fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Nadprogramowy studencie, płać

Uniwersytet Warszawski
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Eksperci chcą, by to rząd zlecał wszystkim uczelniom bezpłatne kształcenie określonej liczby osób
Eksperci, którzy na zlecenie Ministerstwa Nauki przygotowują strategię rozwoju szkolnictwa wyższego na lata 2010 – 2020, mogą zaproponować rządowi zawieranie umów ze wszystkimi uczelniami na liczbę bezpłatnie kształconych studentów. Studenci, którzy, by się w niej nie zmieścili, musieliby płacić za naukę – dowiedziała się „Rz”.
Takie rozwiązanie ma się znaleźć w strategii rozwoju szkolnictwa wyższego przygotowywanej przez konsorcjum Ernst & Young i Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową. Dziś konsorcjum ogłosi jej założenia.
Jak dowiedziała się „Rz”, eksperci zaproponują głównie zmianę systemu finansowania uczelni i wprowadzenie możliwości pobierania czesnego od studentów dziennych.
[wyimek]830 tys. na ponad 1,9 mln studentów uczy się bezpłatnie[/wyimek]
– Chcemy, by system finansowania uczelni z budżetu państwa był w większym stopniu oparty na konkurencyjności, tak by pieniądze trafiały do najlepszych. To oznacza, że uczelnie otrzymywałyby pieniądze na konkretne zadania – mówi „Rz” Piotr Ciżkowicz, ekspert z Ernst & Young. – Proponujemy, by zasadą konkurencyjności objąć zarówno badania, jak i kształcenie studentów.
Co to oznacza? Ciżkowicz nie chce zdradzać szczegółów przed ogłoszeniem strategii. Ale inny z ekspertów, który brał udział w pracach nad nią, tłumaczy, że rząd mógłby w konkursach lub przetargach zlecać uczelniom kształcenie określonej liczby studentów na danym kierunku.
– Uczelnia zawierałaby z rządem porozumienie na sfinansowanie kształcenia konkretnej liczby osób. Studenci w ramach tej umowy uczyliby się za darmo. Na resztę wolnych miejsc na studiach dziennych uczelnia mogłaby przyjąć osoby, które płaciłyby za naukę, ale nie więcej niż tyle, ile uczelnia dostanie z budżetu państwa na jednego studenta – wyjaśnia ekspert.
Wcześniej rektorzy zaproponowali w swojej strategii powszechne czesne w wysokości jednej czwartej kosztów studiowania (2,5 tys. zł rocznie). Minister Barbara Kudrycka odrzuciła ich pomysł, bo wymagałby zmian w konstytucji gwarantującej dziś bezpłatną naukę.
– Rozwiązanie ekspertów nie wprowadza powszechnego czesnego. Nie wydaje się więc naruszać tej zasady – mówi „Rz” wysoki rangą urzędnik resortu.
W eksperckiej strategii ma się też znaleźć propozycja zmian organizacji studiów niestacjonarnych. – Rok studiów nie trwałby dwa, ale trzy semestry. Ten dodatkowy czas pozwoliłby rzeczywiście zrealizować materiał – mówi nasz informator.
Po co te zmiany? – Jakość kształcenia na studiach niestacjonarnych powinna być porównywalna z jakością na studiach stacjonarnych. Dyplom uzyskany na tych pierwszych musi mieć rzeczywistą wartość, a nie, jak obecnie w niektórych przypadkach, być tylko dokumentem – twierdzi Piotr Ciżkowicz.
Ekspertom zależy na rozwijaniu różnorodności kształcenia, dlatego chcą też zaproponować wprowadzenie nowego rodzaju szkół wyższych – interdyscyplinarnych college’ów.
Ernst & Young i IBnGR wygrały przetarg resortu nauki na przygotowanie strategii rozwoju szkolnictwa wyższego. Koszt jej powstania to ok. 1,7 mln zł. Założenia będą konsultowane ze środowiskiem akademickim. Wersja z uwzględnionymi opiniami ma być wskazówką dla resortu w pracach nad nowelizacją prawa o szkolnictwie wyższym.
[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: [mail= r.czeladko@rp.pl] r.czeladko@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA