fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia

Ubezpieczenia oferują inwestycje, nie ochronę

Jednorazowe inwestycje, a nie długoterminowe oszczędzanie – to specyfika polskiego rynku ubezpieczeń na życie. Towarzystwa kuszą zwolnieniem świadczeń z polis na życie, z podatku Belki
Rzeczpospolita
Polacy wybierają pewne, krótkoterminowe oszczędzanie. Wynika z raportu firmy Thillinghast o sprzedaży nowych polis na życie, do którego dotarła „Rz”
Kryzys i dramatyczny spadek indeksów giełdowych pociągnął za sobą ogromny spadek zainteresowania polisami z funduszami inwestycyjnymi. Według szacunków firmy z Kolonii w minionym roku na te polisy (ze składką jednorazową) wydaliśmy około 2,1 – 2,2 mld złotych, podczas gdy w 2007 roku było to ponad trzy razy tyle – 6,8 mld złotych.
Ubezpieczyciele, pragnąc przejąć część pieniędzy wycofywanych z giełdy, zaczęli oferować polisy z gwarancjami utrzymania kapitału i pozwalające uniknąć podatku od zysków kapitałowych (tzw. podatek Belki), czyli lokaty z minimalną ochroną życia i polisy strukturyzowane. – Działania te wydają się mieć charakter doraźny – mówi „Rz” Aleksander Rejman z Thillinghast. – Trudno bowiem budować długoterminową strategię firmy ubezpieczeniowej na produktach krótkoterminowych i o niskich marżach – tłumaczy.
Zaskakuje jednak, że Polacy wciąż kupują nowe polisy z funduszem inwestycyjnym z tzw. składką regularną (płaconą np. co miesiąc lub kwartał). Analizy Thillinghast pokazują, że ich sprzedaż w 2008 roku wzrosła nawet o 11 proc., do 1,3 mld złotych (tzw. składka uroczniona). Analitycy nie potrafią uzasadnić tego trendu, zwłaszcza przy turbulencjach na giełdach. Sugerują, że na ten rodzaj polis decydują się ci inwestorzy, którzy postanawiają regularnie oszczędzać na emeryturę. Przy czym nie interesują ich koszty takiej inwestycji. Z kolei ci bardziej świadomi, którzy mieli do ulokowania określone sumy pieniędzy – wycofali się z polis z funduszem inwestycyjnym i zainwestowali w polisy z gwarancjami.
Thillinghast podsumowuje też sposoby sprzedaży nowych polis na życie. – W ich dystrybucji pewną rolę zaczynają odgrywać doradcy finansowi – przyznaje Aleksander Rejman. Zaznacza, że nie wszystkie towarzystwa decydują się jednak na oferowanie przez nich swoich ubezpieczeń. Z raportu firmy wynika, że poprzez doradców finansowych i multiagentów kupiliśmy w minionym roku 21 proc. polis. Najwięcej nowej składki do ubezpieczycieli życiowych wciąż przynoszą ich właśni agenci (38 proc.). Poprzez banki zaś trafia 31 proc. składki (głównie wpłaty jednorazowe). Do „pozostałych” zaliczona została sprzedaż przez brokerów oraz polis grupowych przez własnych pracowników.
Z danych Komisji Nadzoru Finansowego wynika, że w 2008 roku Polacy wydali na polisy na życie prawie 39 mld złotych – o 53 proc. więcej niż rok wcześniej.
[ramka]Kryzys spowodował kilkuprocentowy spadek przychodów ubezpieczycieli życiowych w krajach starej Europy.
Ale tam nie ma polis pozwalających uniknąć tzw. podatku Belki, które napędziły sprzedaż polis w Polsce. Na Zachodzie świadczenia z ubezpieczeń życiowych też są zwolnione z podatku od zysków kapitałowych. Jednak ulga promuje długoterminowe oszczędzanie (np. w Niemczech minimum 12 lat, we Francji siedem lat). Przy krótszych terminach ulga znika. W Polsce można z niej korzystać nawet przy trzymiesięcznych poliso-lokatach. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA