fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Wszystko zaczęło się w Hybrydach

Fotorzepa
Blues Rock Jazz Warsaw Festiwal to impreza, która ma szanse na stałe zagościć w kalendarzu wydarzeń kulturalnych stolicy. Jej idea nawiązuje do atmosfery legendarnego klubu Hybrydy, który w ciągu ostatniego półwiecza stał się miejscem wielu ważnych zjawisk w Polskiej muzyce.
[srodtytul]Jak powstał festiwal[/srodtytul]
Pomysł organizacji festiwalu narodził się w fundacji Universitatis Varsoviensis. Zarządza ona ważnymi dla warszawskiej kultury klubami – Hybrydami, Proximą i Palladium.
– Ludzie związani z Hybrydami zawsze tworzyli coś dla Warszawy – mówi Sławomir Sokołowski, wiceprezes fundacji. – Środowiska związane z tym miejscem zostawiły po sobie istotne wydarzenia kulturalne, takie jak Jazz Jamboree, Ogólnopolski Przegląd Piosenki Aktorskiej czy Warszawski Festiwal Filmowy. Postanowiliśmy nawiązać do tej tradycji.
Blues Rock Jazz Warszaw Festival powstał w odpowiedzi na zapotrzebowanie publiczności.
– W Warszawie nie ma interesującej propozycji dla młodych ludzi – uważa Sokołowski. – Trójmiasto ma Open’er, Kraków Coke, duże imprezy odbywają się w Poznaniu czy Wrocławiu, a stolica ciągle czeka na swój festiwal.
Mimo że organizatorzy nie są debiutantami, doskonale znają rynek koncertowy i warszawską publiczność, nie uniknęli problemów, przede wszystkim związanych z obecną sytuacją ekonomiczną.
– Z tego punktu widzenia zrobiliśmy festiwal w najgorszym momencie – mówi Sokołowki. – Już jesteśmy pewni, że impreza nie będzie finansowym sukcesem. Wielu sponsorów się wycofało, chociaż w zeszłym roku byliśmy wpisani do budżetów ich firm. Reklama w mediach była niewystarczająca – musieliśmy bowiem oszczędzać. Natomiast nie spuściliśmy z tonu w sprawie wykonawców.
To, czy festiwal stanie się istotnym elementem stołecznego życia kulturalnego, zależy w dużej mierze od konsekwencji i uporu jego twórców.
– To my przed 16 laty reaktywowaliśmy klub Proxima, 12 lat temu ożywiliśmy Hybrydy, a dwa lata temu stworzyliśmy jedną z najlepszych sal koncertowych w stolicy – Palladium. Jesteśmy zdeterminowani i chcemy tak działać, by życie muzyczne miasta było coraz ciekawsze – podkreśla Sławomir Sokołowski.
[srodtytul]Wspólny mianownik[/srodtytul]
O oryginalności imprezy stanowi połączenie różnych stylów muzycznych i odmiennych środowisk. Festiwal ma szanse zburzyć stereotypowe postrzeganie bluesa, rocka i jazzu. To kolejne nawiązanie do tradycji Hybryd, którą starają się przywołać organizatorzy.
– W Hybrydach było miejsce dla różnorodnych zjawisk muzycznych – mówi Sokołowski. – Wszyscy wiedzą, że występował tam Wojciech Młynarski, że rodził się w nich polski jazz, ale przecież w latach 80. w tym klubie rozwijał się także punk rock, a dekadę później występowały pierwsze grupy hiphopowe.
Idea festiwalu znalazła uznanie zwłaszcza wśród miłośników bluesa. Podczas konkursowych eliminacji pojawiła się czołówka polskich muzyków, a koncert Joe Bonamassy może przyciągnąć fanów z całej Polski.
– W Warszawie blues dotychczas był nieco na uboczu – mówi Robert Kaleta, jeden z organizatorów. – Górą zawsze był Śląsk, Rawa Blues, wielkie tradycje. Od trzech lat organizujemy Warszawskie Noce Bluesowe i widzę w stolicy duży głód takiej muzyki. W naszym kraju ten gatunek wciąż jest postrzegany stereotypowo, jako archaiczny, nieciekawy, ale festiwalowi wykonawcy działają na przekór tej obiegowej opinii. Dobrym przykładem jest tu Joe Bonamassa, w którego twórczości znajdziemy mieszankę elementów bluesa, rocka i jazzu.
– Na podstawie występów grup konkursowych możemy mówić o renesansie bluesa – dodaje Sławomir Sokołowski. – Jeszcze niedawno wydawało się, że ten gatunek zanika, ale pojawiło się wiele nowych twarzy. Polecam zwłaszcza obejrzenie koncertu zespołu Ścigani, który wygrał konkurs. Uważam, że ta kapela ma przed sobą dużą przyszłość.
Skoro festiwal jest kierowany do młodych, nie mogło oczywiście zabraknąć na nim rocka, który mimo zmieniających się mód stale jest najpopularniejszym gatunkiem wśród młodzieży.
– Rock wciąż króluje w Polsce – przekonuje Sokołowski – popularne grupy grające w tym stylu przyciągają tysiące fanów.
– Te trzy style wzajemnie się przenikają – uważa Kaleta. – Dobrym pomysłem wydawało się połączenie różnych nurtów we wspólny wątek festiwalowy. Przede wszystkim jednak chcemy, by wspólnym mianownikiem okazał się wysoki poziom wykonawców.
[srodtytul]Szansa dla młodych[/srodtytul]
Warto zwrócić uwagę na konkurs młodych zespołów. Spośród nadesłanych przez wykonawców nagrań wyselekcjonowano po dziewięć grup z każdej kategorii, które następnie prezentowały się jury i publiczności w warunkach normalnych klubowych koncertów. Wyjątkiem była kategoria blues. Wysoki poziom wykonawców zmusił jury do dopuszczenia do udziału w tym etapie dziesięciu zespołów. W finałach zmierzyły się ze sobą po trzy grupy.
– Szczególnie zależy nam na części konkursowej – wspomina Kaleta. – Chcemy promować młodych, obiecujących wykonawców. Zwycięzca, oprócz prawa występu przed koncertem gwiazdy, otrzyma nagrodę pieniężną w wysokości 10 tysięcy złotych. Dla młodych grup to poważna kwota, którą mogą zainwestować w swój rozwój.
Dodatkową nagrodę ufundował Joe Bonamassa, który jest nie tylko wirtuozem gitary, ale także kolekcjonerem. Najlepszy gitarzysta festiwalu Sebastian Kozłowski z białostockiej grupy Devil Blues otrzyma gitarę ze zbiorów słynnego muzyka.
– Wiemy, jak trudno jest wypromować nowego wykonawcę – mówi Sokołowski. – Chcemy im w tym pomóc, dając możliwość zagrania dla licznej publiczności. To, jak wykorzystają swoją szansę, zależy już tylko od nich. Kiedyś organizowaliśmy w Proximie przegląd Pod Prąd, w którym rywalizowały zespoły rockowe, mamy więc pewne doświadczenie w tej dziedzinie.
Nasuwa się pytanie, jak młodzi, niezbyt doświadczeni wykonawcy udźwigną presję występu przed gwiazdami światowego formatu.
– Nie mam żadnych obaw – uspokaja Kaleta. – Poziom laureatów jest bardzo wysoki. Tak się przyjęło, że na supporty mało kto przychodzi, w tym przypadku jednak namawiałbym na posłuchanie zwycięzców naszego konkursu.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA