Publicystyka

Znak Kaina na niemieckim czole

Szewach Weiss
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
„Spiegel” piętnuje polskich chłopów, którzy mieli pomagać w mordowaniu Żydów. Ja poznałem tych ludzi osobiście. Oni mnie uratowali w Borysławiu. Naród polski może być dumny ze swoich chłopów – twierdzi izraelski polityk i dyplomata
[b]Skomentuj na [link=http://blog.rp.pl/blog/2009/05/22/szewach-weiss-znak-kaina-na-niemieckim-czole/" "target=_blank]blog.rp.pl[/link][/b]
Od zakończenia II wojny światowej minęły 64 lata. Zdecydowana większość dzisiejszych Niemców urodziła się już po wojnie. Prawie cały naród niemiecki nie ma więc żadnego bezpośredniego związku z narodowym socjalizmem i jego zbrodniami. Istnieje jednak coś takiego jak odpowiedzialność historyczna. Odpowiedzialność za największą zbrodnię w dziejach ludzkości – Holokaust – który był dziełem Niemców. [srodtytul]Aby było lżej[/srodtytul]
Niestety widać dziś, że część niemieckich elit nie daje sobie rady z brzemieniem tego ogromnego grzechu, ze znakiem Kaina wyrytym na niemieckim czole. Stąd właśnie wypływają tendencje do podzielenia się tą winą z członkami innych narodów. Przerzucenia części odpowiedzialności na przedstawicieli innych narodów, aby Niemcom było nieco lżej. Ostatnim przykładem tych działań jest artykuł w tygodniku „Spiegel” zatytułowany „Wspólnicy. Europejscy pomocnicy Hitlera w mordowaniu Żydów”. To jednak nic nowego. Pierwsze próby Niemcy podejmowali już zaraz po wojnie, a nasiliło się to w latach 80. Wtedy grupa znanych niemieckich historyków zaczęła „pisać historię od nowa”: Ernst Nolte, Andreas Hillgruber, Michael Stürmer czy słynny biograf Hitlera Joachim Fest. Usprawiedliwiano Wehrmacht. Hillgruber dowodził, że niemieccy cywile byli narażeni na akty zemsty: masowe mordy i zbiorowe gwałty na kobietach dokonywane przez żołnierzy Armii Czerwonej. Podobne wątki widać w ostatnich książkach Güntera Grassa, który coraz częściej pisze o niemieckich cierpieniach. Wszystko to wpływa na niemiecką tożsamość, mentalność oraz pamięć i ma niepokojące konsekwencje polityczne. Przecież gdyby nie ta tendencja, Erika Steinbach nie mogłaby stworzyć tak silnego i wpływowego środowiska wypędzonych. Oczywiście nie chcę tu oskarżać wszystkich Niemców. Jest tam nadal wielu liberałów, takich jak Joschka Fischer, którzy doskonale radzą sobie z problemem winy. Mam nadzieję, że ludzie myślący jak on wciąż stanowią w Niemczech większość. Że to oni kształtują politykę tego kraju. [srodtytul]Źródła zła[/srodtytul] Ostatnie wydarzenia pokazują jednak, że w narodzie niemieckim ciągle istnieją źródła zła, które drzemią pod powierzchnią. W dzisiejszych czasach, gdy świat znów pogrążył się w kryzysie, gdy panuje bezrobocie i ludzie są coraz bardziej sfrustrowani, ze źródeł tych może wyrosnąć nowy niemiecki nacjonalizm. Tygodnik „Spiegel” napisał, że Niemcy nie byli sami. Oczywiście, że nie byli! Kolaborantów w całej Europie było bardzo wielu. Nikt temu nie przeczy. Ale przecież to niemiecki narodowy socjalizm wyciągnął z tych ludzi drzemiące w nich zło. Wszystko to działo się z inspiracji Niemców na terytoriach przez nich okupowanych. Dlatego to właśnie na nich ciąży odpowiedzialność. Przypominam, że większość Niemców głosowało na NSDAP, a 600 tysięcy Niemców i Austriaków wzięło bezpośredni udział w Holokauście! Poza tym naród niemiecki czerpał duże korzyści z grabieży Adolfa Hitlera. W niemieckich domach lądowały meble, obrazy i kosztowności rabowane ofiarom. „Spiegel” tymczasem piętnuje polskich chłopów, którzy mieli pomagać w mordowaniu Żydów. Niestety, widzę w tym, tradycyjne dla Niemców poczucie wyższości i pogardę wobec Polaków. Tymczasem naród polski może być dumny ze swoich chłopów! To byli porządni, pracowici i bogobojni ludzie. Wielu z nich znalazło się wśród Sprawiedliwych wśród Narodów Świata uhonorowanych przez Yad Vashem. [srodtytul]Zabawa lalkami[/srodtytul] Nie tylko Irena Sendlerowa czy Władysław Bartoszewski, ale także wielu zwykłych mieszkańców polskich wiosek. Znam tych ludzi osobiście. To te trzy rodziny, które nas uratowały w Borysławiu. Ludzie, którzy mieli w sobie naturalną sprawiedliwość ludzką. Niemcom przypominam zaś, że o ile my, Żydzi byliśmy dla nich niczym, to Polacy byli podludźmi. Za ukrywanie Żyda Niemiec mógł trafić do aresztu, Polak był skazywany na śmierć. Jeszcze raz zwracam się do sumienia wszystkich Niemców dobrej woli. Nie zapominajcie o swojej historycznej odpowiedzialności. Koszmar przeszłości musi być moralną teraźniejszością. Podczas wojny setki tysięcy niemieckich dzieci bawiło się lalkami. A włosy tych lalek były włosami żydowskich dzieci spalonych w obozach zagłady. O czymś takim po prostu nie wolno zapomnieć. [i]not. p.z.[/i] [i]Szewach Weiss jest izraelskim politologiem i politykiem, był m.in. przewodniczącym Knesetu z ramienia Partii Pracy i ambasadorem Izraela w Polsce. Współpracuje z „Rzeczpospolitą”[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL