fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Sprawa Olewnika to porażka

Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Eliza Olczyk
Grażyna Zawadka
Jego rodzina, idąc na grób, musi mieć pewność, że tam spoczywa ich bliski – mówi minister sprawiedliwości
[b]Rz: Wysłał pan kontrolerów do sądu w Płocku, który skazał porywaczy Krzysztofa Olewnika. Dlaczego?[/b]
[b]Krzysztof Kwiatkowski, minister sprawiedliwości:[/b] W tej sprawie popełniono zbyt wiele błędów. Chcę mieć pewność, że na etapie postępowania sądowego wszystko odbyło się zgodnie z procedurą.
Zależy mi przede wszystkim na dokładnej analizie ekspertyzy kryminalistycznej z 2006 roku, sporządzonej przez Laboratorium Kryminalistyczne w Olsztynie. Dotyczyła identyfikacji zwłok i dowodziła, że znalezione wówczas zwłoki to ciało Krzysztofa Olewnika. Dziś wiemy, że w toku tych właśnie badań popełniono wiele błędów. To one doprowadziły do ekshumacji zwłok Krzysztofa Olewnika.
[b]Sąd powinien wychwycić niedoskonałości tej ekspertyzy kryminalistycznej?[/b]
Poczekam na informacje od sędziego wizytatora. Wtedy przedstawię swoją opinię. Pamiętajmy też, że dowody zgromadzone w tej sprawie były oceniane nie tylko przez sąd, ale także przez oskarżycieli i obrońców każdej ze stron. Szczegółową odpowiedź na pytania dotyczące błędów popełnionych w 2006 roku dadzą nam wyniki przeprowadzanych obecnie badań genetycznych. Poznamy je w pierwszej dekadzie marca.
[b]Laboratorium w Olsztynie zrobiło wiele badań DNA. A jeżeli inne wykonano tak samo niechlujnie jak to w przypadku Olewnika?[/b]
Badania genetyczne są rozstrzygające dla losów śledztw. Od nich zależy, czy prokuratura stawia zarzuty, czy też sprawę umarza. Pomyłki są tu nie do przyjęcia. Dlatego prokuratorzy z Gdańska badający sprawę Krzysztofa Olewnika obecnie sprawdzają również wszystkie inne badania DNA, jakie w ostatnich latach były przeprowadzone w laboratorium w Olsztynie. Właśnie zabezpieczyli obszerną dokumentację z tych badań i dokładnie ją analizują.
W sytuacji, kiedy przy badaniu DNA w sprawie Krzysztofa Olewnika popełniono tak wiele błędów, konieczne jest sprawdzenie, jaka była jakość badań wykonanych na potrzeby innych śledztw.
[b]Wątpliwości dotyczące tożsamości zwłok Olewnika, ujawnione już po skazaniu bezpośrednich sprawców, podważają zaufanie do wymiaru sprawiedliwości.[/b]
Sprawa uprowadzenia i zabójstwa Krzysztofa Olewnika jest porażką organów ścigania, wymiaru sprawiedliwości. Nadal jest jednak we mnie wiara, że obronimy honor dzisiejszego wymiaru sprawiedliwości, wyjaśniając tę sprawę. Tu nie ma już miejsca na najmniejszą pomyłkę.
Kiedy analizujemy sposób przeprowadzenia badań w 2006 roku i okoliczności im towarzyszące, to w oczy rzuca się przede wszystkim niezgodny z procedurami i szkodzący sprawie pośpiech. Obecne badania – na moją wyraźną prośbę – zostaną przeprowadzone nie tylko z zachowaniem wszystkich procedur, ale nawet powtórzone więcej razy, niż wymagają tego procedury. Nie może być cienia wątpliwości co do prawidłowości obecnych ekspertyz. Odpowiedź na pytanie, czy badane w 2006 roku szczątki to zwłoki Krzysztofa Olewnika, jest kluczowa. Nie wyobrażam sobie, by rodzina, idąc na grób, nie miała pewności, że spoczywa tam ich bliski.
[b]Andrzej Olechowski, kandydat na prezydenta, zarzucił prokuraturze działanie na polityczne zamówienie, kiedy postawiła zarzut Pawłowi Piskorskiemu, szefowi Stronnictwa Demokratycznego. Nawet napisał do pana list w tej sprawie. [/b]
Odpowiedziałem na jego pismo, wyjaśniając, na jakiej podstawie prokuratura podjęła decyzję o postawieniu zarzutu panu Pawłowi Piskorskiemu. Chcę zaznaczyć, że o czynnościach prowadzonych w ramach tego śledztwa, obejmujących także przeszukanie mieszkania pana Pawła Piskorskiego, dowiedziałem się w dniu ich przeprowadzenia. Sam – dużo wcześniej – prosiłem, aby nie informowano mnie o planach śledztw. Między innymi po to, by nikt nigdy nie miał podstaw do podejrzewania mnie o wpływanie na decyzje prokuratorów. Dlatego odrzucam zarzut o politycznym działaniu w tej sprawie.
[b]Niedługo przestanie pan być prokuratorem generalnym. Jak pan się czuje przed rozdziałem funkcji?[/b]
Zawsze byłem przekonany, że trzeba oddzielić polityczną funkcję ministra sprawiedliwości od funkcji prokuratora generalnego. Chociażby z tego powodu, że całkiem niedawno wszyscy się zastanawialiśmy – a komisja śledcza do spraw nacisków bada to nadal – czy kilka lat temu nie dochodziło do nagannych przypadków ingerowania przez polityków w pracę prokuratorów. Wśród wielu zalet tego rozwiązania najważniejsza dla mnie jest kadencyjność wszystkich funkcyjnych prokuratorów. To ma kapitalne znaczenie. Podobnie jak przepis mówiący o tym, że jeżeli bezpośredni przełożony zmieni decyzję prokuratora prowadzącego śledztwo, będzie musiał zrobić to na piśmie. A to później zostanie dołączone do akt.
[wyimek]Prokuratorzy sprawdzają wszystkie badania DNA wykonane w laboratorium w Olsztynie [/wyimek]
Prokurator, który będzie próbował zmienić decyzję swego podwładnego, będzie musiał wiedzieć: podejmujesz taką decyzję – dobrze, ale pamiętaj też – ślad zostanie na zawsze.
Daliśmy prokuratorom narzędzie do budowy niezależnej i silnej instytucji. Oczywiście największa odpowiedzialność spoczywa na przyszłym prokuratorze generalnym. Przyszłość pokaże, czy rozdzielenie funkcji prokuratora generalnego od ministra sprawiedliwości sprawdzi się w praktyce. Trzymam za to kciuki. Będę też popierał zabiegi o to, by prokuratura jako organ ochrony prawnej obywateli była wpisana do konstytucji.
[b]A jak pan ocenia proces wyłonienia dwóch kandydatów na prokuratora?[/b]
Tryb wyłonienia kandydatów, który przyjęła Krajowa Rada Sądownictwa, był wyjątkowo transparentny. Przesłuchania były publiczne, a w dostępnych aktach kandydatów zawarta cała ich działalność zawodowa. Ostatecznej oceny oczywiście dokona prezydent Lech Kaczyński. Ja ze swojej strony zrobiłem wszystko, by panu prezydentowi dostarczyć jak najwięcej informacji o obu kandydatach: m.in. przekazałem stenogram ich prezentacji przed Radą Prokuratorów wraz z zapisem dyskusji i odpowiedziami na pytania.
[b]Ale ze środowiska PiS dochodzą sygnały, że żaden z kandydatów nie zachwycił prezydenta.[/b]
Nie znam tych głosów. Uważam, że Krajowa Rada Sądownictwa dokonała wyboru dwóch najlepiej prezentujących się kandydatów: sędziego Andrzeja Seremeta i prokuratora Edwarda Zalewskiego. Moją ocenę podzielił KRS, wybierając obu kandydatów w jednej turze głosowania. Jestem spokojny o funkcjonowanie prokuratury niezależnie od ostatecznego wyboru prezydenta.
[b]Jakie są zalety tych dwóch kandydatów?[/b]
Przede wszystkim doświadczenie. To świetni prawnicy, choć pracujący dotąd w innych, różniących się od siebie sferach stosowania prawa. Moim zdaniem obaj słusznie ocenili, że jedną z głównych bolączek prokuratury jest przewlekłość postępowań prokuratorskich. Mówili też o potrzebie wprowadzenia okresowych ocen prokuratorów.
Prokuratora Zalewskiego znam z jego bezpośredniej pracy jako prokuratora krajowego. Cenię go za to, że potrafi dokonywać ocen czasem wbrew większości opinii swego środowiska. A to cecha świadcząca nie tylko o odwadze, ale także o chęci rozwiązywania problemów, czasami wbrew korporacyjnym interesom środowiska. 
[wyimek]Prokuratura nie działała politycznie w sprawie zarzutów wobec Pawła Piskorskiego[/wyimek]
Z oczywistych względów mniej mogę powiedzieć o sędzim Seremecie. Osobiście poznałem go dopiero w trakcie prezentacji przed KRS. Wiele jednak słyszałem o jego zaangażowaniu i profesjonalizmie od sędziów, którzy z nim pracowali.
[b]Jednak prokurator Zalewski nie uzyskał poparcia Rady Prokuratorów. Zaskoczyło to pana?[/b]
Głosowanie w Radzie Prokuratorów było tajne. Nie znam przesłanek, jakimi kierowali się jej członkowie. Mam nadzieję, że każdy z głosujących podjął tę decyzję zgodnie ze swoim sumieniem.
[b]Media informowały, że chodziło o dwie sprawy: okresową ocenę prokuratorów i o to, że prokuratur Zalewski skrytykował krakowską prokuraturę za postawienie zarzutów dziennikarzom.[/b]
Jako prokurator generalny, tym samym przewodniczący Rady Prokuratorów, jestem zobowiązany do respektowania jej wyboru. Nie chciałbym też uczestniczyć w spekulacjach…
[b]A czy Rada Prokuratorów pytała o te sprawy Zalewskiego?[/b]
Obie te kwestie pojawiły się w dyskusji przed Radą Prokuratorów. Nie były jednak jedynymi tematami poruszanymi w trakcie spotkania.
[b]Prokuratura już wie, co kryje się za śmiercią Artura Zirajewskiego „Iwana”, głównego świadka w sprawie zabójstwa Marka Papały?[/b]
Prokuratura nadal to bada i z każdym dniem jest coraz bliżej wyjaśnienia tej sprawy. Pojawiające się nowe okoliczności sprawiły, że przesunąłem o miesiąc termin przedstawienia opinii publicznej raportu końcowego w tej sprawie. Wtedy zakończy też działanie powołany przeze mnie zespół nadzwyczajny, którego zadaniem jest wyjaśnienie okoliczności śmierci Zirajewskiego. Jednak nie skończą pracy prokuratorzy, którzy wedle swoich procedur i planów śledztwa sprawę tę będą kontynuować.
Na tym etapie mogę powiedzieć, że wciąż zasadniczą hipotezą śledczą jest ta, która mówi, iż wzięcie leków przez Zirajewskiego miało być przygotowaniem do próby ucieczki, a nie nieudaną próbą samobójczą.
[b]Czy po śmierci „Iwana” możliwa jest jeszcze ekstradycja Edwarda Mazura?[/b]
Ta śmierć z pewnością utrudnia czynności prokuratorom, ale całkowicie ich nie uniemożliwia. Wciąż pracuje zespół prokuratorów w Łodzi, który analizuje akta dotyczące zabójstwa gen. Marka Papały. Przypomnę, że sąd, przed którym toczy się od niedawna proces w sprawie zabójstwa generała Papały, dysponuje bardzo szerokimi zeznaniami Zirajewskiego. W trakcie procesu są one odczytywane. Nie wykluczam, że mogą się pojawić takie informacje, które pozwolą na przygotowanie nowego wniosku ekstradycyjnego. To właśnie od pojawienia się nowych okoliczności uzależnione jest złożenie kolejnego wniosku.
[b]Czy nowe okoliczności to np. próba zdyskredytowania „Iwana”, jaką miał podejmować Mazur, co ostatnio wyszło na jaw?[/b]
Nie wykluczam, że w trakcie procesu nowe okoliczności się pojawią. Już teraz wiemy choćby o informacjach przekazanych przez FBI. Ale to prokuratorzy wyjaśniający zagadkę tej śmierci muszą ocenić, w jakim stopniu te informacje mogą być przydatne dla ewentualnego nowego wniosku o ekstradycję biznesmena. 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA