fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Jak zarządzać wydatkami

Podobne usługi, zupełnie inne koszty

Fotorzepa, Seweryn Sołtys
Kartą kredytową można opłacić rachunki za prąd czy telefon. Niestety, nie zawsze się to opłaca
[b][link=http://rzeczpospolita.pl/pieniadze/kartyprzelewy.pdf]Z jakich kart możemy zlecać przelewy[/link][/b]
Przelew z rachunku karty to już w zasadzie standard. Usługę taką znajdziemy w ofercie 15 dużych banków.
A jeszcze kilka lat temu karty kredytowe służyły niemal wyłącznie do płacenia w sklepach (transakcje bezgotówkowe). Nierozsądni klienci używali ich jeszcze do wybierania pieniędzy z bankomatu (transakcje gotówkowe).
Dlaczego nierozsądni? Bo w takiej sytuacji nie dość, że trzeba zapłacić prowizję za skorzystanie z bankomatu, to jeszcze bank od razu zaczyna naliczać odsetki. W przypadku transakcji gotówkowych nie obowiązuje bowiem okres bezodsetkowy wynoszący zazwyczaj pięćdziesiąt kilka dni. Jeśli w tym czasie spłacimy całe zadłużenie, bank nie pobierze odsetek, ale tylko od transakcji bezgotówkowych.
[srodtytul]Tak jak w sklepie albo jak w bankomacie[/srodtytul]
Podział transakcji na gotówkowe i bezgotówkowe jest bardzo ważny przy przelewach z karty. Bo gdy zlecamy, by określona kwota została przelana na podany przez nas rachunek w ramach limitu kredytowego na karcie, podstawowe znaczenie ma to, jak bank sklasyfikuje taką transakcję. W jednej instytucji będzie to operacja bezgotówkowa, w innej gotówkowa. Od tego zależy, czy będzie dla nas opłacalna.
Najlepiej oczywiście, gdy przelew jest traktowany jako transakcja bezgotówkowa, czyli tak samo jak płatność kartą w sklepie. Jeśli w następnym miesiącu spłacimy całość zadłużenia, bank nie naliczy nam odsetek.
Czasami musimy się jednak liczyć z prowizją za taki przelew. Nie ma jej w Getin Noble Banku, ale jest za to inne utrudnienie; dyspozycję przelewu trzeba złożyć w placówce banku.
Prowizji możemy uniknąć również w Lukas Banku. Instytucja ta za transakcje bezgotówkowe uznaje przelewy na zdefiniowane wcześniej rachunki dostawców usług związanych z mieszkaniem (prąd, gaz, telefon itp.). Jeśli w Lukas Banku wykonamy taki przelew za pośrednictwem Internetu lub automatycznego systemu telefonicznego, to nie zapłacimy prowizji. Podobnie jest w Citibanku. Tu również takie przelewy są traktowane jako bezgotówkowe i nie są obciążone prowizją.
W Millennium przelewy na zdefiniowane rachunki także są zrównane z płatnością kartą w sklepie, ale bank pobiera prowizję: 3 zł, jeśli przelew zlecamy przez telefon, lub 5 zł, jeśli zrobimy to w placówce.
Podkreślmy, że we wszystkich tych bankach premiowane są przelewy związane z opłacaniem domowych rachunków. Tylko one są traktowane jako transakcje bezgotówkowe. Inne zostaną zaliczone do operacji gotówkowych (trzeba zapłacić odsetki od zadłużenia), a do tego jeszcze są obciążone wysoką prowizją (3 proc. w Lukas Banku i Citibanku). Takie przelewy są drogie.
Część banków co prawda pobiera prowizję, ale traktuje przelewy z kart tak jak operacje bezgotówkowe. Zasady takie obowiązują w Alior Banku, Allianz Banku (wyłącznie domowe rachunki) i BZ WBK; zapłacimy tam 1 proc. prowizji. Więcej, bo 2 proc., policzą sobie MultiBank i Raiffeisen Bank.
[srodtytul]I odsetki, i prowizja[/srodtytul]
Dużo mniej korzystne przelewy są w tych bankach, które traktują je jako transakcje gotówkowe. Wtedy znaczącym kosztem są odsetki, których w zasadzie nie da się uniknąć. A oprocentowanie kart kredytowych w większości banków jest wysokie, zbliżone do maksimum wynikającego z przepisów antylichwiarskich (obecnie jest to 20 proc.).
Niektórym bankom odsetki wystarczają i nie pobierają już prowizji. Tak jest w ING, ale promocja obowiązuje tylko do końca roku. Potem trzeba będzie zapłacić 2 proc., minimum 5 zł.
Prowizji nie ma też w BPH, jeśli dyspozycję przelewu złożymy przez Internet. W Toyota Banku zapłacimy 2 zł, w Deutsche Banku PBC 5 zł, a w Pekao 0,5 proc., minimum 1 zł.
Najdroższe są przelewy w Nordea Banku. Kosztują 3 proc., co najmniej 7 zł. Taką samą stawkę ma Citibank dla przelewów, które nie dotyczą płatności domowych. W Lukas Banku za dowolny przelew zapłacimy 3 proc., minimum 5 zł.
[srodtytul]Nie zawsze warto[/srodtytul]
Jak widać, przelewy z karty kosztują różnie. Najbardziej opłacalne są te, które bank uznaje za transakcje bezgotówkowe i w dodatku nie pobiera prowizji. Można z nich korzystać bez ograniczeń.
Na drugim biegunie znajdują się przelewy kwalifikowane jako transakcje gotówkowe, czyli oprocentowane, a na domiar obciążone prowizją. To rozwiązanie dla tych klientów, którzy znaleźli się w podbramkowej sytuacji i nie mogą w inny sposób sfinansować wydatków. Taki przelew jest po prostu drogi. Suma odsetek i prowizji – przy przelewie o wartości 500 zł – może wynieść nawet ponad 20 zł.
Używanie karty kredytowej do zlecania przelewów uznawanych za transakcje gotówkowe powinno być zatem ostatecznością.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA