fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Mandaty w PE rozdane

Platforma zwyciężyła w tradycyjnie przychylnej sobie Warszawie i ośmiu okręgach zachodniej i północnej Polski. PiS odniósł zaś zwycięstwo w czterech okręgach Polski południowo- -wschodniej, które są uznawane za mateczniki tej partii. Najwyższa frekwencja w kraju odnotowana została w okręgu warszawskim (bez Mazowsza). W okolicach samej stolicy do urn poszło bowiem w niedzielę najmniej wyborców.
Rzeczpospolita
Dokładnie połowa polskich miejsc w Parlamencie Europejskim, czyli 25, przypadnie Platformie. PiS dostanie ich 15, SLD siedem, a ludowcy trzy
Tak wyglądają oficjalne wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego ogłoszone wczoraj wieczorem przez Ferdynanda Rymarza, szefa Państwowej Komisji Wyborczej (PKW).
Bezapelacyjnie najlepszy wynik w kraju należy do byłego premiera Jerzego Buzka, który na Śląsku zebrał dla Platformy Obywatelskiej ponad 393 tys. głosów. Dzięki tak dobremu wynikowi wzrosły jego szanse na objęcie funkcji przewodniczącego Parlamentu Europejskiego.
– Wyniki w Polsce są obiecujące, ale wszystko się rozstrzygnie, gdy będziemy znali wyniki w całej Europie – tonował optymizm tuż po ogłoszeniu korzystnych dla niego wyników były premier.
Drugi wynik w kraju ma były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro – w okręgu krakowskim zdobył dla PiS prawie 336 tys. głosów. Trzeci wynik należy do startującej z warszawskiej listy PO Danuty Hübner. Polska komisarz uzbierała ponad 311 tys. głosów.
Zgodnie z wcześniejszymi przewidywaniami progu wyborczego (5 proc. poparcia w skali kraju) nie udało się przekroczyć Centrolewicy, Samoobronie, Prawicy Rzeczypospolitej, Libertasowi i UPR.
Co dla partii, które weszły do PE, oznaczają takie wyniki? Wszystkie poza ludowcami mogą być zadowolone. Poprawiły bowiem swój stan posiadania sprzed pięciu lat. Platforma zyskała dziesięciu eurodeputowanych więcej niż w 2004 roku. PiS podwoił swój wynik z 2004 roku (wtedy miał siedmiu deputowanych). A SLD zyskał jeden mandat. Niezadowoleni mogą być tylko ludowcy. W 2004 roku. wprowadzili do Brukseli czterech ludzi. Teraz będą tam mieli o jednego mniej.
Wszystko to oznacza, że potwierdziły się przedwyborcze sondaże, jakie dla „Rz“ wykonywał instytut GfK Polonia. Najbardziej (o 1,93 proc.) niedoszacowana okazała się lewica. Dlatego też SLD uzyskał ostatecznie dwa mandaty więcej w stosunku do symulacji „Rz“ dotyczącej ich rozkładu. Dodatkowy mandat dla lewicy sprawił też, że do Brukseli pojedzie Wojciech Olejniczak (SLD). A jeszcze w niedzielę nie dawano mu na to dużych szans.
Nie najgorsza okazała się też frekwencja. Wyniosła 24,53 proc. Dla porównania – w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2004 roku wyniosła niespełna 21 proc. Dlatego socjolodzy, choć zwracają uwagę, że jest ona niska, to jednak podkreślają, że tak naprawdę liczba głosujących w Polsce trzyma się tu w normach europejskich.
– We wszystkich państwach europejskich frekwencja w eurowyborach jest zazwyczaj o 20 punktów procentowych niższa od tej w wyborach do parlamentu krajowego – tłumaczy Bartłomiej Biskup, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. W Polsce zaś w wyborach parlamentarnych bierze udział zwykle około 40 proc. uprawnionych do głosowania.
[i]Więcej o wyborach do Parlamentu Europejskiego
rp.pl/eurowybory09[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA