fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plus Minus

Richelieu z FIFA

AFP, SEBASTIEN BOZON
W aferze korupcyjnej jego głowa jeszcze nie poleciała, ale Jerome Valcke chyba czuje, że policyjne psy są coraz bliżej.

Mieszka w Wollerau w Szwajcarii, malowniczej miejscowości położonej nad Jeziorem Zuryskim. Jego sąsiadami są m.in. jeden z najlepiej zarabiających sportowców świata Roger Federer i kierowca rajdowy Kimi Raikkonen. Działkę o powierzchni 1437 mkw. kupił sobie jako prezent świąteczny w 2011 roku – za 4,6 miliona dolarów. Wybudował na niej luksusową posiadłość z basenem i wszelkimi innymi udogodnieniami. Jak inni mieszkańcy Wollerau korzysta nie tylko z przepięknych widoków na jezioro, ale i – a może przede wszystkim – z przywilejów podatkowych.

A ma z czego oszczędzać. FIFA nie podaje szczegółów zarobków pracowników. Raport finansowy z 2014 roku wykazał jednak, że kluczowi członkowie zarządu federacji w ubiegłym roku otrzymali blisko 40 milionów dolarów pensji. Według informacji „France Football" lwią część tej kwoty zgarnęli panowie Blatter i Valcke. Zarobki francuskiego sekretarza generalnego magazyn wycenia na 10–15 milionów euro. To tyle co najlepsi piłkarze świata w czołowych klubach. Są też i dodatkowe profity, niekoniecznie legalne.

Lepiej być z nim niż przeciw niemu

Valcke pierwsze wspólne z Blatterem interesy robił w 2001 roku. Z ramienia Vivendi, spółki matki telewizji Canal+, negocjował z FIFA kupno firmy ISL, odpowiedzialnej za działalność marketingową federacji. Przedsiębiorstwo było wtedy źle zarządzane i mało atrakcyjne, ale miało prawo do reklam i transmisji poza Europą mistrzostw świata z 2002 i 2006 roku. Andrew Jennings, brytyjski dziennikarz śledczy, ujawnił, że po wykonaniu audytu adwokaci Vivendi „znaleźli się w posiadaniu informacji, które mogą zdyskredytować FIFA". Blatter mówił o szantażu i nie zgodził się na takie warunki negocjacji. Dwa lata później Valcke otrzymał pracę jako dyrektor marketingu Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej. – Blatter zrozumiał, że lepiej działać z Jerome niż przeciw niemu – powiedział Ivan Blum, prezes firmy marketingowej Demiurge, którą stworzył Valcke.

Kolejna nominacja – już na sekretarza generalnego – odbyła się w równie dziwnych okolicznościach. W 2006 roku Valcke negocjował umowę sponsorską z VISA, partnerem FIFA od 16 lat. Prowadził rozmowy w ukryciu, z naruszeniem prawa głównego konkurenta, firmy Mastercard, która miała pierwszeństwo w negocjacjach. Przed sądem w Nowym Jorku doszło do procesu. Mastercard poczuło się oszukane. Sąd uznał rację tej firmy. FIFA musiała wypłacić 90 milionów dolarów odszkodowania. Pół roku później Valcke, odpowiedzialny za tę wpadkę, otrzymał stanowisko sekretarza generalnego. Czy Blatter się czegoś bał? Czy Francuz miał haki na szwajcarskiego przewodniczącego i nie mógł mu pozwolić na odejście z organizacji? Tak to wyglądało. Valcke zaprzeczał.

Francuz sprawnie porusza się w kuluarach piłkarskiej organizacji. Przypomina w tym słynnych rodaków działających na królewskich dworach - kardynała Richelieu czy Charles'a-Maurice'a Talleyranda. Postępuje z wyrachowaniem, umie się znaleźć w centrum ważnych spraw, doskonale dbając przy tym o kieszeń własną i dobro organizacji, którą reprezentuje, choć o to raczej w drugiej kolejności. Nieźle, jak na słabo zapowiadającego się dziennikarza oraz człowieka, który nie znał się na sporcie i wprost go nienawidził.

Na początku lat 80. przyszedł do Canal+. Stacja budowała swą potęgę, praca w telewizji nobilitowała. Valcke zadebiutował jako komentator narciarstwa alpejskiego, przygotowywał też nocne wiadomości. Był dziennikarzem drugiego planu i nie bardzo się do tego nadawał. Pierre Lescure, jeden z założycieli stacji (dziś dyrektor festiwalu filmowego w Cannes), powierzył mu znacznie bardziej odpowiedzialną misję. W nowej firmie Sport+ był odpowiedzialny za zakup i sprzedaż praw do transmisji telewizyjnych. Budżet miał nieograniczony, a rynek nie był jeszcze wtedy tak rozwinięty jak dziś. Valcke poczuł się pewnie, zdobył świetne kontakty. On wszystkich znał i jego wszyscy poznali.

Ferrari Cruyffa

Działania 51-letniego Francuza już wtedy wydawały się często niezgodne z prawem i i jeszcze częściej z dobrymi obyczajami. W latach 2003–2005 objęty został śledztwem brygady finansowej francuskiej policji. Sport+ zajmowało się także sprzedażą praw do wizerunku piłkarzy. Brygada wyjaśniała niejasne okoliczności transferu Ronaldinho do Paris Saint-Germain, klubu, który wówczas był własnością Canal+. Brazylijczyk większość pensji miał wypłacane z konta w Szwajcarii utworzonego na poczet fikcyjnej sprzedaży praw wizerunkowych mistrza świata z 2002 roku.

W tym samym czasie Valcke ze swoją ówczesną narzeczoną miał firmę Sport United, współpracującą przy sprzedaży praw do transmisji ligi hiszpańskiej i do mundialu w 2010 roku. Trzy lata temu dziennik „Le Monde" ujawnił, że ta współpraca zaowocowała wspaniałym prezentem dla Valckego – samochodem Ferrari należącym kiedyś do Johana Cruyffa. Potem Valcke zaczął współpracować z Katarczykami, którym sprzedawał prawa do transmisji ligi hiszpańskiej. Ale ci, którzy zarzucają mu dziś, że przyczynił się do przyznania Katarowi organizacji mistrzostw świata w 2022 roku, nie mają racji. – Sekretarz generalny FIFA mógł żałować, że wybór dwóch gospodarzy mistrzostw nastąpił jednego dnia, 2 grudnia 2010 roku. To ograniczało mu pole manewru – tłumaczy we „France Football" anonimowy działacz światowej federacji.

10 milionów dolarów łapówki

Na jaw wychodzi coraz więcej dokumentów obciążających sekretarza generalnego. Najbardziej kłopotliwe są więzi przyjaźni i wspólne interesy Francuza z Ricardo Teixeirą, byłym prezydentem brazylijskiej federacji piłkarskiej. Brazylijczyk objęty jest śledztwem w sprawie prania brudnych pieniędzy i defraudacji kilkuset milionów dolarów. Obaj panowie znajdują się na liście FBI pod zarzutem „przestępstw finansowych związanych z piłką nożną".

Wychodzi na to, że działali wspólnie, podpisując dziesiątki kontraktów podczas przygotowań do mistrzostw świata w 2014 roku w Brazylii. FIFA przekazała w tym czasie 453 miliony dolarów komitetowi organizacyjnemu, któremu przewodniczyła Joana Havelange, córka Teixeiry, wnuczka Joao Havelange'a. Brazylijskie media pisały o aferach korupcyjnych podczas przyznawania kolejnych kontraktów w czasie przygotowań do mundialu. Valcke i Teixeira współpracowali również przy promocji piłki plażowej, a pierwsze trzy edycje mistrzostw świata odbyły się na plaży Copacabana. Uwielbiający przepych Francuz w czasie licznych pobytów w Rio de Janeiro miał zapewniony pobyt w jednym z najpiękniejszych apartamentów z widokiem na plażę Leblon. FIFA za wynajęcie luksusowego mieszkania płaciła 50 tysięcy dolarów miesięcznie.

Valcke zawsze znajdował adwokatów. Blatter wybronił go po aferze z Mastercard i w Brazylii, kiedy podczas oficjalnej wizyty mówił o stanie przygotowań do MŚ: „Brazylijczycy mogliby ruszyć tyłki". Ale zarzuty są coraz poważniejsze i za FIFA wzięło się FBI. To Amerykanie są w posiadaniu dowodu, że Valcke miał dokonać przelewu w wysokości 10 milionów dolarów na rachunek wiceprezydenta FIFA, szefa federacji CONCACAF Jacka Warnera w zamian za pomoc w przyznaniu RPA organizacji MŚ w 2010 roku. Oficjalnie pieniądze miały być przeznaczone na rozwój futbolu wśród afrykańskiej diaspory na Karaibach.

Jeszcze w kwietniu Francuzi się zastanawiali, czy Valcke będzie następcą Blattera na stanowisku szefa FIFA, czy z funkcji premiera awansuje na prezydenta. Dziś pytanie brzmi, kiedy i gdzie odejdzie z FIFA? Wpływów, władzy i pieniędzy żałowałby bardzo, ale piłki nożnej ani trochę. – Zawsze się dziwiłem, a nawet śmiałem z tego, że człowiek, który tak bardzo nienawidzi futbolu, awansował tak wysoko w hierarchii tej dyscypliny – powiedział Alain Gremaux, bliski współpracownik Valckego ze Sport+.

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA