fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

Betonowa kostka to morderstwo

archiwum prywatne
Ludzie nas przeganiają, wszędzie zakazy. Najłatwiej powiedzieć: tu jest pomnik, tu nie możecie jeździć – mówi Tomasz Kotrych, freestyle’owiec, od 11 lat na desce
RZ: Mam wrażenie, że entuzjazm dla deskorolki trochę ostatnio opadł. Mniej się was widzi na ulicach.
Tomasz Kotrych: Teraz właśnie zainteresowanie wzrasta. Ostatnie pięć lat było chudsze. Ale znów pojawia się sporo młodych ludzi, którzy sięgają po deskorolkę.
Co was tak pociąga w tym sporcie?
Wolność. Można wrzucić deskę pod nogi i pędzić ulicami przez miasto. Nie ma zasad, nie ma trenera. Deskorolkowcy nie są zorganizowani, nie mają reprezentacji, nie dążą do olimpiady. To bardziej pasja niż sport. Jeśli ktoś chce startować w zawodach, ma kilka minut na przejechanie trasy i pokazanie tego, co potrafi. Nie mamy klubu czy stowarzyszenia. Spotykamy się tylko w tych miejscach, gdzie jeździmy. To naprawdę dobry sposób, aby odreagować problemy codziennego życia.
Sprzęt jest drogi?
Deska kosztuje ok. 700 zł, ale można też kupić taniej. Niektórzy mają sponsorów, którzy dają sprzęt, buty, czasem pieniądze. Niektórzy teamriderzy się z tego utrzymują. Ja mam kilku sponsorów, dzięki którym mogę w pewnym stopniu żyć z tego, co uwielbiam robić. Pracuję też w deskorolkowej firmie produkującej ubrania.
Macie własne sklepy i własny język?
Kiedy w Polsce „powstawała” deskorolka, w sklepach ze sprzętem kupowali tylko ludzie, którzy jeździli. Teraz wszyscy tam chodzą. Zresztą te sklepy stają się częścią większych magazynów sportowych. A o specjalnym języku nie słyszałem. Owszem, mamy kilka zwrotów na określenie trików, ale nic poza tym.Nie mamy specjalnego słownika.
Ludzie w miastach was nie lubią, przepędzają z ulic, spod pomników. Mówią, że niszczycie zabytki.Przy pomniku Witosa w Warszawie jest tabliczka zakazująca jazdy na rolkach, ale nikt zakazu nie przestrzega. Wczoraj widziałam tam chłopców na deskach.
Chodzi o to, że deskorolkowcy nie mają w Warszawie swojego naprawdę dobrego miejsca. Gminy robią projekty skateparków, ale nie konsultują się z nami i powstają miejsca, które do niczego się nie nadają (jak to przy metrze Wilanowska). Najłatwiej powiedzieć: tu jest pomnik, tu nie możecie jeździć.
Ale po zabytkach nie wolno skakać. To wandalizm. Nie widziałam, żeby w Paryżu ktoś skakał po dziedzińcu Luwru.
Przy pomniku Witosa w Warszawie, nawet gdy straż miejska nas przegania, ludzie nas bronią. Deskorolkowcy uwielbiają marmur. Jazda po nim i po murkach z granitu to coś wspaniałego. A u nas większość miejsc wyłożona jest betonową kostką. Kostka to morderstwo dla deski.
W Nowym Jorku też jest nie do pomyślenia, żeby ktoś Piątą Aleją pędził na deskorolce.
W niektórych miastach USA nawet do pracy niektórzy jeżdżą na longboardach. Byłem w Nowym Jorku i w Filadelfii. W Nowym Jorku nie można jeździć pod bankami, ale jeśli ktoś nie zagraża ruchowi ulicznemu, to wszystko jest w porządku. W Filadelfii tępi się deski ze szczególną zaciekłością. Firmy prywatne proponowały, że zbudują obiekty, ale władze miasta się nie zgodziły.
Może jak jest trudno, to jest ciekawiej? Wyzwanie podnieca.
Powinno być tak: jeśli ktoś czegoś zabrania, powinien stworzyć alternatywę. W Szwajcarii, w Szwecji, w Niemczech buduje się specjalne miejsca dla deskorolkowców, które wyglądają jak rzeźby, wtapiają się w architekturę miasta. A w Polsce nikt z nami nie rozmawia, choć przecież deska to popularny sport. Liczę, że coś się zmieni. W Lublinie na billboardach promujących miasto wykorzystano wizerunek deskorolkowca.
Dziewczyny też uprawiają ten sport?
Dziewczyn jest mało. Zaczynają, a potem rezygnują, bo to jednak sport dość urazowy. Albo mówią, że jest dziecinny. A czy rower nie jest dziecinny?
Tomasz Kotrych (28 lat) street skateboarder. 2. miejsce na międzynarodowych zawodach Mentor Skateboarding Session. Oficjalny rider Fiat Freestyle Team
To młode święto. 21 czerwca 2004 r. setki miłośników deskorolki w Nowym Jorku przejechało tłumnie ulicami miasta, wzbudzając wszędzie wielkie zainteresowanie. Ten niekonwencjonalny pomysł spodobał się skaterom z innych miast, nie tylko amerykańskich. Rok później zorganizowali więc podobne spotkania, a 21 czerwca został okrzyknięty Światowym Dniem Deskorolki.
W Polsce obchodzony będzie jutro po raz trzeci. W ubiegłym roku odbył się w ponad 30 polskich miastach i miasteczkach, gdzie skupił tysiące deskorolkowców. Polscy skaterzy spodziewają się, że tym razem będzie podobnie. Główne obchody, podczas których na specjalnych rampach i w skateparkach popisywać się będą najlepsi, odbędą się w Warszawie (Skatepark Jutrzenka, ul. Rozbrat 5), Katowicach (pomnik Trudu Górniczego), Poznaniu (plac Wolności) i Lublinie (Filharmonia – ul. Marii Skłodowskiej-Curie 5).
m.j.-l. więcej na: skateboardingday.ple
Najpierw był snowboard, dopiero potem skateboarding. Na przełomie lat 40. i 50. XX w. kilku surferów z Kalifornii, by potrenować latem „na sucho”, zdemontowało wrotki i przykręciło kółka do swoich desek. Tak powstała deskorolka (pierwsze deski pozwalały jedynie na jazdę w linii prostej, każda próba skrętu kończyła się bolesnym upadkiem).
? 1959 r. – pierwsza profesjonalna produkcja deskorolek
? 1963 r. – pierwsze zawody skateboardingowe (w kalifornijskiej Pier Avenue Junior High School)
? 1973 r. – rewolucja techniczna: amerykański sportowiec Frank Nasworthy zastosował do produkcji desek kółka z tworzywa sztucznego – poliuretanu, które były szybkie, ciche i odporne na wstrząsy
? 1967 r. – otworzono pierwszy skatepark w Carlsbadzie (Kalifornia)
? 1977 r. – ciekawostka: aktor i tancerz Fred Astaire łamie sobie nadgarstek podczas próby jazdy na deskorolce
? 1982 r. – Tony Hawk, najlepiej wyszkolony i najpopularniejszy skater w historii, idol wszystkich deskorolkowców, jako 14-letni chłopak wygrywa swoje pierwsze zawody (w Delmar Skatepark)
? 1978 r. – Alan Gelfand zrobił pierwsze „ollie” – trick odrywający deskę od ziemi; wtedy narodził się street skating (jeżdżenie po ulicach z wykorzystaniem naturalnych przeszkód typu krawężnik)
? 1987 r. – w Polsce pojawiają się pierwsze deskorolki (nie licząc plastikowych desek z okresu komuny)
? 1989 r. – pierwsze miejsca spotkań skaterów to Dworzec Centralny, pomnik Witosa i plac Zamkowy w Warszawie
? 1990 r. – otwarcie pierwszego skateshopu w Polsce; powstają też pierwsze polskie firmy deskorolkowe i pierwsze teamy.
m.j.-l.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA