fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady

Gospodarki cyfrowe są bardziej odporne na pandemię

Magdalena Dziewguć
materiały prasowe
Udział w PKB e-handlu i cyfrowej gospodarki będzie dynamicznie rósł. Tylko podczas pierwszego lockdownu urosła w Polsce aż 2,5-krotnie – mówi Magdalena Dziewguć, dyrektor biznesowa Google Cloud w Europie Środkowo-Wschodniej.

Na ile pandemia koronawirusa przyspieszy transformację cyfrową?

Pandemia, ze swoimi tragicznymi konsekwencjami, już zmusiła nas do zmiany sposobu działania. Nawet firmy, które były już wcześniej bardzo zaawansowane w używaniu nowych technologii, nie wykorzystywały ich jako samodzielnego lub podstawowego narzędzia do planowania i pracy. To jest przyspieszone przeniesienie nas do nowej rzeczywistości, takiej, którą sobie wyobrażaliśmy, ale nie spodziewaliśmy się, że tak szybko nadejdzie. Przyspieszone wdrażanie technologii w czasie pandemii powoduje, że jesteśmy bardziej produktywni, podejmujemy decyzje szybciej, mamy lepszy dostęp do danych i ułatwioną analizę.

Jakie widzi pani trendy?

Choćby rozpowszechnienie się rozmów wideo. Praca w trybie wideokonferencji stała się normą, wszyscy zaczęli włączać kamerę, a wcześniej było to tylko pomocnicze narzędzie. Nawet zwykłe wizyty u lekarza, przeistoczyły się w telemedycynę. Ruch i liczba spotkań w naszej technologii do łączności wideo Google Meet na całym świecie urosła w pandemii 30 razy. W szczytowym momencie było to 235 mln użytkowników dziennie. Możemy to przełożyć na konkretne efekty dla gospodarki. Bo kto rozmawia online? W biznesie to przede wszystkim kontrahenci, którzy nie mogli dojechać do swoich klientów. E-commerce przeniósł się do B2B, przez telekonferencje prowadzi się negocjacje, nie ma już kawy i ciasteczek.

Pandemia przyniosła rewolucję w e-commerce.

Sklepy internetowe przeżywają wielki rozkwit i starają się dopasować strony tak, by to było doświadczenie zbliżone do tradycyjnych zakupów. Jako matka trójki rosnących dzieci uczę się z tych możliwości korzystać, zamiast chodzić do galerii. Nie mam czasu przeglądać tysięcy produktów, a na stronie mogą mi się wyświetlić np. trzy najbardziej dopasowane do moich potrzeb. I tu działają takie mechanizmy jak big data czy uczenie maszynowe. Podpowiadają firmom, jakiego produktu dany użytkownik może poszukiwać, co może mu się spodobać, na jakim portalu ten produkt obejrzy.

Chodzi też o to, by jednym kliknięciem mógł go zamówić. Takie firmy jak koncern odzieżowy LPP świetnie sobie z tym poradziły. To przekłada się na wzrost ich biznesu, a to na wzrost całego kraju. Udział handlu internetowego i cyfrowej gospodarki w PKB przyspieszył i będzie dynamicznie rósł w kolejnych latach. Tylko podczas pierwszego lockdownu polska gospodarka cyfrowa urosła aż 2,5-krotnie.

Głównym beneficjentem będą usługi chmurowe?

Chmura to raczej narzędzie, które umożliwia nam wszystkim bycie beneficjentami. Sama w sobie jest tylko technologią. To jednak przełom na miarę przejścia z telefonii stacjonarnej na komórkową.

Można dalej posiadać serwery we własnej „piwnicy" albo skorzystać z technologii chmurowych. Różnica jest taka, że za serwery trzeba płacić z góry, nie wiedząc, czy się je do końca wykorzysta, a za chmurę płaci się tyle, ile się wykorzystało. Jeśli więc będzie rósł biznes chmurowy, to konkretne firmy i użytkownicy odniosą coraz większe korzyści.

Na jakim etapie jest rozwój chmury na świecie?

Chmura jest sposobem dostarczania technologii do organizacji. To kolejna rzecz – po prądzie, komputerach, internecie – niezbędna, by firma działała. Według szacunków Gartnera światowe wydatki na usługi chmurowe tylko w tym roku urosną o blisko 20 proc., przekraczając wartość ponad 300 mld dol. Chmura wciąż stanowi mniejszą część kosztów IT globalnych firm – zaledwie nieco ponad

10 proc., ale to tylko podkreśla jej efektywność kosztową. Według badań z 2018 roku w UE średnio 26 proc. firm korzystało z usług chmurowych, głównie tych najprostszych, jak przechowywanie plików. Myślę jednak, że zarówno w Unii, jak i w Polsce te wskaźniki zaczęły rosnąć w ostatnich latach, a i chmura ma więcej zastosowań. Weźmy platformę do gier Google Stadia, która została właśnie udostępniona na rynku polskim. Kiedyś,

by grać, a pamiętam swoją pierwszą amigę, trzeba było mieć komputer, dżojstiki, dyskietki, na których były te gry, potem płyty CD i konsole. Zawsze trzeba było mieć własną i kosztowną infrastrukturę. A Stadia sprawia, że każdy może zagrać natychmiast i na dowolnym urządzeniu. Po prostu te gry są udostępnione na wielkim komputerze, którym jest chmura, a my – dzięki internetowi – mamy do nich dostęp. Tu nie ma żadnych ograniczeń, może zmieścić wszystkie gry świata. Chmura umożliwia klientom dostęp do wielu gier bez konieczności wydawania tysięcy złotych na nowy sprzęt, a producentom dotarcie do milionów klientów bez wielkich kosztów związanych z tradycyjną sprzedażą.

Usługi chmurowe kojarzą się z wielkimi firmami.

To błędne przekonanie. Chmura powoduje demokratyzację dostępu do technologii. Kiedyś rzeczywiście tak było, że dostęp do tych wybitnych technologii, które dawały przewagę konkurencyjną, miały tylko największe i najbogatsze firmy. Małych firm nie było po prostu na to stać. Istotą tej rewolucji jest właśnie to, że ma się dostęp do tej samej technologii, czy jest się małym startupem czy wielkim bankiem. To, co robi różnicę, to zdolność do skorzystania z tego narzędzia, czyli kompetencje. Deutsche Bank, który zdecydował się właśnie przenieść swoje tradycyjne systemy do chmury, przeszkoli tysiące pracowników, by mogli efektywnie wykorzystywać algorytmy uczenia maszynowego.

Ale i mała piekarnia będzie mogła uruchomić w chmurze własny CRM i dzięki temu będzie wiedziała, kto jest jej najlepszym klientem, kto robi zakupy, co się wyprzedaje, np. do godziny 10, i na czym ma najwyższą marżę.

Kto na świecie przoduje w tej technologii?

To kraje najbardziej zaawansowane w gospodarce cyfrowej, np. skandynawskie, w których stworzono ostatnio sporo wielkich przedsięwzięć. Dobrym przykładem jest pochodzący ze Szwecji serwis muzyczny Spotify korzystający z technologii chmurowych Google. Co ciekawe, wiele z nich powstaje w naszym biurze inżynierskim w Warszawie. Im więcej ma się takich firm, tym większy udział gospodarki cyfrowej w PKB i szansa na uniknięcie zagrożenia kryzysem. Takie kraje okazały się bardziej odporne na uderzenie związane z pandemią.

Niestety, choć chmura na świecie rośnie bardzo szybko, w Polsce zaczynamy z niższego pułapu. W 2018 roku zaledwie 11 proc. firm korzystało z rozwiązań chmurowych. Jednak już widzimy oznaki zmiany w tym zakresie, a pandemia oraz inwestycje w infrastrukturę chmurową na pewno je przyspieszą.

Dlaczego tak jest?

Szczęściem i przekleństwem naszej gospodarki jest wielki rynek wewnętrzny. Motywacja, by szukać rynków eksportowych, jest mniejsza, choć udało się to w przypadku żywności czy mebli, gdzie jesteśmy europejskimi liderami. Ale sprzedajemy do magazynów sieci dystrybucji zagranicznych. Skupialiśmy się na rozwoju produkcji, a mniej dbaliśmy o relacje z użytkownikami końcowymi, podczas gdy świat online kręci się wokół nich.

Musimy lepiej rozumieć, kto kupuje, dlaczego, co mu się podoba, i w tym celu zbierać informacje i przetwarzać je na analizy, które pozwolą na wytwarzanie lepszych produktów, lepiej dopasowanych do potrzeb konsumenta. Na to pozwalają usługi chmurowe.

Decydując się na inwestycje w chmurę publiczną w Polsce, takie jak region Google Cloud, zapewniliśmy sobie miejsce wśród krajów o największych cyfrowych szansach.

To oznacza, że polscy użytkownicy będą mieli dostęp do takich samych możliwości jak ci w Nowym Jorku czy Singapurze.

Czy w Polsce firmy dostrzegły szansę związaną z chmurą?

Tak, dobrymi przykładami są takie firmy jak LPP, ze swoimi markami i sklepami internetowymi, czy Booksy, dostarczający system do rezerwacji wizyt m.in. w salonach piękności,

jeden z pierwszych polskich jednorożców. Umieją wykorzystać dane z chmury. To pozwala np. wiedzieć, że naturalny blond klientki X trzeba odświeżyć za sześć tygodni, znaleźć odpowiedni slot w kalendarzu fryzjerki i przesłać klientce wiadomość z pytaniem, czy dany termin jej pasuje.

W pandemii wpadli w tarapaty. Temu chmura nie zapobiegła.

Ale dzięki temu, że mają dane w chmurze, można było szybko zrobić tzw. klona aplikacji i z tym, co oferowali salonom piękności, poszli do banków i ubezpieczycieli, gdzie wzrosło zapotrzebowanie na wdrożenie systemu umawiania wizyt, żeby zapobiec zbyt dużej liczbie ludzi w placówkach. Firma sobie poradziła. Gdyby nie chmura, takie szybkie dostosowanie się do sytuacji nie byłoby możliwe.

Zapowiedzieliście wielkie inwestycje w ramach Chmury Krajowej. Na jakim są etapie?

Zostaliśmy pierwszym partnerem Operatora Chmury Krajowej, który jest wspólnym projektem PKO BP i Polskiego Funduszu Rozwoju. Ta koncepcja przekonała właścicieli Google'a, który wszedł w to partnerstwo, a już wiosną uruchomimy kluczowy element inwestycji – region Google Cloud Warszawa, czyli pierwszy region globalnego dostawcy chmury publicznej nie tylko w Polsce, ale i w całym regionie. Pandemia nas nie powstrzymała, prace intensywnie trwają, ale musimy przygotować też cały ekosystem. Dlatego część wydatków inwestycyjnych poświęcamy na szkolenie i rozwój kompetencji. Tylko w 2020 roku przeszkoliliśmy 15 tys. specjalistów od technologii chmurowych,

to zarówno inżynierowie danych, jak i architekci rozwiązań opartych na chmurze. Z naszych badań wynika, że brak odpowiedniej kadry jest największym ograniczeniem. Żeby chmura działała na rzecz innowacyjności polskich firm, muszą mieć pracowników umiejących z niej korzystać i znaczna część naszych inwestycji idzie w przyspieszenie szkoleń. Mamy tu dedykowany program w partnerstwie z PFR – „Firmy jutra", który dzięki współpracy z Operatorem Chmury Krajowej ułatwia także dostęp do szkoleń i rozpoczęcie działalności w chmurze, oferujemy też doradztwo w procesie migracji technologicznej. Kolejnym ważnym elementem jest możliwość skorzystania ze wsparcia w języku polskim, dlatego zatrudniamy teraz dużą liczbę pracowników do pracy z klientami w naszym biurze w Warszawie, jednocześnie dalej rozbudowując o kolejne zespoły nasze warszawskie centrum rozwoju technologii chmurowych, gdzie już teraz zatrudniamy kilkuset inżynierów.

Co to wszystko oznacza dla naszej gospodarki?

Że taka szansa jest tylko raz, już się nie powtórzy. Proszę zwrócić uwagę, że już teraz Pekao SA jest jakieś dwa lata przed Deutsche Bankiem, bo Niemcy dopiero ogłosili, że zaczynają taki projekt budowania systemów w oparciu o chmurę. Z kolei PKO BP dzięki temu, że zaczął transformację do chmury, dziś ma kilkuset przeszkolonych ekspertów i zdolności technologiczne na tym samym poziomie, a nawet wyższym niż Revolut, który jest wskazywany jako najbardziej innowacyjny biznes w sektorze finansowym.

W kryzysie doganianie Zachodu jest prostsze, dystans między polskimi a zachodnimi firmami istotnie się zmniejszył, bo metody działania sprzed pandemii już nie będą te same. Te gospodarki, które pierwsze zbudują skuteczne modele biznesowe w świecie cyfrowym, zdefiniują następne 30 lat. I fakt, że Warszawa, wraz z uruchomieniem regionu chmurowego Google, będzie mieć już w tym roku taką samą infrastrukturę jak Frankfurt, Londyn czy Zurych – a na razie nie mają jej Paryż, Mediolan czy Madryt – to ogromna szansa dla Polski. Możemy z tej szansy skorzystać i zabezpieczyć nam silny cyfrowy wzrost w następnych latach. Wszyscy będziemy tego beneficjentami.

Magdalena Dziewguć – dyrektor biznesowa Google Cloud w Europie Środkowo-Wschodniej, członek rady nadzorczej banku BNP Paribas. Wcześniej zasiadała m.in. w radzie nadzorczej PGE Dystrybucja i była przewodniczącą rady nadzorczej NOM. W latach 2012–2014 wiceprezes Exatela. Pracowała też w Orange Polska, Plusie i była doradcą inwestycyjnym w MCI Management. Założycielka fundacji edukacyjnej Digital University.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA