fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Telewizja

365 dni bez pasty do zębów

fot: PETRI KAIPIAINEN/KUVARYHMÄ/SKOY
Rzeczpospolita
Zwyczajna rodzina z przedmieścia na rok porzuca dotychczasowe nawyki i postanawia żyć ultraekologicznie. Założenie projektu jest ambitne, jednak skutki nieprzewidywalne
Reżyserem tego fascynującego dokumentu jest John Webster, trzydziestoparolatek mieszkający z żoną i dwoma synami w Finlandii. Jest idealistą, ale nie interesują go bezowocne debaty. Chce działać. – Co powiem dzieciom, kiedy dorosną – zastanawia się. – Że nie ponoszę winy za zmiany klimatyczne? Że nigdy nie użyłem ropy, gazu ani węgla? Przecież wiedziałem, jaki mają wpływ na planetę. Co zrobiłem w tej sprawie?
John ma plan. Jego rodzina postara się zmniejszyć ilość wydzielanych gazów cieplarnianych. Przez rok będą unikać wszelkich pochodnych ropy i tworzyw sztucznych. W praktyce oznacza to rezygnację z samochodu, ale także takich produktów jak płyny do czyszczenia, mrożonki, lody, szampony, kremy, rajstopy, pasta do zębów...
Z pozoru zadanie wydaje się w miarę proste, jednak nawet robienie zakupów okazuje się dla Websterów wyzwaniem. Ekspedientkom trudno zrozumieć dlaczego John nie chce, by pakować mu mięso w foliowe torebki – przecież inaczej będzie przeciekać. Łatwiej przyjmują wymyślone przez mężczyznę kłamstwo, że jest uczulony na plastik, niż jego tłumaczenia na temat ekologii.
Wiele jest w tym filmie momentów zabawnych, niecodziennych sytuacji spowodowanych niestandardowym zachowaniem bohaterów. Żona Johna reaktywuje stary tusz do rzęs, dolewając do niego wody. Wspólnie z synami podróżuje komunikacją miejską, osiągając rekord kilkunastu przesiadek, by dotrzeć do celu. John, zamiast włączyć silnik rodzinnej motorówki, postanawia wiosłować. Chwilami ekologiczne zmagania Websterów przypominają walkę z wiatrakami. Zwłaszcza, gdy głowa rodziny dochodzi do wniosku, że powinni zrezygnować z centralnego ogrzewania i zastąpić je elektrycznymi grzejnikami zasilanymi energią z elektrowni wiatrowej. Albo gdy kupuje jeżdżący na ekopaliwo samochód, który musi tankować w oddalonej o 300 kilometrów stacji. Zdarzają się także chwile dramatyczne, gdy rodzina, a przede wszystkim żona Johna jest zmęczona eksperymentem i bliska załamania nerwowego.
Przed rozpoczęciem projektu roczna produkcja gazów cieplarnianych w domu Websterów wynosiła około 20 ton dwutlenku węgla. Czy rodzina przetrwa ekologiczny eksperyment i jak bardzo zmniejszy ilość gazów cieplarnianych? Warto przekonać się osobiście, oglądając film. A przy okazji poszukać odpowiedzi na pytanie: co sami robimy, by ocalić nasz świat?
[i]Recepta na klęskę
21.45 | planete | NIEDZIELA[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA