fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo autorskie

Wydawcy walczą o swoje prawa

Fotorzepa, Dominik Pisarek Dominik Pisarek
Magdalena Lemańska
Nowelizacja prawa autorskiego. Zmiany miałyby zakończyć bezpłatne szerokie wykorzystywanie materiałów z ich gazet, m.in. w Internecie – dowiedziała się „Rz”
Izba Wydawców Prasy jeszcze w kwietniu będzie głosować na walnym zgromadzeniu swoją propozycję nowelizacji prawa autorskiego. Ma ona położyć kres bezpłatnemu powielaniu materiałów z gazet w sieci – dowiedziała się „Rz”. Jeśli wydawcy ją przyjmą, IWP chce zainteresować projektem resort kultury.
– Naruszanie praw wydawców prasy staje się tak masowe, że trzeba się zastanowić, co z tym zrobić. Za późno już na ściganie pojedynczych naruszeń. Konieczna jest nowelizacja prawa autorskiego albo stworzenie mechanizmów samoregulacyjnych. Nie miałoby to jednak sensu, gdyby przystąpili do nich wyłącznie wydawcy – mówi „Rz” mecenas Marzena Wojciechowska, radca prawny IWP.
Polskie prawo, umożliwiające m.in. cytowanie bieżących informacji, powstało w obecnym kształcie po naniesieniu unijnej dyrektywy o prawie autorskim w społeczeństwie informacyjnym do naszej ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych w 2004 r. Zgodnie z zapisami możliwe i legalne jest m.in. bezpłatne powielanie w mediach „sprawozdań” z aktualnych wydarzeń. Wydawca lub autor może jedynie zastrzec powielanie swoich artykułów „na tematy polityczne, gospodarcze lub religijne”, za których wtórne publikowanie trzeba mu zapłacić.
[srodtytul]Gdzie leży granica[/srodtytul]
Kluczowym problemem jest ustalenie granicy między sprawozdaniem i artykułem, co wykorzystują portale internetowe, przetwarzając materiały prasowe. Wydawcy ponoszący koszty ich powstania nie mają z takich przedruków żadnych zysków.
– Gracze obecni na rynku badają elastyczność zapisu w art. 25 ustawy, wykorzystując produkty wydawców, i czekają na reakcję. Taka polityka była stosowana przez różne portale przez wiele lat, ale nikt nie podjął żadnych działań w tej sprawie. Być może powodem było to, że przez te lata w Internecie nie było wtedy żadnych pieniędzy. Teraz, gdy o przychodach wydawcy decyduje także liczba wejść na stronę jego gazety, liczba jej unikalnych użytkowników i czas na niej spędzony, o co pytają również reklamodawcy, sytuacja się zmienia. Wydawcom zaczęło zależeć, by wytworzone przez nich treści były czytane na ich stronach – mówi Wojciechowska.
W swoim projekcie IWP wprowadza do przepisów termin „Internet” i proponuje m.in. wprowadzenie opłat za wykorzystywanie każdej informacji z innego medium (m.in. oprócz krótkich wyciągów z artykułów oraz streszczeń). Niezależnie chce stworzyć na wzór np.
ZAiKS organizację do zarządzania prawami autorskimi wydawców Repropol. Jej rolą byłoby ściąganie opłat za materiały wydawców wykorzystywane w innych mediach i przekazywanie tych pieniędzy wydawnictwom. – W czasie obrad tzw. okrągłego stołu wydawców i resortu kultury minister kultury odniósł się do tego pomysłu pozytywnie – mówi Maciej Hoffman, dyrektor generalny IWP.
Projekt nie budzi entuzjazmu przedstawicieli branży internetowej. – Reagujemy na wydarzenia. Żadne medium nie pomija istotnych informacji dlatego, że inne medium podało ją jako pierwsze – mówi Krzysztof Jurowski, zastępca dyrektora programowego Wirtualnej Polski.
[srodtytul]Problem z wyszukiwarkami[/srodtytul]
Na skalę międzynarodową wydawcy zrzeszeni w Światowym Stowarzyszeniu Gazet WAN (World Association of Newspapers) walczą też z internetowymi wyszukiwarkami i portalami automatycznie agregującymi newsy (takim portalem są np. Google News czy Drudge Report). Możliwość wyszukiwania tekstów przez wyszukiwarki daje wydawcom spore korzyści, bo przysparza ich materiałom popularności i zwiększa wejścia na ich strony, ale bywa też utrapieniem, gdy np. wyszukiwarka zaindeksuje do wielokrotnej publikacji materiały do tego nieprzeznaczone. Dosyć mają ich też agencje informacyjne. Associated Press zamierza więc np. stworzyć własny, konkurencyjny portal tego typu, który ma działać całkowicie legalnie.
W Polsce IWP podała niedawno, że jest zaniepokojona, iż materiały z PAP będą się pojawiały w witrynie Google News. Wtedy dostęp do nich będzie bezpłatny i bardzo szeroki, podczas gdy wydawcy muszą za niego agencji płacić.
Zdaniem Artura Waliszewskiego, dyrektora Google Polska, pomysł płatności za cytowanie fragmentów newsów jest absurdalny, choć wszystko zależy od definicji cytatu. – Czy jeśli radio X poinformuje, że gdzieś się pali, to inni będą musieli zapłacić, by podać tę informację? Czy podanie jej jest cytatem, czy nie? W Internecie mamy przede wszystkim do czynienia z linkowaniem do źródeł, a „cytat” jest tylko krótkim opisem takiego linku, pozwalającym się czytelnikowi zorientować, co się pod nim kryje. Tak działają Google News i inne wyszukiwarki – mówi.
– Linkowanie jest podstawą funkcjonowania Internetu. Praktyka cytowania jest od dawna i w dużej skali obecna we wszystkich mediach, jednak tylko Internet pozwala na szybkie skorzystanie ze źródła cytatu – podkreśla Waliszewski.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA