fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Moja Emerytura

Tylko emerytury dożywotnie z OFE

Michał Rutkowski
Fotorzepa, PK Piotr Kowalczyk
Świadczenia powinny wypłacać firmy ubezpieczeniowe – przekonuje ekspert Banku Światowego
Michał Rutkowski, współautor reformy emerytalnej i dyrektor w Banku Światowym, uważa, że pomysły (wciąż konsultowane) na wypłatę świadczeń z kapitałowej części systemu emerytalnego przedstawione przez resort pracy nie są dobre. – Podjęto decyzję, że emerytury z I i II filara będzie wypłacał ZUS. To oznacza, że 1/3 uczestników systemu będzie zmuszona do przeniesienia pieniędzy do ZUS i pozbawiona możliwości uzyskania dochodu z inwestycji na rynku kapitałowym w okresie 20 – 30 lat po przejściu na emeryturę – mówi „Rz” Rutkowski.
Jego zdaniem najlepszym pomysłem na wypłatę świadczeń z II filara jest emerytura dożywotnia, czyli świadczenie wypłacane do śmierci uczestnika.
— Mógłbym sobie wyobrazić, że osobom, które otrzymują wysokie emerytury, zaproponuje się kombinację wypłaty programowanej z emeryturą dożywotnią. Wypłata programowana określonych kwot obowiązywałaby np. przez pięć czy sześć lat, ale gdyby poziom oszczędności emerytalnych spadł do pewnej granicy, wypłata programowana zostałaby zastąpiona emeryturą dożywotnią. Istotą jest to, by w okresie późnej starości ludzie otrzymywali rentę dożywotnią – uważa.
Instytucjami do tego przygotowanymi są – według Rutkowskiego – towarzystwa ubezpieczeń na życie. – Proponowaliśmy zakłady emerytalne, które były szczególnego typu zakładami ubezpieczeniowymi. Ale nie było wówczas zaufania, że sektor ubezpieczeniowy jest wystarczająco rozwinięty. Dziś to się zmieniło – mówi.
Rutkowski krytykuje pomysł resortu pracy zakładający pozwolenie na wypłatę jednorazową środków zgromadzonych w OFE. – Powstaje wówczas pytanie, dlaczego w ogóle płacenie składki emerytalnej jest przymusowe. Wiele osób, które skorzystałyby z wypłaty jednorazowej, następnie zaczęłoby korzystać z pomocy społecznej – dodaje.
Jego zdaniem propozycje zmniejszenia składki do funduszy emerytalnych (taką przedstawił resort pracy, ale premier zapewnił, że nie wejdzie w życie) wynikają ze złej definicji długu publicznego. Wprowadzenie reformy spowodowało, że jeśli do długu publicznego wliczy się zobowiązania emerytalne, to on się zmniejsza. – Problem polega na tym, że w górę idzie widzialna część długu. Źle, że Komisja Europejska nie uwzględnia zmniejszenia długu skonsolidowanego, a bierze pod uwagę wyłącznie to, że idzie w górę ta część oficjalna – mówi Michał Rutkowski.
Jak dodaje, Bank Światowy zakomunikował Komisji Europejskiej zaniepokojenie faktem, że reguły mogą wpływać negatywnie na reformy emerytalne. – Prowadzimy także rozmowy z Międzynarodowym Funduszem Walutowym, z którym Komisja Europejska uzgadnia zasady liczenia długu. I są one w toku – mówi dyrektor. Jak przekonuje, jeżeli nie nastąpią zmiany, to będą powstawały pomysły gorsze niż tylko zmiana sposobu liczenia długu. Jak choćby wypuszczenie obligacji emerytalnych, dotyczących wyłącznie zobowiązań systemu emerytalnego. – Obligacja taka odzwierciedla rzeczywistość lepiej, ale powoduje inne negatywne skutki. Stąd rozwiązanie całościowe byłoby lepsze niż fragmentaryczne — uważa.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA