fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Chińskie oczy Fryderyka

Lang Lang będzie w bieżącym roku największym ambasadorem Chopina na świecie
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Opady śniegu tylko trochę opóźniły przyjazd do Warszawy słynnego pianisty. Dziś i jutro Lang Lang zagra w Filharmonii Narodowej.
Nie żaden polski muzyk, ale 27-letni Chińczyk będzie w 2010 r. największym ambasadorem Chopina na świecie. Już zainaugurował rok Chopinowski w Pekinie, teraz rozpocznie go w Polsce. W planach na następne miesiące ma koncerty w wielu krajach Europy, Ameryki i Azji.
– Chopin będzie dominował w moim repertuarze także w kolejnych dwóch latach – opowiadał wczoraj po przyjeździe Lang Lang. A oprócz tego wystąpi także w filmie animowanym o Chopinie (piszemy o nim obok), w którym nie tylko będzie grał, ale także opowie współczesnym warszawskim dzieciom o powstaniu listopadowym. Straciliśmy więc monopol na promocję narodowego kompozytora. Być może w niedalekiej przyszłości jego wizerunek w świecie zyska skośne oczy, ale czyż może być inaczej, skoro dziś w Chinach 35 milionów dzieci uczy się grać na fortepianie. Wszystkie one zaczynają od Chopina.
– To ulubiony kompozytor w moim kraju – mówi Lang Lang.– I z pewnością jego muzyka odmieni życie wielu z nich. Lang Lang także poznawał Chopina od najwcześniejszego dzieciństwa. Zaczął jako pięciolatek, gdy miał 13 lat, grał już wszystkie jego etiudy. Wtedy też po raz pierwszy wykonał publicznie Koncert f-moll. Skąd jednak wie, jak należy te utwory interpretować? – Słucham wielu nagrań, bardzo wiele dała mi praca z tak doświadczonymi dyrygentami i pianistami jak Zubin Mehta czy Daniel Barenboim – opowiada Lang Lang. – Obydwaj mieli możliwość zgłębiania tajników tej muzyki u Artura Rubinsteina i opowiadali mi, jak ten fantastyczny pianista budował koloryt chopinowskiej frazy. Wiele też rozmawialiśmy o tym, jak ukazać zakorzenienie tej muzyki w historii Polski, a jednocześnie sprawić, by była atrakcyjna dla współczesnego słuchacza. To ostatnie nie jest zresztą trudne do osiągnięcia. – Chopin jest uniwersalny i atrakcyjny dla każdego, nawet dla ludzi, którzy nie słuchają muzyki klasycznej – uważa Lang Lang. – Dla wykonawcy kryje jednak wiele pułapek. Gdy jego utwory gramy zbyt romantycznie, brzmią jak muzyka pop. Ulubiona kompozycja Lang Langa to Koncert f-moll, który wykona także podczas dzisiejszego wieczoru. – Jego środkowa część to najpiękniejszy utwór, jaki powstał w całej historii – uważa chiński pianista. – Mam przy tym nadzieję, że całą kompozycję gram inaczej i lepiej niż wtedy, gdy miałem 13 lat. Im zresztą bardziej zagłębiamy się w muzykę Chopina, tym więcej w niej odkrywamy. To świat złożony z wielu różnych cząstek. W piątek zagra też w Warszawie Koncert e-moll. Nie samym jednak Chopinem żyje Lang Lang. Jest artystą poszukującym, opowiadał więc wczoraj również o swych ostatnich dwóch projektach. Pierwszy to nowa płyta z utworami kameralnymi, nagrana ze skrzypkiem Vadimem Repinem i wiolonczelistą Mischą Maiskym. – My, pianiści, jesteśmy samotnikami –mówi Lang Lang. – Praca z innymi muzykami uświadomiła mi, na czym polega współdziałanie z innymi. Latem ubiegłego roku Lang Lang występował z kolei z Herbie Hancockiem. – Po raz pierwszy poznałem, czym jest improwizacja – wyjaśnia. – Dostrzegłem też, że pianiści jazzowi grają znacznie lżejszym dźwiękiem. To przyda mi się wówczas, gdy sięgnę po Chopina. [ramka]Przez Europę latającym fortepianem W wierszu Norwida sięgnął bruku. W powstającym właśnie filmie „Projekt Chopin” fortepian stał się powietrzną machiną, która zabiera dwójkę dzieci w muzyczną podróż po Europie. Towarzyszy im w niej Lang Lang. Chiński pianista nie tylko nagrał muzykę do międzynarodowej koprodukcji, szykowanej przez twórców oscarowego „Piotrusia i wilka“ na 200. rocznicę urodzin Chopina. Zgodził się także zagrać w części aktorskiej filmu. To na jego koncert trafia w Londynie polskie rodzeństwo. Muzyka grana na żywo przez Langa towarzyszy pokazowi animowanego filmu. W pewnej chwili cała trójka, wraz z fortepianem, zostaje wciągnięta w świat animacji. Latający instrument kieruje się w stronę Warszawy. Część aktorska zajmie w filmie nieco ponad połowę czasu, ok. 45 minut. Będzie się przeplatać z tzw. poklatkową animacją. Całość zostanie zrealizowana w technice stereo 3D. Wielkie scenografie, w których od kilku tygodni animowani są lalkowi bohaterowie, powstały w Łodzi. Za kreację scenograficzną odpowiada Marek Skrobecki. Reżyserem jest Martin Clapp, a producentem, mieszcząca się w Warszawie, filia studia BreakThtu Films. Premiera „Projektu Chopin” planowana jest na jesień. jgz [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA