fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Szkolne łowy na grypę

Na początku roku szkolnego uczniowie mają się dowiedzieć, jak nie zarazić się świńską grypą. Na zdjęciu dzieci ze SP nr 32 w Warszawie
Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik
Pomysły na walkę z epidemią. Nauczyciele mają uczulać uczniów, by używali chusteczek, a kiedy ich nie mają – kichali w rękaw
„Zadbaj o to, abym zawsze miał przy sobie chusteczkę do nosa i zakrywał nos i usta przy kichaniu. A gdybym jej nie miał, naucz mnie, jak zakrywać nos i usta rękawem powyżej łokcia” – tak brzmi jedno z zaleceń dla rodziców z ulotki umieszczonej przez Kuratorium Oświaty w Szczecinie na swej stronie internetowej.
Kuratoria w całym kraju dostały polecenie z MEN, by poinstruować uczniów i rodziców na początku roku szkolnego, jak zapobiegać zakażeniu się świńską grypą. Uczniowie muszą się np. dowiedzieć, że jeśli kichają, to najlepiej w chusteczkę jednorazową, którą potem należy wyrzucić, że należy myć ręce mydłem i ciepłą wodą co najmniej 20 sekund, szczególnie po kichaniu lub kasłaniu, unikać kontaktu z osobami, które kichają i kaszlą, oraz przebywać jak najwięcej na świeżym powietrzu.
Rodzicom szkoła powinna przekazać, by m.in. obserwowali „domowników wykazujących objawy grypopodobne” i zadbali o to, by „dziecko zawsze miało przy sobie chusteczkę do nosa”. Z kolei dyrektorzy szkół mogą zalecić uczniom noszenie masek ochronnych na nos i usta w szkole i w drodze do niej.
Po co te środki ostrożności? – Chcemy uczulić uczniów, by przestrzegali zasad higieny – tłumaczy Grzegorz Żurawski, rzecznik prasowy MEN.
Epidemiolodzy boją się, że we wrześniu, po powrocie dzieci do szkół wzrośnie zagrożenie związane ze świńską grypą. – Dotychczasowy przebieg epidemii pokazuje, że na tzw. świńską grypę dzieci chorują częściej niż dorośli, a choroba może mieć poważniejszy przebieg – mówi Jan Bondar, rzecznik Głównego Inspektoratu Sanitarnego, który prowadzi akcję z MEN.
– Akcja informacyjna adresowana do uczniów i ich rodziców jest zgodna z moimi zaleceniami – podkreśla prof. Andrzej Zieliński, krajowy konsultant ds. epidemiologii.
Kuratoria sprawę traktują priorytetowo. – Nauczyciele mają w dziennikach odnotować na czerwono, że odbyły się zajęcia na temat zapobiegania rozprzestrzenia się wirusa A/H1N1 – opowiada Iwona Ryckowska z kuratorium w Szczecinie.
Wiesława Zewald, łódzki kurator oświaty, uważa, że mówienie o higienie i profilaktyce zdrowia przyniesie też dobre skutki w przyszłości: – Dzięki temu niektóre dzieci nauczą się posługiwać chusteczkami i nosić je w tornistrze.
Dyrektorzy szkół nie zwlekają z dostosowaniem się do poleceń. – Nauczyciele przekazali dzieciom informacje, by nie dzieliły się kanapkami, nie piły z jednej butelki i nie kichały w stronę innych – mówi Marzanna Topolska, dyrektor SP 41 w Łodzi.
– Na apelu mówiliśmy o zapobieganiu zarażeniu. Wychowawcy mieli pogadanki w klasach. Dbamy, by w toaletach było mydło i papierowe ręczniki – wylicza Renata Kałużyńska, dyrektorka Gimnazjum nr 8 w Szczecinie. I dodaje, że pedagog szkolna, robiąc coroczne zestawienie, jak dzieci spędzały wakacje, odnotowała, kto wrócił z zagranicy, zwłaszcza z Hiszpanii, gdzie od lipca na świńską grypę zmarło 21 osób.
Tak postępują pedagodzy również w innych placówkach.
– Też zapytamy, kto wrócił z zagranicy – zapowiada Teresa Łuc, wicedyrektorka Gimnazjum nr 28 we Wrocławiu. Tam z uczniami ma dziś rozmawiać pielęgniarka.
W Polsce na świńską grypę zachorowało do tej pory 147 osób, tylko jedna z nich poważnie. Wszystkie przypadki wystąpiły u tych osób, które wróciły z zagranicy.
[ramka][b]Dziś rozmowy o pensjach nauczycieli[/b]
Związkowcy nie chcą 7-proc. podwyżki, którą zaproponował premier Donald Tusk. Dziś kolejne rozmowy rządu i związków zawodowych o podwyżkach w 2010 r. W poniedziałek, po spotkaniu z szefem Związku Nauczycielstwa Polskiego, premier zaproponował, by we wrześniu 2010 r. pensje pedagogów wzrosły o 7 proc. Wcześniej rząd zapowiadał podwyżkę o 1 proc. w styczniu i 3 proc. we wrześniu. Na to nie przystały związki. ZNP domagał się jednej wyższej podwyżki, ale teraz też nie zgadza się z propozycją premiera. Dziś ZNP będzie chciał co najmniej 8-proc. podwyżki. – Dla niektórych nauczycieli to o 20 zł więcej – mówi Magdalena Kaszulanis, rzeczniczka ZNP. Oświatowa „Solidarność” nie akceptuje dotychczasowych propozycji. Domaga się podwyżki dwa razy w ciągu roku po 5 proc. (taką obiecywał rząd przed kryzysem). – O niższym wzroście możemy rozmawiać, jeśli rząd wycofa się z wprowadzenia rozliczania z dwóch godzin poza pensum – mówi Ryszard Proksa z „S”. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA