fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Kreując gejów na superparę

Rzeczpospolita
Popularny magazyn lansuje Tomasza Raczka i Marcina Szczygielskiego jako parę roku 2008. Ten pierwszy nie kryje swoich politycznych ambicji
Najpiękniejszą parą roku 2008 dzięki głosom czytelników „Gali” zostali Tomasz Raczek i Marcin Szczygielski. To pierwsza gejowska para wyróżniona w ten sposób w Polsce.
Transmisja wręczenia nagród „Gali” w TVP podzieliła prezesów telewizji publicznej. Wiceprezes Sławomir Siwek uważa, że to sprzeniewierzenie się realizacji misji publicznej, bo ustawa o radiofonii i telewizji zobowiązuje TVP do „respektowania chrześcijańskiego systemu wartości” i „służenia umacnianiu rodziny”. Jego zastrzeżeń nie podziela jednak prezes Andrzej Urbański.
[wyimek]Stosunek do homoseksualistów najpierw zmieniają zwykli ludzie, potem media, a na koniec politycy[/wyimek]
Laureaci Róż Gali szybko stali się głównym tematem kolorowych magazynów i serwisów plotkarskich. Nie po raz pierwszy. Od czasu ujawnienia ich orientacji seksualnej ponad rok temu Raczek i Szczygielski zaczęli wyrastać na symbole środowiska aktywistów homoseksualnych. Popularni, lubiani, będący symbolami sukcesu – oto doskonali kandydaci na sztandary ruchu gejowskiego.
– Zarówno ich coming out, jak i otrzymanie tytułu najpiękniejszej pary to ważne wydarzenia dla polskiego środowiska homoseksualnego. – mówi „Rz” Szymon Niemiec, czołowy polski aktywista gejowski. – Pokazują, że świadomość Polaków zaczyna się zmieniać.
Tomasz Raczek ma jednak daleko bardziej ambitne cele niż walkę o popularność własną i partnera. Nie ukrywa swoich postulatów politycznych. Chce konsolidacji polskich środowisk homoseksualnych i walki o legalizację związków osób jednej płci. Swój plan wyłuszcza następująco: – Stosunek do homoseksualistów najpierw zmieniają zwykli ludzie, potem media, a na koniec politycy – wyjaśnia.
Gdy w kwietniu przyjechali do Polski Brendan Fay i Thomas Moulton, amerykańscy homoseksualiści, którzy poczuli się obrażeni orędziem prezydenta Lecha Kaczyńskiego, Raczek w dzienniku „Polska” nazwał ich wizytę „misją cywilizacyjną”. Mówił, że ich pojawienie się w naszym kraju to „szansa na postęp”.
O jaki dokładnie postęp chodzi? Fay i Moulton przedstawili się w Polsce jako propagatorzy ślubów gejowskich. Tomasz Raczek nie do końca podziela ich stanowisko. – Jestem zwolennikiem związków partnerskich, a nie małżeństw homoseksualnych – mówi „Rz”.
Przykłady ruchów homoseksualnych z krajów zachodnich pokazują jednak, że taka argumentacja jest zwykle wybiegiem taktycznym.
– Środowiska aktywistów homoseksualnych zawsze zaczynają od retoryki tolerancji i normalizacji – uważa dr Paweł Milcarek, filozof z UKSW, redaktor naczelny „Christianitas”. – Jednak gdy zmienią już język debaty publicznej i obyczajowość, przechodzą do konkretnych zmian w prawie. A jeśli uznamy homoseksualizm za styl życia zasługujący na przywileje polityczne, to nie będziemy potem zdolni odeprzeć żądań uznania związków jednopłciowych za małżeństwa ani przyznania im prawa do adopcji dzieci.
Zdaniem filozofa program polityczny homoseksualistów jest sprzeczny zarówno z chrześcijańskim rozumieniem prawa naturalnego, jak i pragmatycznym myśleniem o społeczeństwie, bo podważa celowość małżeństwa jako związku płodzącego i wychowującego dzieci.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA