fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Polski mikrus walczy z Siemensem

Suszarki Siemensa
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Piotr Mazurkiewicz
Koszaliński Kospel produkujący urządzenia grzewcze pozwał do berlińskiego sądu krajowego koncern BSH – dowiedziała się „Rz”
Polska spółka zarzuca niemieckiemu koncernowi, że należąca do niego spółka Siemens stosuje nieuczciwe praktyki i ogranicza konkurencję. Pozew trafił do sądu we wrześniu, pierwsza rozprawa ma odbyć się już 27 listopada. Została przesunięta, ponieważ Siemens poprosił o więcej czasu, by odpowiedzieć na pozew. Kospel domaga się przeprosin i odszkodowania.
Sprawa zaczęła się w 2007 r., kiedy to Siemens, znany głównie z produkcji sprzętu AGD, zaczął oskarżać Kospel o naruszenie praw patentowych w przypadku jednego z modeli przepływowych ogrzewaczy wody, który dobrze się w Niemczech sprzedawał. Zaczął też straszyć jego dystrybutorów na terenie Niemiec, że w przypadku dalszego prowadzenia sprzedaży wystąpi do sądu o odszkodowanie rzędu 500 tys. euro. – Ludzie z Siemensa rozpowiadali w marketach fałszywe informacje na nasz temat, próbując zniechęcić je do sprzedaży naszych produktów – mówi Krzysztof Łukasik, prezes Kospelu. Spółka wystąpiła więc do polskiego i niemieckiego rzecznika patentowego, aby określili, czy faktycznie doszło do naruszeń prawa. Ich opinie są jednoznaczne – naruszenia prawa nie było.
[wyimek]8,8 mld euro wyniosły ubiegłoroczne przychody koncernu BSH, pozwanegoprzez polską firmę Kospel [/wyimek]
Jednak Siemens nie przestał w ten sposób rozmawiać z dystrybutorami, dlatego Kospel wystąpił do sądu. Niemiecki gigant nie chce się wypowiadać na temat postępowania. – Sprawa jest w toku, nie możemy podawać żadnych informacji – mówi „Rzeczpospolitej” Eva Delabre, dyrektor komunikacji BSH.
Czym firma, której przychody w tym roku sięgną 60 mln zł, a więc będą kilkadziesiąt razy mniejsze niż BSH, naraziła się gigantowi? Sukcesem. Kospel nawet 65 proc. swoich towarów sprzedaje za granicą, w 30 krajach – nie tylko europejskich, także w Mongolii, Arabii Saudyjskiej, Chinach. Szczególną pozycję zdobył na rynku niemieckim, gdzie przed laty upadł jeden z dużych producentów urządzeń grzewczych. – Dostaliśmy nawet ofertę zakupu tego zakładu, ale z powodu m.in. stanowiska związków zawodowych nie zdecydowaliśmy się na to. Postawiliśmy na produkcję w naszych polskich zakładach i eksport, co jak widać daje efekty – dodaje Krzysztof Łukasik.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA