fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Wciąż nie wiadomo, kim zastąpić asesorów

Fotorzepa, Jak Jakub Dobrzyński
Nie ma zgody, jaki powinien być początek sędziowskiej kariery. Sejm czeka trudne zadanie.
Dyskusjom o przyszłości asesorów, a właściwie planom ich zastąpienia, nie ma końca. Niemal dzień po dniu zbierają się prawnicy, by mówić o pojawiających się propozycjach, wytykać mankamenty i chwalić zalety.
W piątek tematem zajęli się senatorowie z Komisji Ustawodawczej. Wszyscy zaproszeni goście byli zgodni: październikowy wyrok Trybunału Konstytucyjnego uznający orzekanie przez asesorów za niezgodne z konstytucją jest wielką szansą dla wymiaru sprawiedliwości na przyjęcie dobrego modelu kariery sędziowskiej. Na razie mówi się o dwóch różnych propozycjach: Ministerstwa Sprawiedliwości (dwustopniowa aplikacja i nominacja tylko dla najlepszych) i Krajowej Rady Sądownictwa – sędzia grodzki jako najniższy szczebel w karierze (dopiero po pozytywnej ocenie mógłby liczyć na awans na sędziego rejonowego). Pierwszej bronił przed komisją Jacek Czaja, wiceminister sprawiedliwości, drugiej – Stanisław Dąbrowski, przewodniczący KRS. Prezydencki pomysł sędziego na próbę upadł, bo KRS przekonała Lecha Kaczyńskiego do swojej propozycji. Zwolennikiem, choć nie do końca bezkrytycznym, prezydenckiego pomysłu był prof. Lech Gardocki, pierwszy prezes Sądu Najwyższego.
– Skoro projektu już nie ma, to bliższa jest mi propozycja KRS – mówił. I oceniał, że taki model sędziowskiej kariery może się okazać niezły.
Swój pomysł ma także Stowarzyszenie Doradców Prawnych. W jego opinii nabór na stanowiska sędziowskie powinien być przede wszystkim przeprowadzany wśród osób, które wykonywały zawód referendarza lub asystenta sędziego. Podobny wstęp do kariery dla przyszłych sędziów widzi też Stowarzyszenie Fair Play.
– Początkiem kariery młodego prawnika sądowego/prokuratorskiego powinien być etat asystenta sędziego. Najlepiej połączyć go z możliwością odbywania aplikacji sądowej – twierdzi Grzegorz Maj.
Bez względu na to, jaki model ostatecznie zwycięży, Ministerstwo Sprawiedliwości musi podjąć decyzję, co zrobić z asesorami, którzy do 6 maja 2009 r. nie zdążą otrzymać nominacji sędziowskich. Takich osób może być blisko 600. Joanna Agacka-Indecka, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej, twierdzi, że pechowych asesorów przyjmie adwokatura.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA