fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Rząd chce zmniejszyć konkurencję na kolei

Dr Johannes Ludewig, dyrektor Stowarzyszenia Kolei Europejskich (z lewej)i Juliusz Engelhardt, wicemnister infrastruktury
PARKIET
Model konkurencji regulowanej na rynku kolejowych przewozów pasażerskich w Polsce ma zostać przyjęty jeszcze w tym roku
Oznacza to, że nowy przewoźnik nie będzie mógł obsługiwać trasy na której działa spółka korzystająca na danym odcinku z dotacji państwowych. — Chyba, że wykaże, że nie przełoży się to na spadek liczby pasażerów przewożonych przez dotowanego przewoźnika.
- Nowe przepisy, wzorowane na rozwiązaniach unijnych chcemy wprowadzić jeszcze w tym roku — powiedział Juliusz Engelhardt, wiceminister infrastruktury odpowiedzialny za kolej, podczas wczorajszej konferencji dotyczącej perspektyw rozwoju kolejowych przewozów pasażerskich w Polsce.
Nowe rozwiązania to efekt konkurencji, jaka pojawiła się w zeszłym roku na trasach międzywojewódzkich pomiędzy PKP Intercity a Przewozami Regionalnymi. Samorządowa spółka uruchomiła połączenia Interregio, które odbierały pasażerów Intercity. A to ta spółka dostała na ich obsługę dotacje budżetową.
— Ponad 95 proc. polskich pociągów jest zakontraktowanych w ramach służby publicznej, co oznacza, że do ich funkcjonowania dopłaca państwo. Tę sytuację trzeba uregulować — mówił minister Engelhardt.
Od stycznia tego roku został otwarty rynek — To tylko kwestia czasu, kiedy na naszym rynku pojawią się zagraniczni przewoźnicy pasażerscy — uważa Andrzej Olszewski, dyrektor ING Securities i doradca prywatyzacyjny PKP IC. Jak dodaje, prywatyzacja PKP Intercity przed przed uporządkowaniem i uregulowaniem rynku nie byłaby najkorzystniejsza. — Obecna sytuacja na rynku utrudni pozyskanie kapitału z giełdy. Spółka jest atrakcyjna dla inwestorów, jeśli działa na rynku o jasnych zasadach funkcjonowania, który jest perspektywiczny, a sama generuje duże przepływy finansowe — mówi doradca prywatyzacyjny PKP IC.
Przeszkodą w prywatyzacji może być również fatalny stan polskich torów czy wysokie stawki dostępu do linii kolejowych. Jak powiedział Johannes Ludewig, dyrektor CER (Stowarzyszenie Kolei Europejskich) doświadczenie pokazuje, że rynek przewozów pasażerskich rośnie wraz z obniżaniem stawek dostępu i inwestycjami w kolej. — Samo otwarcie rynku nie wystarcza, co pokazał choćby przykład Rumunii — dodał.
— Wypracowując nasz model rynku kolejowego nie możemy przejąć wprost doświadczeń z innych krajów, ale możemy posiłkować się pewnymi elementami — uważa Maria Wasiak, wiceprezes PKP SA.
Najbardziej bronią dostępu do rynku Francuzi. Tam kolejowe przewozy pasażerskie realizowane są tylko przez państwowego przewoźnika. — Mają 10 lat na dostosowanie rynku do regulacji unijnych — mówi Johannes Ludewig. — Konkurencja nie istnieje też w Belgii, ale podróżnych w obu krajach przybywa — dodał. Rynek niemiecki jest rynkiem otwartym na połączeniach długodystansowych, z kolei przewozy miejskie, podmiejskie i regionalne są pod ścisła kontrolą rządu.
Najwięcej możemy skorzystać z doświadczeń Anglików. — Konkurencja u nas jest środkiem służącym dojściu do celu, a nie celem samym w sobie — mówi Daniel Hanson, dyrektor a angielskim oddziale PricewaterhouseCoopers. W Wielkiej Brytanii istnieje konkurencja na rynku, głownie w sektorze kolei dużych prędkości. W większości przypadków konkurencja ogranicza się do etapu przetargu na obsługę danej linii. — Prawie wszystkie przewozy są wykonywane przez prywatne firmy na zlecenie rządu — wyjaśnia Hanson.Kontrakty na obsługę linii dochodowych się kupuje. Kto da więcej ten ma prawo kursować po niej przez okres od 5 do 20 lat. Te połączenia, która są niedochodowe są dofinansowane prze państwo.
[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki [mail=a.stefanska@rp.pl]a.stefanska@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA