fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Handel pod kontrolą

Większość sankcji była szkodliwa dla krajów, które je nakładały. Najbardziej ucierpiały Chiny, najskuteczniej karało partnerów USA. ?
Rzeczpospolita
Amerykańsko-chińskie napięcia polityczne przekładają się na gospodarkę
Napięcie na linii Waszyngton – Pekin trwa od początku roku. Mimo srogiej zimy Amerykanom przestały się podobać chińskie koce elektryczne, za tanie były rury stalowe.
Chińczycy z kolei nie zgodzili się dopuścić Amerykanów do inwestycji w ofertę publiczną czwartego co do wielkości banku w tym kraju China Agriculture Bank, na czym bardzo zależało Bank of America i Goldman Sachs. Złej jakości okazały się również chińskie opony, Chińczycy zaś nie chcą już amerykańskich kurczaków. Na razie jednak jest to jedynie wojna podjazdowa. Prawdziwa wojna handlowa może zacząć się wkrótce. Gdyby do tego doszło, jedną z firm, które ucierpią, będzie z pewnością producent samolotów Boeing, bo Chiny są dzisiaj największym klientem kupującym nowe maszyny.
– Obawiam się skutków chińskiego odwetu – powiedział „Rz” główny ekonomista Deutsche Banku Thomas Mayer. – W czasach gospodarczego spowolnienia bardziej niż kiedy indziej ucierpią obroty handlowe, a co za tym idzie – miejsca pracy. „Buy China”, czyli „Kupuj chińskie”, może być znacznie bardziej dotkliwe dla światowych eksporterów niż akcja „Buy American”, jaką rok temu Barack Obama próbował w USA promować produkcję amerykańską – podkreśla.
Zdaniem Thomasa Mayera bez znaczenia są pokrzykiwania francuskiego i włoskiego rządu domagającego się, aby firmy wracały do kraju i rezygnowały z produkowania tam, gdzie jest taniej. – Nasz przyjaciel Nicolas Sarkozy jest przewidywalny, a takie publiczne połajanki mają poszerzyć jego elektorat. Ale napięcia na linii Chiny – USA czy Chiny – UE to już znacznie poważniejsza sprawa. – Chiny coraz silniejsze gospodarczo czują się również znacznie silniej na arenie międzynarodowej. Zdołały zapewnić sobie dostęp do surowców, bez których gospodarka nie mogłaby się rozwijać – teraz chcą więc być uznawane również za równego partnera politycznego. Takich napięć może być więcej – obawia się ekonomista DB.
Nad rosnącym protekcjonizmem w światowym handlu ubolewa dyrektor generalny Światowej Organizacji Handlu Pascal Lamy, który podkreśla, że w praktyce nie zostały zrealizowane żadne obietnice złożone podczas kolejnych szczytów G20 – światowych potęg handlowych.
Według Global Trade Alert od początku 2009 do 5 lutego 2010 kraje G20 nałożyły czysto protekcjonistyczne sankcje aż 121 razy, a kolejne 134 są w przygotowaniu. Autorzy raportu informują jednocześnie, że dzisiejszy poziom protekcjonizmu w gospodarce światowej jest porównywalny z tym, jaki miał miejsce w 1930 roku,kiedy świat powoli wychodził z recesji. – Niestety, państwa nic nie robią, aby „rurociąg ze skargami” osuszyć, zamiast tego zapełniają go coraz bardziej – mówi prof. Simon Evenett z Uniwersytetu St. Gallen. Z kolei zazwyczaj aktywna w wojnach handlowych Rosja zmienia taktykę. Zamiast bojkotować inne produkty, teraz głównie wpływa na inne kraje zmianami w dostawach surowców.
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki
[mail=d.walewska@rp.pl]d.walewska@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA