fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Limit na profesorów

Senator Edmund Wittbrodt
Rzeczpospolita, Jak Jakub Ostałowski
Tylko dziesięciu nauczycieli zostanie wyróżnionych przyznawanym pierwszy raz tytułem profesora oświaty. Mogło go dostać niemal 300, ale rząd nie ma pieniędzy
– Sądziłem, że tytuł profesora oświaty dostanie od pięciu do dziesięciu nauczycieli z każdego województwa – mówi „Rz” senator Edmund Wittbrodt, były minister edukacji, który jest w składzie Kapituły do spraw Profesorów Oświaty. – Nie wiedziałem, że możemy uhonorować tak niewielu, i że zostanie narzucona formuła: wybieramy tylu nauczycieli, ile jest pieniędzy.
Dziś 16-osobowa kapituła zbiera się, by wyłonić kandydatów do honorowego tytułu profesora oświaty. To ukoronowanie kariery zawodowej nauczyciela, który przeszedł wszystkie stopnie awansu zawodowego: od stażysty do dyplomowanego. O wyróżnienie mogą się ubiegać najbardziej doświadczeni pedagodzy, którzy co najmniej siedem lat przepracowali jako dyplomowani. Ponieważ pierwsze stopnie nauczyciela dyplomowanego nadano w 2001 roku, to na ten rok przypada debiut przyznania tytułów profesorów oświaty. W Polsce jest ok. 254 tys. dyplomowanych pedagogów. Stanowią ponad 43 proc. wszystkich nauczycieli. MEN szacowało, że o tytuł profesora oświaty będzie się mogło ubiegać ok. 270 osób.
[wyimek]Będzie nam bardzo trudno wybrać tych dziesięciu najlepszych z najlepszych [/wyimek]
Każdemu pedagogowi, którego wyróżni kapituła, należy się nagroda w wysokości sześciomiesięcznego ostatnio pobieranego wynagrodzenia zasadniczego (wynosi ono 2380 zł).
Tytuł nadaje minister, ale Karta nauczyciela mówi, że obowiązek wypłaty gratyfikacji spoczywa na organie prowadzącym szkołę, czyli samorządzie, na terenie którego nauczyciel pracuje.
– W roku 2008 mamy zarezerwowane w budżecie środki na wypłatę nagród dla dziesięciu profesorów oświaty. Nie wiemy, ilu profesorów zostanie wybranych przez kapitułę – mówi Justyna Sadlak z biura prasowego MEN. Ale kapituła ma związane ręce, bo jeśli nagrodzi więcej osób, to nie wiadomo, czy samorządy będą miały pieniądze na nagrody.
– Niedobrze się stanie, jeśli rzeczywiście będziemy musieli ograniczać się do dziesięciu osób – uważa prof. Wittbrodt. – Tytuł jest przyznawany pierwszy raz i choćby dlatego na pewno jest o wiele więcej osób, które czekały na wyróżnienie i są godne. Będzie nam trudno wybrać tych dziesięciu najlepszych z najlepszych.
– Kandydatury już są bardzo wyselekcjonowane i pewnie wszystkie spełniają kryteria – dodaje Jerzy Wiśniewski, prezes mazowieckiego okręgu Związku Nauczycielstwa Polskiego, członek kapituły. – Do rozpatrzenia będziemy mieć jakieś 100 wniosków. Wybierając dziesięć, nie unikniemy subiektywnej oceny, a przy tym wyrzutów sumienia, że kogoś wartościowego odrzuciliśmy. Kandydatów do tytułu zgłaszały kuratoria. Pod uwagę brano m.in. pracę na rzecz uczniów, wpływ nauczyciela na środowisko zawodowe, np. to, czy dzieli się z innymi wiedzą i doświadczeniem.
Tytuł ma być przyznany w Dniu Edukacji Narodowej 14 października.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA