fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Jarosław poświęca PiS dla Lecha

Jadwiga Staniszkis – socjolog, prof. Uniwersytetu Warszawskiego, autorka m.in. książek „Postkomunizm” i „Władza globalizacji”
Fotorzepa, Darek Golik
O uznaniu dla Grzegorza Schetyny, nadziejach związanych z Wojciechem Olejniczakiem i rozpadzie prawicy
[b]Rz: Premier Donald Tusk – jak prognozowała pani rok temu w tradycyjnym noworocznym wywiadzie dla “Rz” – przestał się uśmiechać?[/b]
[b]Jadwiga Staniszkis, socjolog:[/b] Tak. Tusk zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji. I z tego, jak wiele czynników jest poza kontrolą rządu.
[b]Co ma pani na myśli?[/b]
Wprawdzie Polska jest częściowo chroniona przez to, że nie weszła do końca w międzynarodowy podział pracy – tylko 40 procent PKB zależy od eksportu. Dotychczas wydawało się to wadą. Ale teraz, w dobie kryzysu, jest to buforem.
[b]Ale przecież rok temu nie mogłyśmy się spodziewać, że przyjdzie kryzys.[/b]
Tusk stawił czoła prostackiemu mówieniu prezydenta o sprawiedliwości i solidarności. Choćby w sprawie pomostówek. Nie wiem, dlaczego mamy być bardziej solidarni z dyrektorami w górnictwie i na kolei, z ich sekretarkami niż z naszymi wnukami. Im należy się Polska bardziej nowoczesna, a to oznacza skierowanie pieniędzy na badania i innowacje.
[wyimek]W PiS się gotuje. Młodzi posłowie mający pomysły są spętani. Mogą przejść do koła parlamentarnego Polska XXI[/wyimek]
My wydajemy na ten cel pół procent PKB, a na przykład Izrael – cztery i pół. I dzięki temu Izrael, nie będąc częścią Unii Europejskiej, obficie czerpie z unijnych pieniędzy. A my dopłacamy do unijnego funduszu na naukę.
[b]Co w polskiej polityce w minionym roku szczególnie się pani nie podoba?[/b]
To, co mnie przeraża w polskiej polityce, to inercja. Także w patrzeniu na świat. Widać to zarówno w podejściu do traktatu lizbońskiego, jak i w stosunku do Rosji. Nasi politycy nie dostrzegają, że świat zewnętrzny się zmienił. I że należy to po prostu wykorzystać.
[b]Wykorzystać, ale co?[/b]
Po pierwsze: użyć traktatu lizbońskiego tym razem jako sznura wiążącego nas z Unią Europejską, póki ta pępowina nie zostanie przecięta. Po drugie: zrozumieć to, co łopatologicznie mówił prezydent Sarkozy na ostatnim szczycie unijnych przywódców, że traktat nie oznacza federacji, lecz wzmacnia państwa narodowe. Nasi politycy nawet z tego nie zdają sobie sprawy. Minister Sikorski ciągle mówi, że należy podpisać, ale nam się traktat nie podoba. W każdej wypowiedzi.
W ostatnim wywiadzie dla “Dziennika” wręcz się cieszy, że nikt nie naciska na Polskę w tej sprawie. Nie rozumie, że brak traktatu oznacza podział Europy, oznacza, że Europa się dzieli.
[b]Minister Sikorski przestał być pani ulubieńcem. A kto według pani powinien odejść z rządu?[/b]
To nie ma specjalnego znaczenia. Z rządu na pewno powinna odejść Ewa Kopacz.
[b]A nie wicepremier Pawlak, który w jednym z ostatnich wystąpień w Sejmie sugerował, że nie ma na nic wpływu?[/b]
Pawlak jest enigmą. Nie wiem, co robi, wygląda, że jest blokowany.
[b]Kto będzie głównym rozgrywającym na lewicy?[/b]
Mam nadzieję, że Olejniczak, a nie Napieralski. Postawa Olejniczaka w sprawie pomostówek podniosła SLD słupek do 11 procent. Choć wolałabym, aby Lewicę w roli języczka u wagi zastąpił w przyszłości Ruch Polska XXI.
[b]Nie sądzi pani, że to dość dziwaczna sytuacja, iż taką rolę może w polskiej polityce odgrywać zarówno partia lewicowa, jak i konserwatywna?[/b]
Ale tak jest. Popatrzmy zresztą na Platformę. PO ma różne frakcje, jest partią rozpiętą. Rozsądnym człowiekiem w niej jest Schetyna. Jest skuteczny w budowaniu swojego resortu. Na przykład jego zespół odpowiedzialny za informatyzację państwa ma znacznie racjonalniejszą wizję niż poprzednicy.
[b]Jeśli jest rzeczywiście świetnym ministrem, może to okazać się jego śmiertelną wadą. Premier Tusk może uznać go za zagrożenie dla swojej pozycji. I spełni się to, co media wieszczą od dawna: pokłócą się na amen.[/b]
Nie jest się tak łatwo pokłócić, jak ktoś nie chce się pokłócić. Ze mną wiele osób bardzo chce się pokłócić, a ja najczęściej tego nie zauważam. Sądzę, że Schetyna jest podobny. To wynika z oparcia w sobie. Po nim wiele rzeczy spływa.
[b]Co to znaczy, że po nim spływa?[/b]
W mediach widać, jak strząsa z siebie ataki jak pchły. Jest to duża zaleta w demokracji medialnej: przetrzymać i strząsać tych małych. Jak pies pchły. Taki jest Schetyna i najprawdopodobniej Olejniczak. Rządzi ten, komu się chce. Kto pracuje, jest widoczny.
[b]Czyli nie będzie rozwodu Tusk – Schetyna. A będzie rozwód Lech i Jarosław Kaczyńscy?[/b]
Mam nadzieję, że tak. Jarosław może zrozumie, że Lech nie ma żadnych szans na reelekcję. Więc poświęcanie PiS – unieruchomienie tej partii w dołkach startowych po to, by nie dać szans rządowi Tuska – jest niszczące dla samego PiS.
[b]Rzeczywiście takie niszczące?[/b]
Tak, bo wyskakuje takie SLD, i zabiera PiS rolę, jaką mogło odgrywać. Czyli partii wrażliwości społecznej. W PiS się gotuje. Młodzi posłowie PiS, mający pomysły i znający powagę sytuacji, są spętani. Nie siedzą w pałacu, jak Lech Kaczyński. I wiedzą, że gdyby PiS działało inaczej, nawet jako opozycja, Polska mogłaby wyglądać zupełnie inaczej.
[b]Czyli Jarosław Kaczyński poświęca PiS na rzecz prezydentury brata?[/b]
Dlatego nie popiera rządowych projektów, nawet takich, które PiS samo przygotowało, typu pomostówki. Liczy, że dzięki temu Tuskowi będzie można zarzucać, iż nic nie robi, i zwiększyć w ten sposób szanse Lecha.
[b]Są to fałszywe rachuby Jarosława?[/b]
Tak, bo to niszczy Prawo i Sprawiedliwość, a Lecha nic nie uratuje. Wtedy pojawi się luka na prawicy.
[b]Luka wywołana napięciami w PiS?[/b]
Ci młodzi ludzie w PiS, o których już wspomniałam, w jakimś momencie mogą przejść do Koła Parlamentarnego Ruchu Polska XXI. Taka sytuacja oznaczałaby powtórkę z losów AWS, czyli fragmentaryzację prawicy.
[b]Rok temu jednak prognozowała pani, że prezydent po zmianie premiera po wyborach będzie miał łatwiejszą sytuację. Bo stanie się bardziej samodzielny. Wyjdzie z emocjonalnego klinczu.[/b]
Ale nie wyszedł. Jest to kwestia psychologiczna, wynikająca z bliźniactwa. A także niekompetentego otoczenia, które nie wspiera go merytorycznie.
[b]Dzisiaj pani przewiduje, że ten rozwód pomiędzy braćmi jednak nastąpi.[/b]
Nie jestem bliźniakiem, ale ciągle liczę, że Jarosław Kaczyński się otrząśnie.
[b]“Wyrzuceniem roku” było pozbycie się przez PiS Ludwika Dorna. W nowym roku też to komuś grozi?[/b]
Okazuje się, że wyrzucenie Dorna nie było dla niego takie znowu groźne. Nadal funkcjonuje w mediach.
[b]To chyba za mało.[/b]
Dorn w tej chwili inwestuje w swoją indywidualną wartość. I nie wiadomo, gdzie będzie PiS za trzy lata. Jak duży będzie Ruch Polska XXI, czy jakieś inne koło w Sejmie. Mogą dołączyć do Dorna przy jakichś głosowaniach pod koniec tej kadencji tego Sejmu. Jest również nowe pokolenie, najbardziej obiecująca część PiS. Ta młodsza generacja w PiS po prostu nie wytrzyma bierności, którą narzucił im Jarosław Kaczyński. I odejdzie.
[b]PiS może więc w nowym roku się rozpaść?[/b]
Jak najbardziej. Jeżeli pozostanie w dotychczasowej roli biernego oporu. Ale nastąpi to raczej później niż w 2009 roku.
[b]Rok 2008 był nietypowy, jak na polskie warunki. Ale następuje powrót do corocznych głosowań Polaków. Czego pani się spodziewa po wyborach do europarlamentu, które odbędą się w czerwcu?[/b]
Interesujące będzie obserwować, kto na te listy będzie się wpychał. To też świadectwo tego, jak poszczególne partie traktują swoich polityków.
[b]Chodzi m.in. o to, by wyeksportować potencjalnych rywali jak Ziobro lub takich polityków, jak minister obrony Bogdan Klich?[/b]
Ziobro może mieć problemy karne, które mu utrudnią kandydowanie. Klich akurat bardzo się nadaje na europarlamentarzystę. Nasi dotychczasowi europosłowie, niestety, nie funkcjonują w kraju. Nie dowiadujemy się od nich, co właściwe dzieje się w Europie, jak funkcjonują europejskie bloki, jakie są ich programy.
[b]To jak kampania do europarlamentu wpłynie na polską scenę polityczną?[/b]
Jeszcze bardziej ją spolaryzuje. I pogorszy. Bo jedną z osi sporu będzie traktat lizboński. A uważam, że ten traktat jest wielką wartością, także dla Polski. I ważna część zawartych w nim rozwiązań jest ukłonem w naszą stronę. Podobnie rzecz się ma z wprowadzeniem euro w Polsce. Jednocześnie obecny kryzys sprzyja podziałowi Europy, a nie zbliżaniu się krajów. Tym bardziej więc odrzucanie traktatu byłoby historycznym błędem.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA