyczną babą!”, opowiada o nostalgii za komunizmem, Nicolae Ceausescu i Hercie Müller
[b]Rz: Pana powieść, „Jestem komunistyczną babą!” odtwarza topos „starych dobrych czasów”. Czy po 21 latach od grudniowej rewolucji można w ten sposób określić komunizm?[/b]
[b]Dan Lungu:[/b] Myślę, że nie istnieje jedna definicja komunizmu. Każde pokolenie powinno opracować swój dyskurs wobec komunizmu. Dziesięć lat po obaleniu reżimu mówiliśmy dużo o więzieniach, torturach. Powstała na ten temat bogata literatura faktu. Teraz interesuje nas ówczesne życie codzienne. Myślę, że za kolejne dziesięć lat spojrzymy na komunizm w jeszcze inny sposób. Interpretacja przeszłości zmienia się z upływem czasu. Przeszłość jest bowiem równie nieprzewidywalna jak przyszłość.
[b]Jeden z tych dyskursów odzwierciedla bohaterka pańskiej powieści, Emilia Apostoe. Ona za komunizmem tęskni. Czy to powszechne zjawisko w Rumunii? [/b]
Jako osoba prywatna czujesz to, co chcesz, a nie to, co wolno lub nie. Ważne jest, czy masz odwagę się do tego przyznać wobec siebie i innych. Znałem osobę, która była bardzo podobna do bohaterki i stała się moją inspiracją do napisania powieści. Myślę, że w latach 90. podobnych do niej było około 40 proc. Rumunów. Dziś jest ich o wiele mniej, ale liczba osób manifestujących nostalgię może wzrosnąć na skutek kryzysu ekonomicznego.
[b]Co sprawia, że ludzie dobrze wspominają zbrodniczy reżim? Czy to chęć przywrócenia, jak w wypadku Emilii, zawsze pięknej młodości, a może coś innego?[/b]
Powody są bardzo złożone. Nostalgia wiąże się z przyszłością, a nie z przeszłością. Emilia tęskni za komunizmem dlatego, że nie jest w stanie budować przyszłości, wraca więc do bezpieczeństwa „starych dobrych czasów”. Trzeba pamiętać też, że nostalgia niewiele ma wspólnego z dobrobytem. Emilii za czasów Ceausescu powodziło się nieco lepiej niż innym, ale nie żyła bardzo dostatnio. Ona tęskni za większą równością: woli równość w biedzie niż rozwarstwienie w bogactwie. Dawne społeczeństwo było gerontokratyczne, wiek był zaletą. Komitet Centralny to były 60-latki. Staż pracy dawał lepsze wynagrodzenie, dodatki. Starszy wiek był atutem. Pokolenie 50-latków czekało na przywileje, gdy w ciągu jednej nocy cała rzeczywistość się zmieniła. Stary człowiek stał się śmieciem, nie nadawał się do niczego. Innym powodem tęsknoty jest to, że ludzie, którzy wychowali się za Ceausescu, wiedzieli, jak sobie radzić. Znali mechanizmy funkcjonowania systemu. Gdy obudzili się w nowych realiach, musieli je opanować od samego początku. Emilia tego nie potrafiła, dlatego cofa się do życia, które znała. Stąd jej nostalgia.
[b]Jak dziś postrzega się w Rumunii Nicolae Ceausescu? Jako tyrana czy jako sternika narodowego przeznaczenia?[/b]
Większość uważa go za dyktatora. Chociaż są ludzie, którzy w dniu jego urodzin składają kwiaty na grobie. Gdyby jednak przeprowadzić sondaż i spytać Rumunów, czy wybraliby Ceausescu, sądzę, że nie głosowaliby na niego. Na luksus nostalgii mogą sobie jednak pozwolić, wiedząc, że dyktator na pewno nie powróci.
[b]W pana powieści pojawia się anegdota, którą znają również Polacy: „My im dajemy pięć wagonów lichej pszenicy, a oni nam jeden wagon dobrej pszenicy do wysiewu”. Jak pan wspomina przyjaźń rumuńsko-radziecką?[/b]
Jestem względnie młody, nie mam żadnych wspomnień z tym związanych. W Rumunii nie było wojsk radzieckich, w miastach język rosyjski nie funkcjonował już w szkołach. O Rosjanach więcej wiem od rodziców. Antypatia była ogólna, m.in. dlatego, że mieszkałem przy granicy ze Związkiem Radzieckim, w Jassach. Nigdy nie usłyszałem tam dobrego słowa o Rosjanach.
[b]Które Securitate jest prawdziwe – to z pana powieści, pomagające w uzyskaniu talonu na butlę gazową, czy to, które znamy np. z „Sercątka” Herty Müller? [/b]
Securitate próbowało kupić milczenie Emilii butlą gazową. Gdyby się nie zgodziła, skończyłoby się jak u Herty Müller: torturami.
[b]Co pan sądzi o Nagrodzie Nobla dla Herty Müller? Czy w Rumunii traktuje się ją jako „swoją” pisarkę?[/b]
Bardzo się ucieszyłem z jej Nobla. Uważam, że to wspaniała pisarka. Co do jej rumuńskości, sprawa jest dyskusyjna. Doświadczenie rumuńskie wywarło wielki wpływ na jej twórczość, jednakże nigdy po rumuńsku nie pisała. Herta Müller to po prostu Herta Müller.
[i]Rozmawiał Krzysztof Cieślik[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA