fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Złoty znów słabnie

Fotorzepa, Dariusz Majgier DM Dariusz Majgier
Wczoraj euro kosztowało 4,55 zł, czyli najwięcej od miesiąca. Polskiej walucie szkodzą niepewność co do sytuacji budżetu, opcje i złe nastroje za granicą
Wieczorem za euro na rynku międzybankowym płacono 4,55 zł, za dolara 3,25 zł, a za franka 3,01 zł, czyli odpowiednio o 13, 7 i 8 groszy więcej niż rano. – Mamy pogorszenie nastrojów na rynkach światowych, waluty rynków wschodzących znów tracą – mówi Sylwester Brzęczkowski, diler ABN Amro. Koniec miesiąca wiąże się ciągle z efektem rozliczania opcji walutowych.
– Zagraniczni inwestorzy grają właśnie pod to – mówi jeden z dilerów. – Częściowo złoty może słabnąć w oczekiwaniu na piątkowe dane o produkcie krajowym brutto w I kwartale, szczególnie po doświadczeniach z innymi krajami regionu, gdzie mieliśmy prawie wyłącznie negatywne niespodzianki – mówi Bartosz Pawłowski, strateg walutowy BNP Paribas w Londynie.
Dziś GUS poda ostateczne dane o PKB. Z prognoz ekonomistów wynika, że wzrost nie będzie większy niż 1 proc. Niepewność zwiększa zwłoka rządu w ogłoszeniu rewizji tegorocznego budżetu.
– Inwestorzy czekają na ostateczne wyjaśnienie kwestii budżetowej. A to nie nastąpi wcześniej niż po wyborach do europarlamentu, bo może się wiązać z decyzjami o cięciu wydatków czy podniesieniu podatków – mówi Peter Montalto, ekonomista rynków wschodzących w Banku Nomura w Londynie.
Nadal wersja oficjalna rządu to deficyt w wysokości 18,2 mld zł, choć niektórzy ekonomiści oceniają, że w państwowej kasie zabraknie nawet 40 mld zł.
Zdaniem Bartosza Pawłowskiego zwłoka rządu w przedstawieniu nowelizacji budżetu nie jest korzystna.
– Jeżeli to wynik względów politycznych, to istnieje obawa, że wiadomości dotyczące rewizji budżetu są złe – mówi.
Dodaje, że inwestorzy chcieliby wiedzieć, jakie potrzeby pożyczkowe chce mieć ostatecznie Polska (chodzi o dane o emisji obligacji i bonów). – Dlatego, że w drugiej połowie roku wiele krajów, o wiele bardziej wiarygodnych niż Polska, będzie emitowało więcej obligacji – uważa. Dodatkowo wstrzymywanie się z rewizją budżetu stawia pod znakiem zapytania sensowność przedstawiania założeń budżetowych na 2010 rok, co zazwyczaj następuje już w czerwcu. Sama publikacja zwiększonego poziomu deficytu nie powinna spowodować gwałtownej wyprzedaży złotego – o ile skala niedoboru nie będzie ogromna. – Gdyby się okazało, że deficyt się zwiększy do ponad 30 mld zł, to wraz z pogarszającym się klimatem wokół rynków wschodzących mogłoby to osłabić złotego – uważa Piotr Kalisz, ekonomista Citibanku Handlowego.
Zdaniem Tima Asha z Royal Bank of Scotland w Londynie to właśnie sytuacja na świecie mimo wszystko będzie nadal determinować siłę złotego.
– To, że wzrośnie deficyt, to nic nowego, wystarczy się rozejrzeć po sąsiadach Polski. Tymczasem rezerwy optymizmu, które napędzały giełdy i waluty w ostatnich dwóch miesiącach, wydają się wyczerpywać – mówi Ash. Dlatego jego zdaniem wszystkie waluty regionu czeka osłabienie latem – euro może kosztować nawet 4,65 zł.
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora[mail=m.kuk@rp.pl]m.kuk@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA