fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lustracja

Akt „Bolka” będzie szukał IPN

– Śledztwo IPN nie ma podstaw prawnych. To próba wsadzenia Instytutu na minę – mówi „Rz” Krzysztof Wyszkowski, który złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa niszczenia bądź kradzieży akt.
KFP
Prokuratury odmówiły prowadzenia śledztwa w sprawie zaginionych akt TW „Bolka”. Andrzej Czuma zdecydował, że poprowadzi je Instytut Pamięci Narodowej
– Prokurator generalny podjął decyzję o przekazaniu sprawy pionowi śledczemu IPN jako właściwemu do prowadzenia postępowania w sprawie dokumentów wytworzonych przez organa bezpieczeństwa PRL – poinformował we wtorek Mateusz Martyniuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Przez kilka miesięcy trwała przepychanka między prokuratorami powszechnymi a pionem śledczym Instytutu o to, kto ma prowadzić śledztwo w sprawie zaginięcia lub zniszczenia akt związanych z domniemaną współpracą Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa.
– Śledztwo IPN nie ma podstaw prawnych. To próba wsadzenia Instytutu na minę – mówi „Rz” Krzysztof Wyszkowski, który złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa niszczenia bądź kradzieży akt. – Niezależnie, co ustali śledztwo, pojawią się pomówienia o stronniczość i będzie to pretekst do kolejnej nagonki na IPN.
Wyszkowski powołał się na ustalenia historyków Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka, opublikowane w ich książce „SB a Lech Wałęsa”. Historycy ujawnili, że w czasie prezydentury Lecha Wałęsy Belweder kilkakrotnie wypożyczał akta na temat TW „Bolka”. Za każdym razem wracały do archiwum UOP zdekompletowane.
Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa Wyszkowski skierował nie do IPN, ale Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Prokurator Tomasz Kamiński z IPN opowiada, jak prokuratura tłumaczyła zasadność przekazania Instytutowi śledztwa. – Prokuratura okręgowa, która nam je przekazała, argumentowała, że zgodnie z art. 54 ustawy o IPN to my powinniśmy się zajmować niszczeniem akt służb komunistycznych – mówi Kamiński. Z kolei pion śledczy twierdził, że ustawa mówi, iż IPN może badać tego typu sprawy, tylko jeśli miały miejsce do 1990 roku. A jak ujawnili Cenckiewicz i Gontarczyk, akta „Bolka” zaczęły ginąć w roku 1992.
Argumentacji pionu śledczego Instytutu nie uwzględniły jednak ani Prokuratura Apelacyjna, ani Krajowa. Ostatecznie przeprowadzenie śledztwa w tej sprawie nakazał pionowi śledczemu minister sprawiedliwości i prokurator generalny jednocześnie Andrzej Czuma.
Komentarza ministra ani jego rzecznika mimo próśb nie udało nam się uzyskać.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA