fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nowe technologie

Więcej komputera w telewizorze

AFP
To ekran telewizyjny będzie bramą, przez którą będziemy wchodzić do sieci
Telewizor pozostanie punktem centralnym naszego życia. Będziemy mogli oglądać na nim, co chcemy i gdzie chcemy – mówił Justin Rattner z Intela na zakończonej przed kilkoma dniami konferencji firmy. – Mówimy o więcej niż jednym odbiorniku telewizyjnym dla każdego człowieka na świecie.
[wyimek]2,9 mld tranzystorów zawiera testowy układ pamięci wykonany w nowej technologii[/wyimek]
Podczas spotkania Intel Developer Forum (IDF w San Francisco) największy producent mikroprocesorów na świecie przedstawił nowe układy – jeszcze mniejsze i jeszcze szybsze – które trafią już w tym roku do naszych komputerów. Dzięki nowemu procesowi produkcyjnemu na tej samej powierzchni można upakować dwa razy więcej tranzystorów. A to przekłada się na wydajność układu oraz na zmniejszenie zużycia energii. Ale z tego, co Intel pokazywał w San Francisco, wynika też, że teraz „na celowniku” znalazły się inne niż komputery urządzenia zapewniające komunikację i korzystanie z Internetu – przede wszystkim telewizory.
[srodtytul]Ma być łatwo[/srodtytul]
- W 2015 roku będziemy używać 12 miliardów różnych urządzeń, które będą mogły wyświetlać 500 miliardów godzin programów telewizyjnych i materiału wideo – mówił Rattner odpowiedzialny w Intelu za nowe technologie. – Ludzie będą połączeni przez ekran w sposób, którego w przeszłości nie doświadczyliśmy – zapewniał. Jego zdaniem kluczem do sukcesu telewizji okazały się nowe technologie umożliwiające oglądanie materiału wideo na najróżniejszych urządzeniach – od laptopów i notebooków po telefony komórkowe.
Wtórował mu Malachy Moynihan, specjalnie zaproszony na konferencję wiceprezes Cisco: – Widzimy zaskakujący ruch w stronę internetowych sieci wideo. W 2013 roku
90 proc. całego ruchu przez Internet to będą właśnie filmy. A 60 proc. wszystkich materiałów tego typu będzie rozsyłanych przez sieci komputerowe.
Takiej okazji firmy dostarczające nowych technologii oczywiście nie chcą przegapić. Stąd powrót do starego pomysłu łączenia komputerów umożliwiających dostęp do Internetu ze zwykłymi telewizorami. Tę koncepcję producenci sprzętu przedstawiają od lat pod nazwą konwergencji. Teraz jednak jesteśmy coraz bliżej jej realizacji. Pierwszym sygnałem było stworzenie tzw. widgetów umożliwiających korzystanie z niektórych internetowych usług za pośrednictwem telewizora i pilota zdalnego sterowania. Takie odbiorniki już można kupić.
Drugim krokiem ma być wprowadzenie całej bogatej multimedialnej treści internetowej wprost na wielki ekran w salonie.
– To ma być proste i łatwe – powtarzał Eric Kim odpowiedzialny w Intelu za technologie domowe. – Największym wyzwaniem jest to, jak pokazać całe bogactwo i potęgę Internetu, a jednocześnie zrobić to w sposób prosty dla użytkownika.
Inżynierowie doskonale wiedzą, dlaczego załamały się wcześniejsze próby połączenia tych dwóch technologii. – Ciągle słyszymy od naszych klientów: nie róbcie z mojego telewizora peceta. Wiemy, że to nie działa, bo już próbowaliśmy – przyznał Eric Kim.
[srodtytul]Wszędzie Internet[/srodtytul]
Jak przekonać widzów, że telewizja powinna być czymś więcej niż włączeniem jednego kanału i oglądaniem? Odpowiedzią ma być jeszcze więcej techniki. Według zapewnień Intela nowy procesor Atom CE4100, stworzony specjalnie do telewizorów, odtwarzaczy płyt i dekoderów, ma umożliwić m.in. korzystanie z usług internetowych podczas oglądania programu telewizyjnego (np. szukanie powiązanych tematów czy dyskusje z innymi widzami), a także wyświetlanie obrazu z sieci w wysokiej rozdzielczości.
– Widziałem przyszłość telewizji – przekonywał Rattner. – I wymaga ona potężnej mocy obliczeniowej.
Przetwarzanie danych będzie też potrzebne do wyświetlania obrazu trójwymiarowego. Telewizja 3D to dziś najgorętszy temat w świecie nowych technologii. Największe firmy – m.in. Sony i Panasonic – zapowiedziały wprowadzenie do sprzedaży telewizorów wyświetlających trójwymiarowy obraz już w przyszłym roku. Obróbka obrazu 3D będzie zaś wymagała dwukrotnie większej mocy obliczeniowej – przekonywali szefowie firmy produkującej mikroprocesory. Szybsze układy pozwolą również korzystać na ekranie domowego telewizora z gier wideo na życzenie i działających przez sieć.
[srodtytul]Mniejsze, ale mocniejsze[/srodtytul]
Drugą nowością – z tej pewnie przedstawiciele firmy byli najbardziej dumni – jest proces technologiczny 22 nanometry (nanometr to jedna miliardowa część metra). Dzięki temu pojedyncze tranzystory są upakowane na płytce znacznie ciaśniej niż obecnie. Dziś Intel korzysta z procesu technologicznego 45 nanometrów. Wraz z nowymi układami, również zapowiadanymi podczas konferencji IDF, firma wprowadzi technologię 32-nanometrową. Te najnowsze 22-nanometrowe pojawią się na rynku w 2011 roku.
Nad podobnym pomysłem pracują europejskie laboratoria i firma IBM w ramach finansowanego przez Unię Europejską programu badawczego Duallogic. Intel pokazał jednak już działający układ mieszczący 2,9 miliarda tranzystorów na powierzchni porównywalnej do paznokcia. To prawie dwukrotnie więcej, niż przy wykorzystaniu obecnie stosowanych technologii.
Dlaczego gęstość upakowania elementów w układach elektronicznych jest tak istotna? To oznacza mniejsze zużycie energii i większą wydajność. Pozwala też na dalszą miniaturyzację elektroniki, co jest szczególnie istotne dla projektantów urządzeń przenośnych. A co najważniejsze, odwleka moment, w którym elektronika oparta na krzemie dotrze do kresu swych możliwości. Rozmiary tranzystorów nie mogą maleć w nieskończoność, na przeszkodzie konstruowania coraz mniejszych i coraz wydajniejszych procesorów staną prawa fizyki. A słynne prawo Moore’a zakłada podwajanie liczby tranzystorów w układzie scalonym co dwa lata.
– Podchodzę do tego jako fizyk i wiem, że to się gdzieś musi skończyć. Ale myślę, że przez najbliższych kilka lat ta ścieżka rozwoju się nie zmieni – powiedział sieci BBC Matthew Wolf, naukowiec z Georgia Tech.
Podczas konferencji w San Francisco „wafel” z układami nowej generacji prezentował prezes Intela Paul Otellini. – Przygotowaliśmy cztery generacje takich układów jak te, które dziś pokazujemy – mówił Otellini. – Dalej w przyszłość jeszcze nigdy nie planowaliśmy.
[srodtytul]Będzie lepiej[/srodtytul]
Otellini miał jednak i inne powody do zadowolenia. Najnowsze dane firm analizujących rynek – IDC i Gartnera – wskazują, że recesja na rynku nowych technologii przebiega łagodniej i prawdopodobnie zbliża się do końca. Obie firmy prognozowały spadek zapotrzebowania na komputery. Po raz pierwszy od 2001 roku.
Dziś analitycy Gartnera mówią o 2-proc. zmniejszeniu zamówień wobec 6-proc. dołka, który przewidywali jeszcze kilka miesięcy temu.
– W drugiej połowie roku rzeczy wyglądają znacznie lepiej – powiedział sieci CNET George Shiffler z Gartnera. – Nie byłbym zaskoczony, gdybyśmy zobaczyli wzrost, ale w tej chwili nie możemy tego powiedzieć. To raczej najbardziej optymistyczny wariant.
– Generalnie, technologia pierwsza pogrążyła się w recesji i prawdopodobnie będzie pierwszą, która z niej wyjdzie. Tak już bywało i wszystko, co teraz widzimy, pasuje do tego scenariusza – przekonywał Paul Otellini. – Komputer stał się czymś tak nieodzownym, że jeśli się zepsuje, to mimo recesji nikt nie będzie czekał, tylko pójdzie kupić nowy, ponieważ teraz to część życia.
[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=p.koscielniak@rp.pl]p.koscielniak@rp.pl[/mail][/i]
[ramka][b]Krzem trzyma się mocno[/b]
Podstawowa zasada opisująca tempo rozwoju przemysłu elektronicznego jest aktualna od ponad 40 lat. Tak zwane prawo Moore’a, sformułowane przez jednego z założycieli Intela Gordona Moore’a w roku 1965, mówi o podwajaniu się liczby tranzystorów w układach scalonych co dwa lata.
Choć oryginalne prawo opisane w „Electronics Magazine” mówiło o podwajaniu się stopnia złożoności elektroniki co rok, a nie co dwa lata, dziś nadal uważa się, że jest to jedna z ważniejszych obserwacji w dziedzinie ekonomii innowacji. Jednak z powodu coraz większych problemów z miniaturyzacją układów elektronicznych eksperci coraz częściej myślą o zastąpieniu krzemu innymi materiałami. Konwencjonalna konstrukcja układów scalonych oparta na krzemie przetrwa najwyżej dekadę – twierdzą fizycy.
Sam Gordon Moore przyznał, że za kilka lat opisana przez niego zasada przestanie obowiązywać. Krzem zastąpi grafen, nanorurki lub zupełnie nowa technologia – np. komputery biologiczne czy kwantowe. Na razie jednak żadna z tych nowych technologii nie jest tak zaawansowana, aby móc zastąpić wykorzystywany na skalę przemysłową krzem. Dotychczas z tych nowych materiałów udało się zbudować pojedyncze tranzystory.
– W firmie Intel prawo Moore’a żyje i ma się dobrze – podsumował Paul Otellini.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA