fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kosmos

Poudają, że lecą na Marsa

„Mars-500”: Suchrob Kamołow, Romain Charles, Diego Urbina, Wang Yue, Aleksiej Sitew, Aleksandr Smolewski i Michaił Sinelnikow
Reuters
Sześciu mężczyzn da się zamknąć na półtora roku w kompleksie udającym pojazd kosmiczny
Rozpoczynający się 3 czerwca program „Mars-500” jest symulacją załogowego lotu na Czerwoną Planetę. Specjaliści sprawdzą, w jaki sposób długa izolacja wpływa na psychikę. Lekarze dowiedzą się, czy dieta i ćwiczenia pozwolą uczestnikom zachować kondycję.
Ochotnicy spędzą co najmniej 520 dni w zamkniętym, ciasnym pomieszczeniu bez okien w moskiewskim Instytucie Problemów Biomedycznych. Dostaną za to ok. 100 tys. dolarów.
Rosjanie podali właśnie nazwiska załogi programu „Mars-500”. Do wytypowanych przez Europejską Agencję Kosmiczną (ESA) Włocha Diego Urbiny i Francuza Romaina Charlesa dołączą Chińczyk Wang Yue oraz czterej Rosjanie – Suchrob Kamołow, Michaił Sinelnikow, Aleksiej Sitew i Aleksandr Smolewski. Do zamkniętego kompleksu z tej siódemki wejdzie tylko sześciu. Jeden z tego grona zostanie rezerwowym. Z kolegami zobaczy się dopiero w listopadzie przyszłego roku.
Wyprawą w miejscu będzie dowodził Rosjanin.
[srodtytul]Jak na orbitalnej stacji[/srodtytul]
Misja na niby została podzielona na trzy etapy. Najpierw 250 dni „lotu” Ziemia – Mars, później oddzielenie „lądownika” i miesięczny pobyt trzyosobowej grupy na powierzchni planety (Marsa będzie udawać oddzielna hala z piaskiem). Wreszcie powrót liczący 240 dni.
To już trzecia część badań nad efektem długotrwałego przebywania w niewielkiej grupie ludzi na ograniczonej przestrzeni. Wcześniej Rosjanie przeprowadzili eksperyment 14- i 105-dniowy.
[wyimek][b]Zobacz [link=https://grafik.rp.pl/grafika2/494217]symulator odosobnienia[/link][/b][/wyimek]
– 520-dniowy lot na Marsa jest jednak bezprecedensowy pod względem długości trwania – mówi Martin Zell z ESA, nadzorujący ten eksperyment, a jednocześnie kierujący europejskimi misjami na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS). – Osobiście sądzę, że misja na Marsa odbędzie się nie wcześniej niż za 20 – 30 lat.
Pod wieloma względami zamknięci w Moskwie mężczyźni będą prowadzili życie takie jak astronauci na stacji. Każdy będzie miał ok. 3 mkw. „prywatnej” powierzchni – wąskie łóżko, płytkie półki i szafkę. Będą wykonywali podobne eksperymenty, ćwiczenia fizyczne, nawet jedzenie będzie takie jak na ISS. W kompleksie nie będzie też normalnej łazienki – uczestnicy będą się myć wilgotnymi ręcznikami w pomieszczeniu przypominającym saunę.
Co jeśli któryś z nich nie wytrzyma? W odróżnieniu od prawdziwej podróży kosmicznej ochotnicy w „Mars-500” będą mogli w każdej chwili wyjść „na wolność”.
[srodtytul]Lekarz, technik, astronauta[/srodtytul]
– Podjęcie takiej wyprawy jest lekko szalone. Ale to zdrowe szaleństwo – mówi Diego Urbina. – Na pewno będę tęsknił za rodziną i przyjaciółmi, za wszystkimi rzeczami, które mamy normalnie na Ziemi, jak Internet. I za dziewczynami. O tak, za nimi będę na pewno tęsknił.
– Mam nadzieję, że będziemy tam bardzo zajęci. W wolnym czasie chcę czytać i oglądać filmy – przyznaje Romain Charles.
Obaj uczestnicy programu wytypowani przez ESA są inżynierami – podobnie jak trzech Rosjan. Na „pokładzie” znajdzie się też na pewno lekarz – Smolewski jest internistą, Kamołow chirurgiem. Jedynym uczestnikiem, który odbył szkolenie kosmonauty, jest Wang Yue.
Ochotnicy potrafią się porozumieć po angielsku, ale nie wszyscy mówią po rosyjsku. – Jeśli się nie dogadamy, zawsze zostaje mowa ciała – śmiał się Kamołow podczas konferencji prasowej w Moskwie.
– Mam nadzieję, że pewnego dnia moje wnuki polecą na Marsa, a ja będą mógł im powiedzieć: „Byłem tego częścią” – mówi Charles.
[ramka]Wąskie pomieszczenia kompleksu „Mars-500” będą dla mężczyzn domem na najbliższe półtora roku. Całe wyposażenie i zaopatrzenie „zabiorą ze sobą” – jak w prawdziwej podróży na Marsa. Specjaliści z Instytutu Problemów Biomedycznych mają sprawdzić, czy niewielka grupa ludzi odciętych od świata może sprawnie działać i rozwiązywać problemy. Wiadomo, że naukowcy zaplanowali uczestnikom kilka niespodzianek i sytuacji awaryjnych.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA