fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Surowce i Chemia

Poprawka warta miliony

Maszyna górnicza
Fotorzepa, Tomasz Jodłowski TJ Tomasz Jodłowski
Grażyna Zawadka
Dwa słowa w rozporządzeniu dały producentom maszyn górniczych monopol na ich naprawę
„Rz” dotarła do raportu NIK o gospodarce remontowej w spółkach węglowych i kopalniach. Izba odkryła, że w rozporządzeniu ministra gospodarki z 2002 r. dokonano korekty, która otworzyła drogę do zlecania napraw maszyn górniczych wyłącznie ich producentom. W efekcie kopalnie wydały na remonty setki milionów złotych więcej, niż gdyby wybrały firmy na konkurencyjnych warunkach.
– Ustalenia Izby dowiodły działań nielegalnych, nierzetelnych i niegospodarnych, w tym także wskazujących na występowanie mechanizmów korupcyjnych – mówi „Rz” Jacek Jezierski, prezes NIK.
[wyimek]168 mln zł według szacunków NIK przepłaciła Kompania Węglowa za naprawy maszyn górniczych[/wyimek]
Kontrola za lata 2000 – 2008 objęła Ministerstwo Gospodarki, Urząd Zamówień Publicznych i 13 spółek węglowych i kopalń. NIK niemal wszystkie zbadane firmy oceniła negatywnie.
Nieprawidłowości miały źródło w resorcie gospodarki. To tam w rozporządzeniu ministra z 28 czerwca 2002 r. w sprawie „bezpieczeństwa i higieny pracy, prowadzenia ruchu oraz specjalistycznego zabezpieczenia przeciwpożarowego w podziemnych zakładach górniczych” pojawił się paragraf 428, który regulował kwestię napraw maszyn. Między 15 maja a 17 czerwca 2002 r. ktoś dodał do niego słowa „remontuje” i „producent” sugerujące, że do napraw są uprawnieni tylko producenci.
– Zmiana treści artykułu zmonopolizowała rynek usług serwisowych i podwyższyła koszty remontów maszyn górniczych i zakupu części – twierdzi Jezierski.
Odtąd zawierano umowy z producentami bez przetargu i szukania tańszych ofert. Celowała w tym według NIK Kompania Węglowa SA skupiająca 16 kopalń. W latach 2005 – 2007 złożyła 96 wniosków na zakup części do maszyn i na usługi na kwotę ok. 2 mld zł. Mniejsi wytwórcy części zamiennych, choć dotąd współpracowali z kopalniami, zostali wykluczeni. Ceny dyktowali producenci.
Przykłady? W 2005 r. firma PIOMA sprzedawała kopalni Bielszowice (należącej do Kompanii Węglowej) części zamienne drożej nawet o 297 proc. w stosunku do tego, co zaproponowała w kolejnych latach już w przetargach. W tej samej kopalni wyższe o ok. 50 – 70 proc. były też ceny części i usług kupionych za 3,8 mln zł w firmie Fazos SA od tych, za które miał je dostarczyć własny Zakład Produkcyjno-Remontowy (kopalnia zawarła z nim umowę rok później). NIK oszacowała, że straty Kompanii Węglowej w efekcie tych praktyk sięgnęły ok. 168 mln zł.
Inne zastrzeżenia Izby: remonty zbyt drogie i nieracjonalne. Kopalnia Piast (też z Kompanii Węglowej) w latach 2004
– 2007 na naprawy kombajnu wydała 10,5 mln zł, czyli prawie tyle, ile kosztuje nowy. Okresowe przeglądy maszyn były często fikcją. W kopalni Bielszowice w 17 przypadkach na 58 w papierach potwierdzono kontrolę urządzeń budowy przeciwwybuchowej. Tyle że 11 osób, które rzekomo miały ją przeprowadzić, było akurat na urlopie lub zwolnieniu.
Ministrowie gospodarki feralny przepis zmienili dopiero w 2006 r. Autora poprawki nie udało się NIK ustalić z powodu braków w dokumentacji resortu.
– Nic nie słyszałem o dopisaniu słów, które faworyzowały producentów urządzeń dla górnictwa – mówi „Rz” Jacek Piechota, który w 2002 r. był ministrem gospodarki.
– Firmy wykorzystywały ten przepis do praktyk monopolistycznych. Pod względem kosztowym było to dla kopalń niekorzystne – uważa Dominik Kolorz, szef górniczej „Solidarności”. – Wcześniej zdarzało się, że remont polegał na pomalowaniu obudowy maszyny, stąd był pomysł, żeby robił go producent.
– Pojawiły się „firmy garażowe”, które oferowały remonty. Później były pretensje, że sprzęt jest źle naprawiony. A chodziło o drogie maszyny, jak naszpikowany elektroniką kombajn węglowy, którego nie można naprawić za pomocą młotka – mówi „Rz” prof. Zdzisław Kłeczek, wiceszef rady nadzorczej Katowickiego Holdingu Węglowego.
Rzecznik Kompanii Węglowej Zbigniew Madej przekonuje, że „żadna z przeprowadzonych przez NIK kontroli nie wykazała strat” i podkreśla, że spółka nie zgadza się z opinią Izby.
Marian Kostempski, prezes grupy Kopex, która produkuje maszyny górnicze: – Nigdy nie wnioskowaliśmy o taki zapis, ponieważ byłoby to blokowanie wolnej konkurencji. Ale słyszałem, że był taki lobbing na rynku, bo niektórzy producenci chcieli zabezpieczyć swoje interesy.
Raport z kontroli NIK przesłała do katowickiej prokuratury, która prowadzi śledztwo dotyczące spółek węglowych.
[ramka][b]producenci maszyn górniczych[/b]
Głównymi graczami na polskim rynku produkcji maszyn górniczych są giełdowe grupy Kopex (trzeci na świecie producent urządzeń dla kopalń) i Famur (w jej skład wchodzą teraz fabryki PIOMA i Fazos). Przychody Kopeksu za trzy kwartały 2009 r. wyniosły 1,7 mld zł, a Famuru – 0,53 mld zł. Obie grupy są znaczącymi eksporterami maszyn. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA