Nauka

Afryka pęka w szwach

Kontynent afrykański się podzieli, oderwie się od niego wschodnia część. Wielki ryft afrykański sprawi, że wschodnia część tego kontynentu się oddzieli, płyty tektoniczne – afrykańska, arabska i somalijska – rozsuną się. Półwysep Arabski oderwie się ostatecznie od Czarnego Lądu, podobnie Półwysep Somalijski. Ale zanim to nastąpi, za kilka milionów lat, już bardzo niedługo – niewykluczone, że jeszcze w bieżącym stuleciu – mogą nastąpić zmiany na nieco mniejszą skalę. Powstał nowy odcinek afrykańskiego ryftu długości 60 km oraz kilkanaście mniejszych. Zmiany te sprawią, że w okolicach Dżibuti powstanie przesmyk i na depresję Afaru w Etiopii wleją się wody Zatoki Adeńskiej. Powstanie nowe morze długości co najmniej 600 km. Będzie płytkie, około 100 m głębokości.
Rzeczpospolita
W Etiopii doszło do ogromnego pęknięcia skorupy ziemskiej. Niezwykła szczelina ma dziś 60 km długości. Powstanie w tym miejscu nowe morze
Niezwykłe zjawisko zaczęło się od niepozornych spękań ziemi, we wrześniu 2005 roku. Na dobrą sprawą nie wiadomo, kiedy osiągnęło monstrualne rozmiary.[wyimek]600 km długości może mieć nowy akwen morski na terenie Etiopii[/wyimek]
Teraz badają je uczeni z wielu krajów, artykuły o nim publikują prestiżowe czasopisma naukowe. Niecodzienny fenomen ma miejsce w Etiopii, na północy regionu Afar, dotychczas znanego z odkryć skamieniałych kości australopiteków, najstarszych praludzi. Teraz Afar zyskuje sławę geologiczną. [srodtytul]Długa jaszczurka[/srodtytul]
Na pustynnych terenach, około 100 kilometrów na południe od granicy Etiopii z Erytreą, powstała niezwykła szczelina w skorupie ziemskiej. Ma 60 km długości, jej krawędzie na całej długości są od siebie oddalone średnio o 5 metrów, a jej głębokość waha się od 2 do 12 kilometrów! Geolodzy nazwali to pęknięcie „jaszczurka”. Szacują, że do tej monstrualnej szczeliny już przedostało się z wnętrza Ziemi około 2 kilometrów sześciennych bazaltowej magmy, ale na tym nie koniec. Szczelina na pewno będzie się poszerzać, i być może także wydłużać. Wykluwaniu się „jaszczurki” towarzyszyła cała seria niewielkich wstrząsów sejsmicznych oraz erupcja wulkanu koło Dabbahu, wznosi się on na wysokość 1442 m. Po tej erupcji na południe od wulkanu pojawiło się jeszcze kilkanaście mniejszych szczelin – pęknięć skorupy ziemskiej. Do czego to doprowadzi? – Epizod sejsmiczny, który w zasadzie trwa od jesieni 2005 roku, jest czymś w rodzaju geologicznej godziny zero przed powstaniem nowego morza w tej części świata – uważa prof. Eric Jacques z Instytutu Fizyki Globu w Paryżu. Międzynarodowy zespół, którym kieruje, opisał to zjawisko i przedstawił prognozę na łamach „Geophysical Research Letters” (październik 2009) oraz „Journal of Geophysical Research” (sierpień 2009). W przygotowaniu są kolejne publikacje. Jak rozległy i głęboki będzie przyszły akwen? Jeżeli brać pod uwagę depresję Afaru, która będzie stanowić główną część przyszłego morza, będzie ono płytkie, wartość depresji wynosi 116 m poniżej poziomu morza. Ale będą w niej potwornie głębokie szczeliny, sięgające nawet 12 kilometrów – przynajmniej tyle ma miejscami nowo powstały rów. [srodtytul]Milion lat albo zaledwie sto[/srodtytul] Morze będzie bardzo malowniczo położone, ponieważ na jego wschodnim wybrzeżu rozciągnie się pasmo górskie Danakil ze szczytami powyżej 2000 m, natomiast na zachodzie będzie graniczyć z Wyżyną Abisyńską, niemal dwukrotnie wyższą. Symulacje komputerowe przeprowadzone w paryskim instytucie wskazują, że akwen może mieć nawet ponad 600 kilometrów długości. Woda do niego wleje się z Zatoki Adeńskiej. Nowe morze będzie się z nią łączyć przesmykiem koło Dżibuti, szerokości 30 – 50 km. Kiedy to nastąpi? Tektonicy z Instytutu Fizyki Globu w Paryżu przewidują dwa warianty: Pierwszy, bardziej prawdopodobny, że dojdzie do tego za mniej więcej milion lat, co zresztą jest mgnieniem oka w skali geologicznej. Ale nie wykluczają też drugiego wariantu, katastroficznego, że oderwanie może nastąpić dosłownie nagle, seria wstrząsów sejsmicznych i wybuchów wulkanicznych w ciągu kilkudziesięciu lat doprowadzi do odseparowania pasma górskiego Danakil i wtargnięcia wód Zatoki Adeńskiej na depresję Afaru. Naukowcy nie wykluczają, że może do tego dojść jeszcze pod koniec bieżącego stulecia. Geolodzy znają przyczynę powstania gigantycznej szczeliny. Jest nią rozsuwanie się płyt tektonicznych. W wyniku tego procesu Półwysep Arabski oddala się od kontynentu afrykańskiego. Wielka szerokość i głębokość szczeliny bierze się z ilości magmy bazaltowej, która znajduje się pod ryftem afrykańskim. Z tego powodu etiopski Afar zaliczany jest do 40 tak zwanych gorących punktów na naszej planecie; są to miejsca, w których gorąca magma z głębi ziemi, mniej gęsta niż górne warstwy skorupy ziemskiej, wznosi się ku górze i przerywa, dziurawi ziemską skorupę. Taki rozwój wydarzeń przewidział już w latach 60. światowej sławy wulkanolog Haroun Tazieff (jego ojciec był Tatarem, matka Polką, on sam przyjął obywatelstwo belgijskie). Wysunął on hipotezę, że depresja w regionie Afar otworzy się i powstanie nowe morze. Stanie się tak, ponieważ region ten leży u zbiegu tektonicznych osi. [srodtytul]Laboratorium pod gołym niebem[/srodtytul] Na północy dwa ryfty oceaniczne (Morze Czerwone i Zatoka Adeńska) rozpychają się i odsuwają od siebie kontynent afrykański i Półwysep Arabski. Dzieje się to w tempie 1,5 cm rocznie. Na południu ryft kontynentalny wschodnioafrykański pęka od milionów lat i w rezultacie doprowadzi do oderwania się płyty somalijskiej od afrykańskiego kontynentu. Ryfty są rowami tektonicznymi, w których koncentruje się deformacja wywołana przez oddalanie się płyt kontynentalnych. Większość ryftów wulkanicznych znajduje się na dnie mórz i oceanów. – Depresja Afaru jest prawdziwym laboratorium pod gołym niebem. Jest to jedyne miejsce na Ziemi, w którym można obserwować rozrywanie się kontynentu bez konieczności zanurzania się pod wodę na głębokość wielu kilometrów – podkreśla dr Deborah Sicilia z Instytutu Fizyki Globu w Paryżu. Ale i tak badania w terenie są bardzo trudne, nie ze względu na topografię (współczesne samochody terenowe docierają praktycznie wszędzie), ale ze względu na miejscową ludność. Uważa ona sejsmografy za urządzenia bardzo cenne, w każdym razie mogące się do czegoś przydać. Dlatego badacze nigdy nie mają pewności, które z sejsmografów zastaną na miejscu, gdy przybędą odczytywać zapisy. [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=k.kowalski@rp.pl]k.kowalski@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL