fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Podwójne małżeństwo

Marek Kolbowiczmistrz olimpijski i czterokrotny mistrz świata w czwórce podwójnej
[b]RZ: Przywódców waszej osady jest dwóch: pan i Adam Korol. Który jest Matthew Pinsentem, który Steve’em Redgrave’em?[/b] Marek Kolbowicz: Gdzie nam się równać z tymi, którzy zdobywali olimpijskie medale w czterech i pięciu kolejnych igrzyskach. Chociaż muszę przyznać, że coraz częściej ludzie nam mówią: Słuchajcie, wy naprawdę jesteście nieźli. Odpowiadam: tak, jesteśmy. A jak już mam wybierać, to Adam jest Pinsentem, a ja jestem Redgrave’em, twarzą i głową osady. Staram się.
[b] Zdobyliście właśnie czwarte kolejne mistrzostwo świata, a prócz tego złoto olimpijskie. Można chcieć jeszcze więcej?[/b]
Jesteśmy pierwszą osadą, która w niezmienionym składzie zdobyła pięć tytułów z rzędu. Przeszliśmy do historii, ale chcemy iść dalej. Żaden wioślarz nie jest spełniony, my po prostu zrobiliśmy to, co do nas należało. W dodatku u siebie, przy pełnych trybunach. Wokół wioślarstwa udało się w Polsce rozhuśtać pozytywne emocje. Może to jest nasze największe zwycięstwo.
[b] Jesteście skazani na siebie na następnych kilka lat?[/b]
Wyobraźmy sobie, że wymieniamy jednego i zajmujemy drugie miejsce. Czyja to by była wina? To nie takie proste wsiąść do takiej łódki z zewnątrz. Zresztą wysiąść też nie będzie łatwo, koledzy mogą nie pozwolić. Wszyscy jesteśmy od siebie uzależnieni, to nasze czteroosobowe podwójne małżeństwo.
[b] Trema: znacie jeszcze to słowo?[/b]
To się wszystko tylko wydaje takie proste. Zmęczenie psychiczne jest ogromne. Czasami łódka nie płynie, wszystko się rozbija o jakiś niuans. Jesteśmy wtedy strzępkiem nerwów. Czasami w pokoju w ogóle się do Adama nie odzywam. Nie dlatego, że coś mamy do siebie, tylko wszystkie myśli krążą wokół łodzi.
[b]Za rok będzie złoto na wycieczce do Nowej Zelandii?[/b]
Mistrzostwa są w nietypowym terminie, w listopadzie. To jest zaburzenie dotychczasowego sposobu przygotowań, a rok później są ważniejsze mistrzostwa, połączone z kwalifikacjami olimpijskimi. Na razie o tym nie myślimy. Przez najbliższe dwa miesiące leżę kołami do góry, skupiam się na zajęciach na Uniwersytecie Szczecińskim. Muszę zagonić do pracy studentów i siebie.
[b] To były najlepsze dla Polski mistrzostwa świata. Skąd się wziął wysyp medali w ostatnich latach?[/b] Szlak przetarli Robert Sycz i Tomasz Kucharski, potem my pokazaliśmy, że można. Teraz jest w naszej grupie kult treningu i wygrywania. Może nie zawsze się ze wszystkimi w związku zgadzamy, ale trzeba przyznać, że praca jest dobrze poukładana. Wszystkowiedzący zawsze będą mieli gotowe recepty. Mądry człowiek wie, że musi też szukać sam.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA