fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Czuma blokuje Schetynę

Andrzej Czuma nie dał się przekonać do propozycji przygotowanych przez resort Grzegorza Schetyny
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Resort sprawiedliwości przeciw pomysłom MSWiA. Drobne kradzieże i włamania nadal będą ścigane z urzędu
Resort Grzegorza Schetyny w marcu zaproponował, aby lżejsze przestępstwa przeciwko mieniu, m.in. drobne kradzieże, były ścigane na wniosek pokrzywdzonego, a nie – jak teraz – z urzędu (sprawę ujawniła „Rz”). Dzięki temu policjanci, zamiast szukać np. złodziei lusterek samochodowych, mieliby więcej czasu na ściganie sprawców poważnych przestępstw. Obszerną analizę przesłano ministrowi Andrzejowi Czumie.
Ale resort sprawiedliwości skrytykował pomysły MSWiA
– i to bardzo ostro, jak na zwyczaje panujące w rządzie. W propozycji resortu Schetyny nie podoba mu się w zasadzie nic. Jak wynika z odpowiedzi, do której dotarła „Rz”, obawia się, że wprowadzenie tych pomysłów w życie obniżyłoby skuteczność ścigania złodziei czy włamywaczy i rozzuchwaliłoby przestępców.
– Przestępstwa przeciwko mieniu, takie jak kradzieże i włamania do samochodów, piwnic i mieszkań, są plagą społeczną. Nie może być tak, że policja i prokuratura szukają pokrzywdzonego i pytają go, czy sobie życzy, by ścigać sprawcę – mówi „Rz” wiceminister sprawiedliwości Zbigniew Wrona.
MSWiA chciało, aby kradzież, kradzież z włamaniem, przywłaszczenie mienia, kradzież impulsów telefonicznych i krótkotrwały zabór pojazdu były ścigane wtedy, gdy pokrzywdzony złoży stosowny wniosek.
– Jeśli pokrzywdzony chce, aby np. sprawca kradzieży samochodowego lusterka był ścigany, składa wniosek, a policja wszczyna postępowanie. Jeżeli wniosku nie złoży, policja odnotowuje zdarzenie, ale nie prowadzi sprawy. To racjonalna propozycja – tłumaczył w rozmowie z „Rz” wiceszef MSWiA Adam Rapacki.
Resort w piśmie do ministra Czumy twierdził, że w 2007 r. włamania do mieszkania, piwnicy czy domku na działce nie zgłosiła połowa ankietowanych. Co piąty chciał „uniknąć urzędowych procedur”. MSWiA zwracało uwagę, że koszty dochodzeń często są wyższe niż wartość skradzionego mienia (w sprawach dotyczących kradzieży w 2008 r. wyniosły 12 mln zł).
Gdyby pomysł MSWiA wcielić w życie, 1,8 tys. policjantów zyskałoby 3 miliony godzin i zajęłoby się ważniejszymi śledztwami – twierdził resort.
– Jeżeli zaistnieje przestępstwo przeciwko mieniu, to obowiązkiem policji i prokuratury jest natychmiastowe zabezpieczenie dowodów. To ich zadanie i podstawowy warunek poprawy skuteczności ścigania tego typu przestępstw – stwierdza na to Zbigniew Wrona.
Na uwagę o wysokich kosztach odpowiada: – To ważne argumenty, ale nie na tyle, byśmy w całej tej grupie przestępstw oparli ściganie na wniosku pokrzywdzonego.
I dodaje, że już funkcjonuje postępowanie, które pozwala drobne sprawy, w których nie wykryto sprawców, wpisywać do rejestru przestępstw. Resort sprawiedliwości obawia się również, że złodzieje mogliby zastraszać pokrzywdzonych, zniechęcając ich do składania wniosków o ściganie.
A bez akceptacji resortu sprawiedliwości wątpliwe, by MSWiA udało się przeforsować swoje pomysły.
[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki:[mail=g.zawadka@rp.pl]g.zawadka@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA