fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Sami określimy tempo zmian

Siarhiej Martynau, minister spraw zagranicznych Białorusi
AFP
Mieszanie się państwa białoruskiego, a tym bardziej państwa polskiego do spraw ZPB do niczego dobrego nie doprowadzi - mówi Siarhiej Martynau, minister spraw zagranicznych Białorusi
[wyimek][b][link=http://www.rp.pl/artykul/431523.html]Komentarz wideo[/link][/b][/wyimek]
[b]Jaka jest szansa, by Związek Polaków na Białorusi mógł mieć demokratycznie wybrane władze i działać bez przeszkód? Na razie faktycznie istnieją dwa związki, jeden uznawany przez Mińsk, drugi przez Warszawę.[/b]
[b]Siarhiej Martynau:[/b] Przede wszystkim musimy sobie uświadomić, że mówimy o białoruskiej organizacji społecznej, którą tworzą obywatele Białorusi uważający się za etnicznych Polaków. Na jesieni 2009 roku miała ona swój zjazd i w sposób demokratyczny wybrała nowe kierownictwo (ze Stanisławem Siemaszką jako prezesem – red.). Mieszanie się państwa białoruskiego, a tym bardziej państwa polskiego do spraw ZPB do niczego dobrego nie doprowadzi. Niech ta organizacja sama rozwiązuje swoje problemy, w tym problem ludzi, których nie zadowolił wynik wyborów władz ZPB. Działacze społeczni powinni się sami między sobą porozumieć.
[b]Byłem w 2009 roku na dwóch zjazdach Związku Polaków na Białorusi – także na wiosennym, który wybrał zupełnie inne kierownictwo organizacji z Andżeliką Borys na czele. Kilka tysięcy ludzi zwróciło się do władz Białorusi z apelem, by zezwolono im na działalność. Czemu nie dać im takiej możliwości, dlaczego nie mogą mieć takiej organizacji, jaką chcą?[/b]
Trzeba rozmawiać o tym z kierownictwem ZPB. O ile wiem, szefowie związku proponowali, by działać razem i wspólnie organizować wybory w związku. Działacze społeczni sami powinni decydować o swoim losie, nie szukając wsparcia gdzie indziej.
[b]Mamy jednak jeden Związek Polaków na Białorusi z panem Siemaszką i drugi z panią Borys – to pozostaje problemem między naszymi państwami.[/b]
Potrzebne jest porozumienie szefa organizacji i przywódcy tej drugiej grupy. Rząd Białorusi i MSZ tym się nie zajmują.
[b]A jak – poza drażliwą kwestią Związku Polaków – ocenia pan stosunki z Polską, w tym gospodarcze?[/b]
Jesteśmy ważnymi partnerami. Przed kryzysem obroty towarowe między naszymi krajami wzrastały, osiągając 3 miliardy dolarów. Współpracujemy w ważnej sferze tranzytu energetycznego, rozwijamy projekty, które pozwolą zapewnić nam bezpieczeństwo energetyczne – myślę o budowie nowych elektrowni i o połączeniu naszych sieci energetycznych. Interesują nas białoruskie inwestycje w Polsce i polskie na Białorusi. Dla polskich biznesmenów niesłychanie korzystna może okazać się unia celna Białoruś – Rosja – Kazachstan, bo inwestując u nas, będą mieli dostęp do ogromnego rynku. Bardzo wiele jest jeszcze do zrobienia, ale sporo się też dzieje. W zeszłym roku odbyło się w Polsce 1. Białoruskie Forum Gospodarcze, przyjechał do was nasz premier, a niedawno w Mińsku odbyło się II posiedzenie Wspólnej Polsko-Białoruskiej Komisji do spraw Współpracy Gospodarczej pod kierownictwem wicepremierów.
[b]Wkrótce przyjeżdża pan do Polski. Czy podczas pańskiej wizyty zostanie podpisana umowa o małym ruchu granicznym? Jakie są szanse na zniesienie wiz dla obywateli Polski? Na Ukrainę jeździmy bez wiz.[/b]
Pracujemy nad tym, by zakończyć wewnętrzną procedurę akceptacji umowy o małym ruchu granicznym. Mam nadzieję, że zostanie podpisana. Mieliśmy możliwość wprowadzenia bezwizowego systemu między Polską i Białorusią, ale Polska weszła do strefy Schengen. Jesteśmy gotowi do zniesienia wiz na zasadzie wzajemności, choćby jutro. Liczymy na zawarcie z UE umowy o uproszczonych zasadach wydawania wiz, ale to zapewne potrwa.
[b]Białoruś wychodzi z politycznej izolacji. Jak zmienia to waszą politykę?[/b]
Przede wszystkim, jak można izolować państwo położone w centrum Europy, przez które dociera do UE dwie trzecie rosyjskiej ropy – w tym 75 procent ropy kupowanej przez Polskę w Rosji – a także 30 procent gazu? Czyli Białoruś miała być izolowana politycznie, ale ropa i gaz miały płynąć nadal? Cieszymy się z bardziej realistycznego podejścia Unii Europejskiej, która dostrzegła w nas poważnego partnera, z którym współpraca może być obopólnie korzystna. My też chcemy poprawy wzajemnych stosunków, ale to musi być ruch w obu kierunkach – dobry zarówno dla Mińska, jak i dla Brukseli i Warszawy.
[b]Unia Europejska wciąż wzywa władze Białorusi do demokratyzacji – w tym do wprowadzenia demokratycznych zmian w organizacji wyborów i umożliwienia funkcjonowania niezależnych mediów.[/b]
Nie istnieje miara, którą można by zmierzyć poziom demokracji. Możliwy jest dialog między państwami dotyczący tej sfery – i od 2009 roku taki dialog pomiędzy Białorusią i UE się rozwija. My też mamy swoje uwagi co do przestrzegania praw człowieka w krajach Unii. Nie ukrywamy, że społeczeństwo białoruskie nadal się kształtuje. Dziś jest inne niż pięć czy dziesięć lat temu, a za pięć lat zmieni się jeszcze bardziej. Ale ten rozwój nie będzie zależał od miar narzuconych nam przez UE, tylko od naszych potrzeb. Na pewno nie zamierzamy zamknąć oczu i rzucić się na głębinę, a potem mieć kłopot z wypłynięciem na powierzchnię, tak jak niektórzy nasi sąsiedzi. Tempo zmian określimy sami.
[b]Jakie zastrzeżenia w dziedzinie praw człowieka macie do UE?[/b]
Choćby w kwestii ograniczania praw do wolności zgromadzeń. Niektóre demonstracje są tam rozganiane armatkami wodnymi i gazem łzawiącym, co u nas nigdy nie miało i nie ma miejsca.
[b]Jak rząd Białorusi ocenia Partnerstwo Wschodnie? Czego od niego oczekujecie?[/b]
Jest to projekt interesujący i korzystny dla obu stron. Istotną wartością Partnerstwa Wschodniego jest stworzenie platformy pogłębionej współpracy między UE i Białorusią. Ciekawe są propozycje w sferze energetyki, tranzytu, a także walki z nielegalną migracją i przestępczością oraz współpracy celników, mającej przyspieszyć ruch na granicy. Są to istotne projekty o znaczeniu regionalnym i na tym polega rola i znaczenie Partnerstwa.
[b]W ostatnim czasie byliśmy świadkami białorusko–rosyjskiej wojna o ropę. Czy to koniec Związku Białorusi i Rosji?[/b]
Spór dotyczący ropy zakończył się podpisaniem porozumienia rozwiązującego powstałe problemy. Rozmowy były trudne, ale skończyły się porozumieniem z przystępnymi warunkami dla obu stron, a i tranzyt ropy do Europy, czym zainteresowane były zwłaszcza Polska i Niemcy, będzie kontynuowany. Nasze stosunki z Rosją mają oczywiście o wiele szerszy zakres niż sprawa ropy. I w żadnym razie nie można powiedzieć, że projekt państwa związkowego Rosji i Białorusi jest martwy. Przeciwnie, ma się całkiem dobrze.
Od czasu powstania Związku Białorusi i Rosji nasze obroty zwiększyły się siedmiokrotnie i przed kryzysem wynosiły 35 miliardów dolarów. Białoruś znalazła się w pierwszej szóstce partnerów gospodarczych Rosji! I Białorusini, i Rosjanie, mogą swobodnie wybierać w obu krajach miejsce zamieszkania, nauki i pracy. Mogą swobodnie podróżować, korzystać z identycznej opieki zdrowotnej, otrzymywać jednakowe emerytury. To wielki, pozytywny efekt powstania związku. Ale byłoby naiwnością sądzić, że państwo związkowe będzie rozwijać się bez przeszkód. W rodzinie bywają przecież problemy. Poza tym najpierw rozwiązywaliśmy łatwe sprawy, a teraz przechodzimy do coraz trudniejszych.
[i]—rozmawiał w Mińsku Piotr Kościński[/i]
[ramka][srodtytul]PiS chce odwołać wizytę[/srodtytul]
[b]Echa zajazdu na Dom Polski[/b]
Wywiad został przeprowadzony 1 lutego, tydzień przed wkroczeniem białoruskiej milicji do Domu Polskiego w Iwieńcu. Czekał na autoryzację. Minister Siarhiej Martynau ma przyjechać do Polski 11 lutego. Czy jednak na pewno dojdzie do jego wizyty? PiS apeluje do szefa polskiego MSZ Radosława Sikorskiego o jej odwołanie. Wezwał też ministra do podjęcia działań, które spo- wodowałyby nieprzyjmowanie na terenie UE przedstawicieli białoruskich władz, „którzy doprowadzili do tego stanu”. Siłowym zajęciem Domu Polskiego, który należał do nieuznawanego przez Mińsk Związku Polaków na Białorusi, zaniepokojony jest prezydent Lech Kaczyński. Chce spotkać się z szefową ZPB Andżeliką Borys, dla której ponownie wyraził wczoraj pełne poparcie. Przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek wezwał władze w Mińsku do natychmiastowego zaprzestania prześladowania Polaków na Białorusi. – Jeśli chcemy ocieplić stosunki (...), respektowanie praw mniejszości jest konieczne – powiedział.
[i]—k.z., pap[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA