fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Zbójnik tragiczny czy nijaki

Janosik (Václav Jiráček) to młody chłopak, który nie ma wpływu na tworzącą się wokół niego legendę
Fotorzepa
„Janosik. Prawdziwa Historia” na ekranach. Recenzenci „Rz” spierają się o najnowszy film Agnieszki Holland i Kasi Adamik
[b]Zobacz na tv.rp.pl - [link=http://www.rp.pl/artykul/359144.html]Po co wracać do bajki o zbójniku z Tatr[/link] [/b]
[srodtytul]Pro[/srodtytul]
[b]Barbara Hollender: Zadziwiająco współczesny bohater [/b]
Ta opowieść jest pięknie zrealizowana, zaskakująca i zmusza do refleksji. I choć bałam się tego filmu, myślałam: po co dzisiaj opowiadać bajki o zbójniku, co „zabierał bogatym, a rozdawał biednym”, to przyznaję, że jednak obraz Holland i Adamik mnie wciągnął.
Najpierw zachwycił pięknem zdjęć Martina Strby, od których nie można oderwać wzroku. Rozległe hale, wyniosłe szczyty, dynamicznie sfotografowane ludowe zabawy, naturalna zmysłowość tego świata zamknięta w każdym kadrze. Do tego muzyka Antoniego Łazarkiewicza – porywająca, tęskna, napisana w góralskim stylu.
Ale film niesie niespodziankę. Jest baśnią, lecz również opowieścią o wolności: o jej granicach i cenie. A także o przeznaczeniu. Janosik wyłamuje się ze schematu, w niczym nie przypominając romantycznego, ubranego jak z Cepelii zbójnika z serialu Jerzego Passendorfera.
To jest Janosik tragiczny. Współczesny chłopak zagubiony w świecie, nie bardzo wiedzący, co ma zrobić z życiem. Wie, co to wojna i gwałt, przeżył miłosny zawód, a przed sobą ma pustkę. Zostaje zbójnikiem, bo jak inaczej miałby się wyrwać z monotonii i braku perspektyw? Ale jest świadomy, jakiego wyboru dokonuje. Potem nie przyjmie do bandy kilkunastoletniego zapaleńca zwabionego przygodą i romantyczną legendą. Każe mu wrócić za rok, jak dobrze się zastanowi.
W tytułowej roli bardzo mi się podoba Václav Jiráček – niespokojny, pełen niespełnień, dorastający do odpowiedzialności za własne czyny. Zadziwi widzów Michał Żebrowski – jako bohater negatywny. No i świetne są kobiety: zmysłowa Katarzyna Herman, tajemnicza Maja Ostaszewska, silna i ciepła Sarah Zoe Channer.
I jest jeszcze coś: w tym filmie zbójnik nie dorasta do swojej legendy. Reżyserki nie wmawiają widzom, że góralskie bandy z przełomu XVII i XVIII wieku złożone były z filantropów rozdających wkoło swoje łupy. Dlatego ten film rodzi refleksję nad tworzeniem się mitu i potrzebą romantycznych bohaterów.
A że od Agnieszki Holland oczekujemy obrazu współczesnego, mądrego spojrzenia na dzisiejszy świat? To oczywiste. Jednak każdy reżyser ma prawo czasem popróbować innego gatunku i się zabawić. A reżyser tej klasy co ona potrafi zaskoczyć, nawet robiąc film o Janosiku.
[srodtytul]Kontra[/srodtytul]
[b]Rafał Świątek: Harnaś jak zagubiona owca[/b]
Zbójować czy nie zbójować? Oto jest pytanie, które dręczy nowego Janosika. Młody góral – zamiast wziąć się w garść – traci czas na rozważania, z których nic nie wynika. Z filmu Agnieszki Holland i Kasi Adamik także.
Harnaś sportretowany w „Janosiku. Prawdziwej historii” jest inny niż ten, którego pamiętamy z serialu Jerzego Passendorfera. Inny nie znaczy jednak lepszy. Janosik w wykonaniu Marka Perepeczki to był zbój co się zowie. Chłop na schwał, na którego silnym ramieniu mogła się wesprzeć Maryna, emanował charyzmą. U wrogów budził respekt, u widzów natychmiastową sympatię. Mocna osobowość Perepeczki wystarczyła, żeby schematyczna opowiastka o dobrym góralu i złym margrabim zamieniła się we wciągające kino przygodowe.
Obraz Agnieszki Holland i Kasi Adamik jest zapewne bliższy prawdy o zbóju z Tatr, ale atrakcyjną filmowo historię zamienia w fabułę pozbawioną napięcia, a przede wszystkim wyrazistego głównego bohatera. Holland i Adamik zrzucają mu na barki ciężką wojenną przeszłość. Dowiadujemy się, że Juraj Janosik służył u Rakoczego i widział, jak wojska powstańców zostają rozbite przez habsburskie pułki. Przemoc i krew skaziły jego niewinność. Odtąd nie może się odnaleźć.
Wbrew intencjom reżyserek, które zapewne chciały rozterkom Janosika nadać wymiar egzystencjalnego dramatu, na ekranie oglądamy niezamierzoną parodię Szekspirowskiego „Hamleta”. O ile duński książę chodził struty po Elsynorze, o tyle czeski aktor Václav Jiráček w roli młodego harnasia snuje się po halach niczym zagubiona owca. Nie bardzo wie, co ze sobą zrobić. Zostać juhasem? Ożenić się? A może złupić jeszcze kilku bogatych? O dramaturgii nie ma mowy. Film rozpada się bowiem na wiele epizodów z coraz bardziej zagubionym i rozmemłanym emocjonalnie Janosikiem, który ożywia się jedynie wtedy, gdy widzi w pobliżu jakąś apetyczną góralkę. Jedyne, czym przebija serialowego Janosika sprzed lat, to listą erotycznych podbojów.
Do tego dochodzą obrazki rodem z Cepelii, gdy zbójnicy skaczą przy ognisku, siedzą w karczmie lub wylegują się na polanie. Te sceny sławiące góralski folklor nie pasują do naturalistycznej konwencji opowiadania przyjętej przez reżyserki. Nowy Janosik nie dorasta staremu do kierpc.
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorów:
[mail=b.hollender@rp.pl]b.hollender@rp.pl[/mail];
[mail=r.swiatek@rp.pl]r.swiatek@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA