fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Turkish Airlines myśli o LOT

Według informacji „Rz” Turkish Airlines jest jednym z potencjalnych inwestorów, którzy wyrazili zainteresowanie wstępną ofertą prywatyzacyjną MSP
Fotorzepa, Krzysztof Lokaj klok Krzysztof Lokaj
Turecki przewoźnik to nowy gracz na liście chętnych do zakupu akcji PLL LOT – ustaliła „Rz”. Linia ma w kasie blisko 2 mld dolarów, które może wykorzystać na przejęcia
Według informacji „Rz” współpraca Turkisha z LOT miałaby się zacząć od wymiany akcji. Zwiększenie wykorzystania samolotów LOT dałoby polskiemu przewoźnikowi większe wpływy niezbędne do finansowania kosztownej restrukturyzacji, jaką przeprowadza zarząd.
[wyimek]26 milionów pasażerów przewiozły w 2009 r. Turkish Airlines[/wyimek]
Polski przewoźnik nie został jednak uwzględniony w priorytetach planu prywatyzacji na 2010 r., choć wstępny proces, przy którym doradza bank Morgan Stanley, już się rozpoczął. – Nie ma go na liście 29 najważniejszych spółek, w których w tym roku Skarb Państwa chce sprzedać swoje udziały – przyznał wiceminister skarbu Zdzisław Gawlik. Jednocześnie jednak zaznaczył, że jeden z dwóch inwestorów branżowych, którzy wyrazili wstępne zainteresowanie LOT, podchodzi do tematu poważnie i trwają z nim intensywne rozmowy.
Szybką prywatyzację wstrzymuje jednak ustawa o LOT – zgodnie z obowiązującymi przepisami Skarb Państwa nie może dzisiaj zmniejszyć stanu posiadania poniżej 50 proc. akcji spółki. Dopiero zmiana ustawy może umożliwić sprzedaż całego pakietu.
– Zanim zdecydujemy, czy preferujemy dla LOT inwestora branżowego, czy w grę wchodzą też finansowi, chcemy najpierw poznać w tym względzie opinię doradcy, kiedy będzie już mieć pełen przegląd potencjalnych inwestorów – mówi Zdzisław Gawlik.
Według informacji „Rz” Turkish Airlines jest jednym z potencjalnych inwestorów branżowych, którzy wyrazili zainteresowanie wstępną ofertą prywatyzacyjną Ministerstwa Skarbu Państwa. Turkish Airlines to dzisiaj najszybciej rozwijająca się linia lotnicza w Europie. Także jedna z najbardziej dochodowych – pod koniec roku jej zapasy gotówki wynosiły 1,9 mld dolarów. To także jedyny przewoźnik, który w najtrudniejszym dla lotnictwa roku 2009 zanotował dwucyfrowy przyrost liczby pasażerów. Co prawda pomaga mu w tym fakt, że rynek turecki jest praktycznie zamknięty dla konkurencji, ale największy przyrost Turkish zanotował na trasach długodystansowych – do Chin, Stanów Zjednoczonych i Afryki.
W ubiegłym roku Turcy próbowali przejąć Austrian Airlines, co pozwoliłoby im utworzyć swoje centrum przesiadkowe w Wiedniu. Ubiegli ich jednak Niemcy z Lufthansy. Prezes Turkisha Temel Kotil nie ukrywał, że nadal będzie szukał partnerów. – Wielkim błędem było przyjęcia Turkish Airlines do Star Alliance – mówił wówczas „Rz” prezes jednej z europejskich linii lotniczych. – Oni będą się tutaj rozpychać, aż wreszcie coś uda się im kupić – mówił.
Do partnerstwa LOT z Turkishem sceptycznie nastawiony jest Adrian Furgalski, ekspert Zespołu Doradców TOR. – To kolejny egzotyczny pomysł, tak jak przedtem próba namówienia dubajskich Emirates, aby kupiły LOT – mówi. – Trudno sobie wyobrazić, jak wyglądałoby takie joint venture i ile akcji Turkisha miałoby zostać wymienione na akcje LOT. Niedawno razem z ekspertem rynku lotniczego prof. Włodzimierzem Rydzkowskim próbowaliśmy wycenić LOT i wyszło nam, że jest to nie więcej niż połowa embraera 175, które ma dzisiaj polski przewoźnik – mówi Furgalski.
Innego zdania jest austriacki analityk europejskiego rynku lotniczego Kurt Hofmann. – Turkish Airlines cały czas rozgląda się po Europie, aby wzmocnić tutaj swoją obecność. Były prezes Turkisha powiedział kiedyś, że kupno małej linii na Bałkanach – Air Bosnia, to test, czy jest w stanie zaistnieć na rynku lotniczych przejęć – mówi „Rz”.
Turkish zyskałby na współpracy z LOT, umacniając swoją pozycję w Europie Środkowej. To z kolei pomogłoby w osiągnięciu celu, jaki postawił sobie prezes przewoźnika, który chce się stać czwartą co do wielkości europejską linią po Lufthansie, British Airways i Air France.
– Turkish nie oszczędza na inwestycjach w swój wizerunek, chce być postrzegany jako marka globalna. I zapewne rzeczywiście tak się stanie – dodaje Hofmann. Jego zdaniem LOT, który na własnym rynku konkuruje z bardzo silnymi przewoźnikami, również przyda się silny partner z kraju, gdzie rynek kwitnie. – Nie mówiąc już o tym, że wzrosłaby liczba pasażerów nie tylko z Turcji do Europy Środkowej i Wschodniej przez Warszawę, ale również i z Bliskiego Wschodu oraz Afryki.
– Zamierzam przekonać pasażerów z Polski, aby korzystali ze Stambułu jako z portu przesiadkowego w podróżach do Afryki i na Bliski i Daleki Wschód – mówił kilka tygodni temu w rozmowie z „Rz” Temel Kotil. – Przecież najwięcej tras i tak prowadzi przez Turcję.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: d.walewska@rp.pl
[ramka][b]Inżynier z wizją za sterami ekspansywnej linii[/b]
Temel Kotil na najtrudniejsze czasy dla rynku lotniczego przyjął inną strategię niż pozostałe linie – okazała się zadziwiająco skuteczna. Najbogatsi ograniczali liczbę miejsc w droższych klasach, Turkish je zwiększał, dodając do największych maszyn także klasę pierwszą. Tam, gdzie Lufthansa, Air France czy KLM zamykały połączenia, Turkish je otwierał. Tylko w tym roku TA planuje otwarcie 17 nowych tras, w tym jednej do Indonezji, a niedawno uruchomił loty do Delhi, Mumbaju, Chicago, Zagrzebia, Sarajewa, Addis Abeby, Chartumu, Bahrajnu i Dauhy. W przyszłym roku planuje wydłużenie tej ostatniej trasy do Australii, czym rozwścieczył narodowego przewoźnika Qantasa. Nowe połączenia są testowane w cyklu od trzech lotów tygodniowo; jeśli się sprawdzą, samoloty zaczynają latać codziennie.
Początkowo konkurencja patrzyła na Kotila z niedowierzaniem, dzisiaj już z podziwem.
W 2009 roku linia przewiozła 26,8 mld pasażerów, plany na rok 2012 to 40 mln. Mimo kosztownej ekspansji TA był w 2008 roku czwartą najbardziej dochodową linią na świecie, w 2009 jest już na trzecim miejscu.Prezes Turkish Airlines z wykształcenia jest inżynierem lotnictwa. Studiował na politechnice w Stambule, potem skorzystał z amerykańskiego stypendium i zrobił kolejny dyplom na University of Michigan w Ann Arbor. Stamtąd wrócił na stanowisko wykładowcy w rodzimej uczelni, gdzie zajmował się między innymi projektowaniem samolotów. Pracę w Turkishu zaczął w 2003 roku na stanowisku wiceprezesa ds. technicznych. W 2005 roku został prezesem TA i postarał się, aby narodowa linia turecka jak najszybciej wstąpiła do sojuszu Star Alliance, w którym numerem jeden jest niemiecka Lufthansa. Ulubione powiedzenie Kotila to: „Jakość nie ma narodowości”. Twarzą Turkisha jest Kevin Costner, znany m.in. z filmu „Bodyguard”.
Dzięki współpracy z LOT Turkish mógłby mocniej zaistnieć w naszym regionie Europy, a Warszawa miałaby szansę na utworzenie regionalnego hubu. W przypadku aliansu z innymi liniami PLL LOT byłby jedynie linią dowożącą pasażerów do dużych lotnisk w Europie, przede wszystkim w Niemczech.
[i]—d.w.[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA