fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Lewica walczy z Eureko o PZU

Dopiero trzy lata po zakończeniu prac sejmowej komisji śledczej do sądu wpłynął rekomendowany przez nią pozew o unieważnienie umowy prywatyzacyjnej PZU
Fotorzepa, PK Piotr Kowalczyk
Sekretarz partii Leszka Millera złożył pozew o unieważnienie umowy prywatyzacyjnej PZU. Jednak aby rozpocząć proces, musi wpłacić 100 tys. zł. Zbiórka trwa
Według informacji „Rz”, w październiku 2008 r. do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynął pozew o unieważnienie umowy prywatyzacyjnej PZU – największego polskiego ubezpieczyciela – na mocy której Skarb Państwa sprzedał w 1999 r.
30 proc. akcji spółki. Złożył go Jacek Zdrojewski, drobny udziałowiec PZU (ma 20 akcji), dawniej poseł SLD, a dziś sekretarz Polskiej Lewicy, partii byłego premiera Leszka Millera.
– Na razie sąd oddalił pozew z powodu nieuiszczenia 100 tys. złotych opłaty. Poza tym spełnia wszystkie wymogi formalne i po wpłaceniu pieniędzy proces powinien się zacząć – mówi pełnomocnik Zdrojewskiego Ryszard Kuciński, były obrońca lobbysty Marka Dochnala oskarżonego o korupcję i Petera Vogla, szwajcarskiego bankiera nazywanego „kasjerem lewicy”.
[srodtytul]Złamane procedury[/srodtytul]
– Najpierw myślałem o zbiórce publicznej, ale przebrnięcie przez sprawy organizacyjne jest niemal niemożliwe. Dlatego zamierzam poprosić o pomoc znajomych – mówi Zdrojewski. Nie chce zdradzić nazwisk osób, z którymi planuje rozmawiać. Ale przyznaje, że niektórzy znajdują się na liście 100 najbogatszych tygodnika „Wprost”.
W pozwie Zdrojewski wykazuje, że transakcja sprzedaży przez rząd AWS akcji PZU holenderskiemu Eureko i BIG Bankowi Gdańskiemu (obecnie Bank Millennium) przebiegała z naruszeniem prawa. Za bezprawne uważa też podpisanie aneksu umożliwiającego Eureko zakup kolejnych 21 proc. akcji PZU (Eureko początkowo kupiło 20 proc., potem kolejne 10 odkupiło od BIG Banku).
– Ani Eureko, ani BIG Bank nie spełniały wymaganych przez Ministerstwo Skarbu kryteriów. Eureko nie tylko nie miało doświadczenia w ubezpieczeniach, ale wbrew prawu zakup akcji PZU finansowało z kredytów, a nie środków własnych. Choćby z tego tytułu umowa powinna być unieważniona – tłumaczy Zdrojewski.
„Nigdy nie było i nadal nie ma najmniejszych powodów, które uzasadniałyby unieważnienie umowy prywatyzacyjnej zawartej w 1999 r. Wspomniane kwestie były wielokrotnie publicznie wyjaśniane przez Eureko i zarzuty te nie mają nic wspólnego z rzeczywistością” – 0komentuje Michał Nastula, prezes Eureko Polska, w piśmie do „Rz”.
[srodtytul]Nieważne uchwały [/srodtytul]
Z treści pozwu wynika, że w sprawie mają zeznawać m.in. Zdzisław Montkiewicz, były prezes PZU, oraz Zbigniew Siemiątkowski, były szef UOP i Agencji Wywiadu. Obaj wielokrotnie mówili o uchybieniach przy prywatyzacji PZU. Za te słowa Eureko wytoczyło im procesy, które wygrali.
O nieprawidłowościach pisała też w sprawozdaniu sejmowa komisja śledcza wyjaśniająca okoliczności sprzedaży akcji PZU. Powstała w 2005 r., gdy na światło dzienne zaczęły wychodzić informacje o kontrowersjach wokół umowy i aneksu do niej.
Członkowie komisji rekomendowali Ministerstwu Skarbu złożenie pozwu o unieważnienie umowy prywatyzacyjnej PZU. Ale na taki krok nie zdecydował się ani rząd PiS, ani PO.
– Mieliśmy inną strategię prawną. Złożyliśmy oświadczenie odstąpienia od umowy prywatyzacyjnej – tłumaczy Paweł Szałamacha, wiceminister skarbu w rządzie PiS. Dzięki temu to Eureko musiałoby udowodnić, że transakcja przebiegała zgodnie z prawem. – Ale nasi następcy całkowicie zlekceważyli te działania – podkreśla. Przyznaje, że skutki przychylenia się sądu do pozwu Zdrojewskiego mogą być poważne.
– Jeśli sąd uzna, że nie było umowy sprzedaży, konsekwencją może być uznanie za nieważne uchwał walnego zgromadzenia podjętych po zawarciu umowy prywatyzacyjnej – mówi Szałamacha. A tym samym wybór po 1999 r. kolejnych zarządów PZU i podejmowane przez nie decyzje mogą się stać nielegalne.
[srodtytul]Tajemnica negocjacji[/srodtytul]
Wyrok sądu może rozwiązać trwający od lat spór między Skarbem Państwa a Eureko. Holendrzy, opierając się na zapisach aneksu do umowy prywatyzacyjnej, żądają możliwości zakupu 21 proc. akcji PZU i prawie 36 mld zł odszkodowania za
zablokowanie transakcji. Wystąpili już do międzynarodowego sądu arbitrażowego, który przyznał im rację, ale nie określił wysokości ewentualnego odszkodowania. Sprawa jest w toku, a resort skarbu rozmawia z Holendrami o zawarciu ugody. Wyroki arbitrażu nie są dla resortu wiążące i muszą być potwierdzone przed polskimi sądami.
„Resort podejmuje szereg innych, skutecznych działań zmierzających do ochrony interesów RP w związku z trwającym sporem [...]. Ze względu na poufność postępowań, na którą zgodziły się obie strony, nie możemy szerzej komentować tej kwestii” – napisał do „Rz” rzecznik resortu skarbu Maciej Wewiór.
[ramka][srodtytul]Wielki lobbing małej firmy[/srodtytul]
[b]RZ: Czy pomoże pan Jackowi Zdrojewskiemu w zbiórce 100 tys. zł, których zażądał sąd?[/b]
[b]Leszek Miller:[/b] Będziemy się starali spopularyzować tę inicjatywę i zebrać pieniądze potrzebne do uruchomienia pozwu. Okoliczności prywatyzacji PZU były nad wyraz dwuznaczne. Po przegranych przez AWS wyborach, a jeszcze przed utworzeniem mojego rządu, podpisano umowy dodatkowe do umowy prywatyzacyjnej. Ten pośpiech był zdumiewający. Za moich rządów udało się unieważnić jedną z umów i utrzymać PZU w orbicie wpływów Skarbu Państwa. Potem przyszli inni, którzy mieli inne koncepcje. Jednak wynik prac komisji śledczej okazał się miażdżący dla ministrów rządu Jerzego Buzka.
[b]Czy sąd przychyli się do wniosku Jacka Zdrojewskiego?[/b]
Zdzisław Montkiewicz, były prezes PZU, wskazywał na nieprawidłowości w prywatyzacji i dowiódł przed polskimi sądami, że miał rację. Sądzę więc, że pan Zdrojewski nie jest bez szans.
[b]W książce „Tak to było” pisze pan o naciskach wywieranych na polski rząd w sprawie sporu z Eureko. Kto próbował wpływać na pana decyzje i jak to wyglądało?[/b]
W czasie negocjacji w sprawie wejścia Polski do Unii Europejskiej bezustannie spotykałem się z olbrzymim lobbingiem rozpętanym przez Eureko, małą, nikomu nieznaną firmę, która stanęła do próby przejęcia wielkiego europejskiego przedsiębiorstwa ubezpieczeniowego, jakim było PZU. Musiałem składać wyjaśnienia w tej sprawie na ręce szefa Komisji Europejskiej, na ręce komisarzy Unii. Przyjeżdżały różne delegacje, które niedwuznacznie dawały do zrozumienia, że jeśli nie będziemy uwzględniać punktu widzenia Eureko, to mają możliwości torpedowania stanowiska Polski w negocjacjach europejskich.
[i]Rozmawiał Piotr Nisztor[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA