fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Jakubas zawiera ugodę, mniej straci na opcjach

Zbigniew Jakubas może wyjść z batalii z bankami zwycięsko
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Aleksandra Fandrejewska
Znany biznesmen sam dogadał się z bankami. Porozumienie zostanie podpisane najpóźniej w poniedziałek. W ten sposób zmniejszą się jego straty – dowiedziała się „Rz” i Radio PiN
– Dziś lub najpóźniej w poniedziałek dojdzie do ugody z bankami w sprawie strat spółek Zbigniewa Jakubasa – mówi „Rz” i Radiu PiN osoba zbliżona do transakcji. – Ostateczne warunki ugody są jeszcze negocjowane, ale z pewnością będzie się ona wiązała z wymiernymi kosztami dla spółek biznesmena.
Zbigniew Jakubas nie chciał potwierdzić tych informacji. Z wcześniejszych doniesień wynikało, że spółka Feroco kontrolowana przez biznesmena może stracić na opcjach 160 mln euro. Teraz nie wiadomo, ile na mocy ugody będzie musiała odprowadzić do banku. Do tej pory Zbigniew Jakubas był odbierany jako obrońca spółek tracących w wyniku umów opcyjnych. Jego szacunki mówiły o ok. 50 mld zł strat, jakie mogą zanotować z tego tytułu polskie firmy, podczas gdy Komisja Nadzoru Finansowego szacuje wysokość potencjalnych strat na 15 mld zł. Jednak instytucje finansowe nie ze wszystkimi spółkami zdecydowały się pójść na ugodę. – Wczoraj sąd rejonowy w Kielcach ogłosił upadłość Odlewni Polskich z możliwością zawarcia układu – poinformował rzecznik sądu Marcin Chałoński. Z wypowiedzi przedstawicieli sądu wynika, że zobowiązania Odlewni wobec banków z tytułu opcji walutowych wynoszą 100 mln zł. Według zarządu spółki do ugody z bankami ma dojść w ciągu kilku najbliższych miesięcy. Kurs akcji Odlewni spadł wczoraj o 4,17 proc., mimo że w trakcie sesji był na znacznym plusie.
Ze względu na dramatyczne osłabienie się polskiej waluty problem opcji jest coraz większy dla polskich spółek. Organizacje przedsiębiorców domagają się poważnej diagnozy w tym zakresie. Jednak nie wszyscy są zwolennikami rozwiązań ustawowych w sprawie opcji. Projekt w tej sprawie powstaje w resorcie gospodarki. PKPP Lewiatan sprzeciwia się pomysłom przejęcia długów wynikających z opcji przez państwo. – Nie może być tak, że wszyscy podatnicy płacą za to, że niektóre firmy traktowały umowy jak grę w kasynie – stwierdził Maciej Krzak, ekspert organizacji pracodawców. [ramka][b]Na czym polegają opcje walutowe[/b] To instrumenty finansowe, które miały chronić eksporterów przed umocnieniem złotego. Firmy kupowały opcje, czyli prawo do zrealizowania danej transakcji po kursie wyższym niż rynkowy, ale musiały za to zapłacić, niezależnie od tego, czy z tego prawa korzystały. Aby nie płacić, wystawiały opcje bankowi, pobierając za to prowizję, która pokrywała koszty nabycia „ubezpieczenia”. Wystawianie opcji było zobowiązaniem się do dostarczenia euro w momencie, gdy jego kurs mocno wzrośnie. Kiedy złoty zaczął gwałtownie tracić, dochodziło do sytuacji, gdy firma musiała dostarczyć euro po 3,70 zł, kupując je na rynku za np. 4,30 zł. Często wartość wystawionej opcji była kilka razy większa od opcji kupionej, co dodatkowo zwiększało straty firmy. [i]qk[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA