fbTrack

Wiadomości

Dwudziestu sześciu dzwonników

Marcin Biborski, dzwonnik
EAST NEWS
Kiedy tydzień temu biliśmy w dzwon, by ogłosić żałobę narodową, nie było zwykłej radości. Uklęknęliśmy pod dzwonem, zmówiliśmy modlitwę - mówi dzwonnik Marcin Biborski
[b]Rz: Królewski dzwon Zygmunta „przez wieki witał i żegnał niezwykłych Polaków” – mówił w bazylice Mariackiej marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. Rozmawiamy tuż przed tym, jak dźwięk tego dzwonu ma towarzyszyć prezydenckiej parze w ostatniej drodze. Czy pan, dzwonnik z 32-letnim stażem, odczuwa wyjątkowość tej chwili?[/b]
[b]Marcin Biborski:[/b] Tak, bo dzisiaj Zygmunt musi ogłosić, że Polska została doświadczona niezwykle tragicznie. Mamy świadomość, że oczy całego świata są skierowane na Wzgórze Wawelskie. Kiedy będziemy bili w dzwon, na tych, którzy będą go słuchali, przyjdzie czas refleksji, zadumy nad sytuacją – że życie jest krótkie, że ci, którzy zginęli, uczestnicząc w ważnej misji, zginęli śmiercią bohaterską. A my spełnimy swój podstawowy obowiązek – uczcimy ich pamięć. Głos dzwonu Zygmunt to znak czasu, ważnej chwili, ale i sumienia narodu. [b]Tylko na specjalne okazje Zygmunt bije dłużej niż osiem minut. Dziś ma towarzyszyć konduktowi żałobnemu z bazyliki Mariackiej do katedry wawelskiej. [/b]
To będzie ok. 20 minut. I ponownie zabrzmi, gdy trumny wyruszą z Wawelu i spoczną w krypcie. To ogromne wyzwanie dla nas, dzwonników, także fizyczne. Dziś będzie pociągało za sznury 26 dzwonników, po 12 na zmianę, co kilka minut będziemy się zmieniać. Kolos ma 13 ton, wkładamy w to ogromny wysiłek. Mamy dwie obsady, by zachować płynność dzwonienia, nie może być żadnych przestojów, równiutko to musi iść, musimy zachować odpowiednie wychylenie dzwonu. [b]Zaczniecie inaczej niż zwykle?[/b] Kiedy tydzień temu biliśmy w dzwon, by ogłosić żałobę narodową, nie było zwykłej radości. Uklęknęliśmy pod dzwonem, zmówiliśmy modlitwę. Wtedy było ze mną czterech moich synów. Cała nasza piątka dzwoniła. To było dla mnie bardzo ważne, dla wszystkich dzwonników poruszające. I silniej niż zwykle czuliśmy, że to nie tylko nasz obowiązek, ale i wyróżnienie. Przeżywaliśmy to w skupieniu. [b]Dziś będzie podobnie? [/b] Na pewno zaczniemy modlitwą. Z kolegami dzwonnikami rozmawialiśmy, że oddamy hołd nie tylko parze prezydenckiej, ale wszystkim, którzy pod Smoleńskiem zginęli. Od naszego nastroju zależy, jaki dźwięk pójdzie ze wzgórza. Dlatego mówię o nastroju, bo trzeba liny w skupieniu, równiutko ciągnąć, aby dźwięk dzwonu był piękny, głęboki, płynny. [b]Dzwonienie to posługa liturgiczna.[/b] Tak, a dziś będzie to także posługa narodowa. Tak to wszyscy czujemy. [ramka]Symbol narodowy Królewski dzwon Zygmunt jest poruszany ręcznie przez ok. 30 dzwonników pochodzących z różnych środowisk i reprezentujących różne profesje. Marcin Biborski, z którym rozmawiamy, jest doktorem archeologii, pracuje na Uniwersytecie Jagiellońskim. Ma 65 lat. Najstarsi z nich dzwonią już od ponad 40 lat. Najmłodsi praktykują od kilku lat. Dzwon został odlany w Norymberdze w 1520 r. Jego fundatorem był król Zygmunt I Stary. W czasach niewoli dzwon urósł do rangi jednego z najważniejszych symboli narodo- wych. Bije m.in. na Święto Niepodległości, w rocznicę urodzin Jana Pawła II. [i]—i.k.[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL