fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sylwetki

Pozycja prymusa może osłabić determinację rządu

Prof. Andrzej Wojtyna
PARKIET, Małgorzata Pstrągowska Mał Małgorzata Pstrągowska
- To jak będzie z tą światową recesją? Będzie ona w kształcie litery V, U, a może W? - pytamy prof. Andrzeja Wojtynę, członka Rady Polityki Pieniężnej
[b]Rz: PKB wzrósł w drugim kwartale o 1,1 proc. Nie grozi nam już recesja, najgorsze za nami? [/b]
prof. Andrzej Wojtyna: Cieszę się bardzo, że oficjalne dane nie tylko potwierdziły formułowane ostatnio wstępne oceny, ale nawet okazały się od nich lepsze. Nie mogę jednak powiedzieć, że najgorsze już za nami, ponieważ to będzie zależeć w decydującej mierze od uwarunkowań zewnętrznych.
[b]Rząd spocznie na laurach?[/b]
Pozycja prymusa może mieć też negatywne konsekwencje – może osłabiać determinację w podejmowaniu koniecznych działań długookresowych, od których zależeć będzie trwałość ożywienia i powrót na ścieżkę szybkiego wzrostu PKB. Ryzyko takie zwiększa się ze względu na zbliżające się w Polsce wybory prezydenckie i parlamentarne. W tych warunkach ważne będzie to, w jakim stopniu pozycja prymusa pomoże zwiększyć napływ inwestycji zagranicznych. Radość studzą ponadto dane o szybko rosnącym w ostatnich miesiącach zadłużeniu gospodarstw domowych i przedsiębiorstw, choć po silnym boomie jest to zjawisko nieuniknione.
[b]A dał się pan ponieść fali nadziei ostatnich tygodni na szybkie wyjście światowej gospodarki z recesji? [/b]
Nie za bardzo, gdyż uwaga ogniskuje się nadmiernie na samych zjawiskach recesyjnych, a nie można zapominać, że nie mamy do czynienia ze „zwykłą” recesją, bo przecież do tego dochodzi kryzys finansowy, który legł u jej podstaw. A takie połączenie – kryzys finansowy i recesja – może, jak wiemy z historii, znacznie pogłębić i wydłużyć okres spadku PKB. Dlatego dopóki nie zobaczymy wyraźnego odblokowania rynków kredytowych, dopóty trudno mówić nawet o nadziejach na trwałe ożywienie. Ciągle żywe są też za granicą obawy o tzw. efekty wtórne – recesja w sferze realnej pogarsza bilanse banków, co dodatkowo zaostrza warunki kredytowania.
[b]Zanim wyjdziemy z kryzysu, czekają nas bardziej fundamentalne zmiany w światowej gospodarce?[/b]
Znacznie trudniejsze od wyjścia z recesji będzie przezwyciężenie kryzysu finansowego, szczególnie jeśli chce się ograniczyć prawdopodobieństwo podobnych kryzysów w przyszłości. To z kolei oznacza zmiany w ekonomii jako nauce.
Ostatnio podkreśla się coraz mocniej, że powinna ona czerpać więcej z dorobku nurtu behawioralnego. Chodzi o to, by bardziej realistycznie modelować motywy, którymi się kierują jednostki – homo sapiens zachowuje się często inaczej niż homo economicus. 
Związana z tym jest kwestia, czy prowadzące politykę gospodarczą rządy i banki centralne mogą swoimi wypowiedziami wpłynąć na koordynację oczekiwań, wzmocnić wiarę w rozpoczynające się ożywienie. Tu właśnie wiele zależy od psychologii – tak samo, kiedy pojawia się bardzo dużo negatywnych prognoz, opinii, uruchamia się samospełniające się proroctwo, którego wynikiem jest np. ograniczenie konsumpcji czy inwestycji. Ale teraz mamy proces odwrotny – dane z gospodarki amerykańskiej są przynajmniej mieszane, a od pewnego czasu Ben Bernanke mówi o oznakach ożywienia w gospodarce, poprawiając nastroje i próbując sterować oczekiwaniami.
[b]To jak będzie z tą światową recesją? Będzie ona w kształcie litery V, U, a może W?[/b]
Pocieszające jest to, że wariant L jest coraz mniej prawdopodobny. Ale nadal jest zagrożenie wariantem W – mówił o tym ostatnio chociażby Nouriel Roubini. Ten scenariusz też biorę pod uwagę.
[b]I wciąż mamy relatywnie wysoką inflację...[/b]
Ale paradoksalnie przez ostatnie miesiące ta stosunkowo wysoka inflacja była mechanizmem ułatwiającym dostosowanie gospodarki Polski do kryzysu. Ogólnie mieliśmy sporo szczęścia i nie popełniliśmy większych błędów, dzięki czemu korzystna sytuacja nadal się utrzymuje. Wzrost był w ostatnich latach w miarę zrównoważony i opierał się na kilku „silnikach”. W czasie obecnego kryzysu dodatkowo zadziałały trzy amortyzatory. Mamy co prawda jedną z najwyższych stóp inflacji w Europie, ale płace realne dzięki temu zaczęły rosnąć wolniej. To daje możliwości dostosowań płacowych bez konieczności obniżania płac nominalnych. A to pomaga w podtrzymaniu konsumpcji, bo ludzie mają wrażenie, że nie zarabiają mniej. Gdyby płace realne nie dostosowały się do niższego popytu, to przyrost bezrobocia byłby większy, choć trzeba pamiętać, że jego poziom jeszcze wzrośnie. Drugi amortyzator to niskie realne stopy procentowe, które pozwalają utrzymać dodatnią akcję kredytową, a trzeba pamiętać, że na świecie mamy do czynienia z kryzysem kredytowym. Trzeci amortyzator to osłabienie złotego, które pomogło szczególnie eksporterom.
[b]A jak ta cała sytuacja przekłada się na decyzje Rady Polityki Pieniężnej? [/b]
Sytuacja RPP jest obecnie z decyzyjnego punktu widzenia dość komfortowa, ponieważ w końcu kadencji nie ma silnych przesłanek dla ruchów stóp w którąkolwiek stronę. Pozwala to spokojniej pogłębiać analizę stanu gospodarki, który ciągle jest daleki od klarownego. Dane przemawiają co najwyżej za wprowadzeniem nieformalnego nastawienia neutralnego, ale co do tego opinie w Radzie są na razie podzielone. Gdy silniejsze stają się oznaki ożywienia, to podwyższona inflacja, która do niedawna pomagała sferze realnej w dostosowaniu, zaczyna być kłopotliwa. Nasz cel to 2,5 proc. i nie możemy o tym zapominać. Po ostatnich miesiącach nadchodzi okres, w którym relatywnie więcej uwagi powinniśmy poświęcać inflacji niż sferze realnej.
[b]Wspominał pan o końcu kadencji. Czy ten element bardzo wpływa na decyzje Rady?[/b]
Nie sądzę, by tak było, bo zmiany stóp nie zależą od tego, czy jest koniec kadencji czy nie. W październiku mamy nową projekcję inflacyjną i do końca roku działamy tak, jakby tego końca kadencji nie było. Równie dobrze można by powiedzieć, że odchodząca RPP za wszelką cenę powinna na koniec kadencji sprowadzić inflację do celu. My wiemy, że już tak nie będzie, bo na koniec roku inflacja może przekroczyć 3,5 proc., ale z punktu widzenia sfery realnej stopniowy powrót do celu jest lepszym rozwiązaniem.
[b]Międzynarodowy Fundusz Walutowy ma rację, odradzając Polsce starania o przyjęcie euro w czasie kryzysu?[/b]
To jest dyskusyjna sprawa, bo ta opinia została wygłoszona ex post. To nam pomogło, ale jednocześnie została zaprzepaszczona szansa na wejście do strefy euro i nie wiadomo, kiedy się pojawi następna okazja. Kiedy spełnimy kryterium inflacyjne, a przede wszystkim kryterium fiskalne czy stabilności złotego. A być może kiedy się to uda, to pojawi się następny kryzys? Szansa została utracona, a na dłuższą metę siła polskiego eksportu nie zależy od okresowo słabszego kursu walutowego, tak nie zbuduje się długookresowej konkurencyjności.
[ramka][srodtytul]CV[/srodtytul]
Andrzej Wojtyna – profesor ekonomii, od 2004 roku członek Rady Polityki Pieniężnej. Szef Katedry Makroekonomii na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA