fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Medycyna i zdrowie

Seksedukacja z błędami

Lekcja wychowania do życia w rodzinie w VIII LO w Krakowie
Agencja Gazeta, Tomasz Wiech Wiech Tomasz Wiech
Nauczyciele czerwienią się ze wstydu, a uczniowie czują się zażenowani – tak wyglądają lekcje w polskich szkołach
Do zapłodnienia dochodzi w jajniku. Miesiączkę można mieć najwcześniej w wieku 16 lat. Tampony przyrastają do pochwy. Używanie prezerwatyw może prowadzić do impotencji. Woda z octem zabija plemniki. To tylko kilka przykładów nieprawdziwych informacji, jakie w ramach edukacji seksualnej usłyszeli polscy uczniowie.
– Wielokrotnie uskarżaliśmy się na to, że młodzież posiada fałszywe wyobrażenia dotyczące seksualności. Sądziliśmy, że źródłem tego są rozmowy z rówieśnikami. Okazuje się, że również szkoła – mówi Aleksandra Józefowska z Grupy Edukatorów Seksualnych Ponton. Organizacja działająca przy Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny ogłosiła raport pt. "Jak naprawdę wygląda edukacja seksualna w Polsce?". Został on sporządzony na podstawie e -maili, które od lutego do maja tego roku przychodziły do Pontonu. W sumie odezwało się ponad 600 uczniów.
Aż 250 z nich nie miało w szkole jakiejkolwiek styczności z podobnymi zajęciami. Najczęściej były one prowadzone w ramach przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie. Zwykle niesystematycznie, bardzo wcześnie rano lub na ostatniej, ósmej czy dziewiątej lekcji.
Wśród wykładowców dominowali księża i katechetki, ale były także polonistki, nauczyciele biologii, informatyki, a nawet panie bibliotekarki.
Młodzież w swoich listach zwracała uwagę na to, że nauczyciele wstydzą się tematów, które mają omawiać. Nie potrafią wypowiedzieć słowa "seks" bez zaczerwienienia się, a zamiast informować straszą. Często też zamiast rzetelnej wiedzy przekazują swoje poglądy ("seks jest dla zwierząt", "kobieta, która czerpie z seksu przyjemność, będzie smażyć się w piekle", "jak dziewczynę zgwałcą, to jest jej wina").
Wcześniej podobne badania – tyle że wśród pedagogów – przeprowadził Związek Nauczycielstwa Polskiego (ZNP). – Gros problemów, jakie zgłaszali w anonimowych ankietach, dotyczyło braku dobrego podręcznika i pomocy dydaktycznych – mówi Jolanta Gałczyńska, przedstawicielka ZNP. Jej zdaniem daleko do doskonałości jedynemu podręcznikowi, który został dopuszczony do użytku w klasach V – VI szkoły podstawowej, pt. "Wędrując ku dorosłości". – Zawiera archaiczne i infantylne zwroty. A charakterystyka dziewczyny i chłopca zawiera najgorsze ze stereotypów. Ona jawi się jako opiekuńcza kokietka, on jako wysportowany intelektualista z cechami Bogusława Lindy – opowiada Gałczyńska. Nauczyciele skarżyli się również na brak wsparcia ze strony rodziców uczniów i dyscypliny podczas zajęć. Właściwie wszyscy byli za tym, by przedmiot ten miał charakter obowiązkowy.
Potrzebę prowadzenia zajęć widzą również sami uczniowie. Rzadziej, lecz jednak się zdarzały listy, których autorzy wynieśli ze szkolnych zajęć edukacji seksualnej coś dla siebie wartościowego.
[ramka][b]JAK SIĘ ZMIENI EDUKACJA SEKSUALNA PO WAKACJACH[/b]
Rodzice, którzy nie będą chcieli, by ich dzieci uczestniczyły w zajęciach z wychowania do życia w rodzinie, będą musieli dostarczyć odmowę na piśmie. Do tej pory w ten sposób wyrażali zgodę na udział dziecka w zajęciach, w ramach których najczęściej prowadzona jest w Polsce edukacja seksualna. W gimnazjum pojawi się oddzielny przedmiot wychowanie do życia w rodzinie. Dotychczas edukacja seksualna była prowadzona w ramach wiedzy o społeczeństwie. Niestety, zmiany nie szykują się w liceach, gdzie – jak wynika z raportu – jest najmniej podobnych zajęć. Na podstawie lektury listów od nastolatków Ponton apeluje, by edukacja seksualna była neutralna światopoglądowo, rzetelna, prowadzona przez kompetentnych nauczycieli w trakcie normalnych godzin lekcyjnych. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA