Muzyka

Zbiedniałe bóstwo

Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Karel Gott
Karel Gott obchodzi dziś 70. urodziny. Najsłynniejszy czeski showman i piosenkarz urodził się 14 lipca 1939 r. w Pilznie. Gdy miał 19 lat, już wiedział, że chce zrobić karierę estradową i że robi się ją w Pradze. Wysoki, przystojny, świetnie poruszający się na scenie w 1958 r. zwrócił na siebie uwagę, śpiewając w praskich kawiarniach. Pierwszego „państwowego” nagrania doczekał się w 1960 r. Śpiewał po angielsku. Gott zna biegle także niemiecki. Jego rodzinne Pilzno przed 1945 r. było miastem dwujęzycznym. To pomogło mu potem zrobić karierę w RFN, gdzie wielu upatrywało w nim rodaka.
Karel Gott z lat 60. to artysta ambitny, wykorzystujący odwilż w polityce. W 1963 r. śpiewa jazz i wiąże się z nowatorskim praskim kabaretem Semafor. Inwazja wojsk sowieckich na Czechosłowację w 1968 r. zastaje go na festiwalu w Sopocie. Solidaryzując się z praską wiosną, Polacy przyjmują go z żywiołowym aplauzem.
W miarę jak reżim dociska śrubę, nonkonformistyczny Gott zmienia się w Gotta kandydata na eksportowy produkt komunistycznej Czecho- słowacji. Jeszcze w 1971 r. w czasie wyjazdu do RFN waha się, czy nie emigrować. Ulega jednak kuszeniu wysłanników reżimu. Wraca i podpisuje pakt z diabłem. Może jeździć na Zachód, ile chce, może zachowywać sporo zachodnich tantiem i może być królem życia – zmieniać kobiety jak rękawiczki, rozbijać się zachodnimi wozami i mieszkać w willi, o jakiej zwykły Czech nawet nie śni. W 1973 r. nagrywa płytę po rosyjsku. W 1977 r., gdy opozycja ogłasza wolnościowy manifest Karta 77, władza żąda zapłaty za status pierwszego playboya CSRS. Gott występuje na wiecu potępienia dysydentów i podpisuje tzw. Antykartę – żałosny manifest wierności elit wobec komunistów. Swoją uległość rekompensuje sobie na różne sposoby, przede wszystkim sukcesami na Zachodzie. To on m.in. zaśpiewał niemiecką wersję piosenki o pszczółce Mai. W Czechach w kręgu najbliższych przyjaciół śpiewa piosenkę własnego autorstwa o samospaleniu Jana Palacha. Bezpieka toleruje takie kameralne demonstracje nieprawomyślności. Po 1989 r. jego gwiazda blednie, ale nostalgia za Czechosłowacją szybko wraca, a wraz z nią popularność Gotta. W 2006 r. w Jevanach pod Pragą otworzył muzeum ku swojej czci o obrazoburczej nazwie Gottland. Niedawno zamknął je z powodu braku funduszy. „Gott musi zacząć pilniej liczyć każdą koronę” – ironizowały czeskie bulwarówki. Cóż, młoda generacja dziennikarzy nie czuje sentymentów do ikony epoki Husaka.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL