fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Potrzebujemy, czy nie potrzebujemy pieniędzy z MFW?

Sławomir Skrzypek, prezes Narodowego Banku Polskiego
Fotorzepa, Szymon Łaszewski Szymon Łaszewski
Polska nie potrzebuje pieniędzy Międzynarodowego Funduszu Walutowego - twierdzi bank centralny. Resort finansów odpowiada: sytuacja światowej gospodarki daleka jest od stabilnej, a linia kredytowa uwiarygadnia nasz kraj w oczach inwestorów
O tym, że będziemy się starać o przedłużenie elastycznej linii kredytowej (FCL) w funduszu, resort finansów poinformował na początku marca. Tydzień później gościła w Polsce misja z MFW, a wczoraj - na miesiąc przed planowanym podpisaniem dokumentów w tej sprawie - do naszego kraju przyjechał Dominique Strauss-Kahn, dyrektor zarządzający Międzynarodowego Funduszu Walutowego.
Bankowi centralnemu od początku się ten pomysł nie podobał, mimo że oficjalnie pieniądze z linii powiększają oficjalne rezerwy walutowe NBP, które na koniec lutego sięgały 62,6 mld euro (85 mld 144 mln dolarów). Problem w tym, że ani dolara z dostępnej nam kwoty 20,5 mld dolarów nie ruszyliśmy, natomiast bank musiał zapłacić za utrzymywanie pieniędzy w gotowości 53,3 mln dolarów.
Nic więc dziwnego, że teraz próbuje wszelkimi możliwymi sposobami odwieść rząd od zamiaru przedłużania pożyczki. W wydanym wczoraj w południe specjalnym komunikacie przekonuje, że pomoc MFW bardziej przyda się innym. - Zarząd Narodowego Banku Polskiego jest przekonany, że sytuacja polskiej gospodarki i systemu finansowego jest obecnie na tyle dobra, że Polska może przejść z grona państw, którym MFW udziela wsparcia, do grona tych, które za pośrednictwem MFW pomagają innym krajom w przezwyciężaniu skutków globalnego kryzysu - napisano w komunikacie. - Dlatego Zarząd Narodowego Banku Polskiego uważa, że nie jest konieczne występowanie przez Polskę o Elastyczną Linię Kredytową MFW na kolejny okres.
Bank zapewnił też, że sam jest gotów zasilić Międzynarodowy Fundusz Walutowy pieniędzmi w ramach pożyczki bilateralnej.
Na odpowiedź resortu finansów nie trzeba było długo czekać - przyszła już po godzinie. - Dzisiejsza sytuacja gospodarcza na świecie jest zupełnie inna niż ta sprzed roku, ale daleko nam do zrównoważonego wzrostu światowej gospodarki - tłumaczy Dominik Radziwiłł, wiceminister finansów. - Wystarczy wspomnieć sytuację Grecji. W ciągu najbliższych miesięcy czeka nas jeszcze wiele zawirowań. W dalszym ciągu obserwujemy ogromną zmienność na rynkach.
Ministerstwo tłumaczy, że FCL jest swego rodzaju polisą ubezpieczeniową i pełni funkcję stabilizatora dodatkowo uwiarygodniając nasz kraj w oczach inwestorów. - Inwestorzy przywiązują dziś ogromną wagę do sytuacji fiskalnej poszczególnych krajów, ale poziom rezerw walutowych w dalszym ciągu jest jednym z ważniejszych elementów oceny ryzyka - wyjaśnia komunikat.
Stąd rząd nie zamierza rezygnować z dodatkowych 20,5 miliarda dolarów rezerw. Resort dodaje, że w ocenie sytuacji nie jesteśmy odosobnieni. Spośród innych krajów, które zaciągnęły elastyczną linię kredytową, Meksyk już zwrócił się do MFW o przedłużenie jej na następny rok i taką zgodę uzyskał.
Poza tym ministerstwo finansów zwraca uwagę, że MFW przyznając pożyczkę zwrócił uwagę na ryzyka związane z brakiem stabilności światowej gospodarki. A to odnosi się też do Polski.
Ekonomiści nie są do końca przekonani ani o tym, że linia jest nam potrzebna, ani o tym, że możemy z niej zrezygnować. Jarosław Janecki, główny ekonomista Societe Generale zwraca uwagę na kasus Grecji i możliwe pogorszenie nastrojów w naszym regionie. - Wtedy byłaby to dla nas swego rodzaju polisa ubezpieczeniowa - przekonuje ekonomista.
Płynny kurs walutowy jest z kolei zdaniem Krzysztofa Rybińskiego z SGH argumentem za niekorzystaniem z pieniędzy MFW. - Gdyby coś się wydarzyło, zawsze możemy wówczas wystąpić z wnioskiem o udzielenie pożyczki - mówi ekonomista.
Tak naprawdę wszelkie powody, dla których przed rokiem zabiegaliśmy o kredyt znikły - mamy niski deficyt w obrotach bieżących, a stopień pokrycia kapitału odpływającego z naszego kraju nowo przybyłym wynosi dziś 122 proc. w odniesieniu do minionych 12 miesięcy, podczas gdy przed rokiem było to zaledwie 45 proc. Poza tym zainteresowanie naszymi papierami wśród zagranicznych inwestorów nie słabnie.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA