fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Przełom w sprawie Pyjasa?

Prokurator IPN twierdzi, że na niewykorzystanych w filmie „Trzech kumpli” (o przyjaźni Pyjasa, Wildsteina i Maleszki) nagraniach pojawia się nowy wątek sprawy Pyjasa. Na zdjęciu Stanisław Pyjas (z lewej) i Bronisław Wildstein, 1976 rok
Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
Ok. 20 nowych świadków, ekspertyza obrażeń i nieznane dotąd materiały – to tropy prokuratora z IPN
– Kilku świadków, być może na skutek wyrzutów sumienia, po latach samo zdecydowało się zgłosić do prokuratora. Niektórzy nadal się boją wpływów ludzi dawnej SB – mówi „Rz” Ireneusz Kunert, prokurator z krakowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, który od maja 2008 roku prowadzi piąte już śledztwo w tej sprawie.
[srodtytul]Zwrot w śledztwie[/srodtytul]
Zdaniem śledczych wśród przesłuchanych po raz pierwszy świadków wyjątkowo istotne są zeznania dwóch. Przekazali informacje, które – gdyby były znane w 1977 roku, zaraz po śmierci studenta polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego Stanisława Pyjasa – nawet ówczesnym komunistycznym prokuratorom utrudniłyby umorzenie postępowania. Jednak o ich szczegółach mówić nie chce.
Zdradza tylko, że część nowo uzyskanych wiadomości przydaje się m.in. do weryfikacji wyjaśnień Lesława Maleszki, przed laty bliskiego kolegi krakowskiego studenta polonistyki, wieloletniego współpracownika SB. – Jego wersja tego, kiedy dowiedział się o śmierci Pyjasa, jest sprzeczna z zeznaniami tych osób – twierdzi Kunert.
[wyimek]Wersja Lesława Maleszki jest sprzeczna z zeznaniami nowych świadków - Ireneusz Kunert, prokurator IPN[/wyimek]
Zwrot w śledztwie w tej sprawie mogą przynieść też rewelacje dopiero niedawno przesłuchanego dobrego kolegi Pyjasa, mieszkającego dziś w USA Wojciecha Radomskiego. Okazuje się bowiem, że to on był jedną z ostatnich osób, które widziały opozycjonistę żywego – rozstali się o 19.30, 6 maja 1977 r. Dotychczas opierano się na zeznaniach Stanisława Pietraszki, innego studenta z UJ, który widział Pyjasa żywego ok. godz. 15. Studenta znaleziono śmiertelnie pobitego następnego dnia rano.
[srodtytul]Ekspertyzy do podważenia[/srodtytul]
Prokurator Kunert zamierza także zamówić trzecią już opinię biegłych w sprawie obrażeń Stanisława Pyjasa. W dwóch poprzednich bowiem jest wiele niejasności.
Pierwszą opinię sporządzono w Krakowie w Zakładzie Medycyny Sądowej w 1977 roku. Nie opisano w niej widocznego u Pyjasa wybitego zęba czy rozciętego dziąsła. Tymczasem charakter obrażeń może uwiarygodnić podejrzenia przyjaciół ofiary, iż ktoś przed śmiercią „pomógł mu” się upić – prawdopodobnie na siłę wpychano mu butelkę z alkoholem do ust.
Kierownik zakładu prof. Zdzisław Marek, który się pod dokumentem podpisał, nawet nie widział ciała Pyjasa. Mimo to przesłuchany w trakcie obecnego śledztwa stwierdził, iż nie ma sobie nic do zarzucenia.
Drugą opinię w 1991 r. sporządzali eksperci z Katowic jedynie na podstawie zdjęć ciała Pyjasa.
Niespodzianek związanych z czterokrotnie umarzanym wcześniej śledztwem jest więcej. Dopiero po latach po raz pierwszy zeznania składali najbliżsi Pyjasa – mama i siostra studenta. Ireneusz Kunert ubolewa, że nikt nie przesłuchał ojca, który już nie żyje. Tymczasem, jak twierdzi prokurator, był on zaangażowany emocjonalnie w tę sprawę i mógł mieć ciekawe informacje.
[srodtytul]Odkryje nazwiska ubeków[/srodtytul]
Krakowski śledczy wiele spodziewa się też po kwerendzie w archiwum IPN, w tzw. zbiorze zastrzeżonym. To tam znajdują się dziś m.in. dane tajnych współpracowników Służby Bezpieczeństwa mających związek ze sprawą Pyjasa. Ich nazwisk prowadzący w latach 90. śledztwo prokurator Krzysztof Urbaniak z Krakowa nie mógł uzyskać.
– Będą przeglądane nawet materiały z posiedzeń KC PZPR za czasów Gierka, bo I sekretarz na naradach zajmował się studentami z Krakowa – mówi Kunert.
Za wyjątkowo istotne dla śledztwa krakowski prokurator uznaje także taśmy nagrane przez Ewę Stankiewicz i Annę Ferens, autorki głośnego filmu „Trzech kumpli” o przyjaźni Pyjasa, Maleszki i Bronisława Wildsteina, dziś publicysty „Rz”.
– Niewykorzystanych w tym obrazie nagrań jest ok. 300 – 400 godzin. TVN zgodziła się je przekazać. Trwa opracowywanie i spisywanie ścieżki dźwiękowej wypowiadających się osób, co ułatwi mi pracę – mówi Ireneusz Kunert.
Rozmawiał już z autorkami filmu, zapisów jeszcze nie czytał. Lecz ze wstępnych informacji wynika, że nagrania rozmów z byłymi funkcjonariuszami SB mogą okazać się kluczowe. Zdaniem Kunerta właśnie wśród tych nagrań pojawia się „nowy wątek sprawy Pyjasa”. Jednak nie chce zdradzić, o co chodzi, by nie zaszkodzić powodzeniu śledztwa.
[srodtytul]Na pewno był pobity[/srodtytul]
Stanisław Pyjas został znaleziony martwy 7 maja 1977 r. w bramie kamienicy przy ul. Szewskiej w Krakowie. Prokuratura uznała wtedy, że student UJ pijany spadł ze schodów, i umorzyła sprawę. Kolejne trzy śledztwa podejmowane w latach 90. (ostatnie w 1999 r.) umarzano z braku dowodów. Dowiedziono tylko, że Pyjas przed śmiercią został pobity. Nie tylko przyjaciele ofiary są przekonani, iż na polecenie SB.
W latach 90. zarzuty utrudniania śledztwa w sprawie śmierci Pyjasa postawiono sześciu byłym funkcjonariuszom MSW. Skazano dwóch. Reszta, w tym były szef SB gen. Bogusław Stachura, zmarła w trakcie postępowania. Jego proces był przez lata zawieszony z powodu stanu zdrowia generała.
[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: [mail=e.losinska@rp.pl]e.losinska@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA