fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Wszystkie wcielenia Pawła Kukiza

Paweł Kukiz już wie, co chce robić dalej. Kilka dni temu ogłosił, że chce zostać premierem
Fotorzepa
Polityczny żywot znanego muzyka składa się z samych sprzeczności

Jest rok 1985. Twórcy filmu „Fala" poświęconego festiwalowi muzyki rockowej w Jarocinie nagrywają wypowiedź 22-letniego Pawła Kukiza: – Ja nie mam gdzie indziej możliwości zaprezentowania swojego spojrzenia na świat tylu osobom, tylu ludziom, ilu przyjechało tutaj. Mógłbym się zapisać do ZSMP, prowadzić działalność polityczną, ale wtedy byłbym ograniczony. Miałbym jedną ideę, jeden kierunek.

Ten ZSMP to oczywiście żart. Gdyby w politycznym życiorysie Pawła Kukiza szukać jednej stałej cechy, to będzie to właśnie szczera nienawiść do komunistów.

Bić z kałacha

„To wszystko czego się dotkniecie/Od razu obracacie w pył/ Szarańcza przy was to jest bajka/ Bo cały kraj już zgnił/ Rozpasłe mordy, krzywe ryje/ Ku...wo wszędzie tam gdzie wy/ Jak ja was ku...y nienawidzę/Jak do was bym z kałacha bił" – wykrzykiwał w kawałku „Virus_sLd" w 2004 r., gdy dogorywał rząd Leszka Millera.

Antykomunizm zaszczepiła mu rodzina. Dziadek Pawła Kukiza był komendantem posterunku Policji Państwowej w Łopatynie na Kresach. W 1941 r. został rozstrzelany przez NKWD w lwowskim więzieniu na Brygidkach. Babcia z dwójką dzieci trafiła na Ziemie Odzyskane przez Kazachstan.

Ojciec Pawła Kukiza, Tadeusz, był lekarzem. Prawie 30 lat prowadził oddział chorób wewnętrznych w Niemodlinie. Był kresowiakiem z krwi i kości. – Mieszkanie rodziców było namiastką domu z Kresów – wspominał Paweł Kukiz w 1998 r. w „Rzeczpospolitej". – Było tam dużo obrazów, w tym portret marszałka Piłsudskiego, mnóstwo książek. Słowa dziś niemodne, obce młodzieży, jak: Bóg, Honor, Ojczyzna, były stale obecne w domowych rozmowach.

Paweł Kukiz rodzinnej tradycji był wierny. Kiedy sekretarz PZPR tłumaczył na lekcjach wychowania obywatelskiego, że mord w Katyniu był dziełem Niemców, mówił, że to nieprawda.

Wzywali ojca, który musiał wysłuchiwać za syna.

Przed antyeseldowskim songiem Kukiz w politykę angażuje się sporadycznie – przed wyborami w 1997 r. popiera prawicową koalicję AWS stworzoną pod parasolem „Solidarności". To zgrzyt, bo jednym z filarów AWS jest katolickie Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe. Pięć lat wcześniej na debiutanckim albumie Piersi Kukiz wyśpiewuje do melodii kościelnej pieśni utwór „ZCHN zbliża się", w którym drwi z księdza odwiedzającego wiernych z kolędą, popijającego i wyciągającego od nich pieniądze.

Wybucha skandal, Kukiz ciągany jest przed prokuratury za obrazę uczuć religijnych. Sprawia też przykrość ojcu, który utrzymuje dobre relacje z klerem. – Nie mogłem patrzeć, jak ZChN zaprzepaszcza idee, o które Polacy walczyli tyle lat. Jak kompromituje narodowe symbole, a Boga, który ma być nadzieją, sprowadza wyłącznie do roli obyczajowego straszaka – wspominał w „Rzeczpospolitej". Uważał, że istniało wtedy zagrożenie „reżimem klerykalno-prawicowym".

Jednak gdy AWS z ZChN idzie po władzę w 1997 r., Kukiz nie ma wątpliwości: zawsze popiera ugrupowania, które mogą odsunąć od władzy SLD. – Wychowałem się w rodzinie o poglądach prawicowych. Kiedy zaśpiewałem „ZCHN zbliża się", wiele osób zaczęło kojarzyć mnie z komunistą. I przez to wystąpienie chciałem osiągnąć dwa cele – mówił o popieraniu AWS w 1999 r. magazynowi „Teraz Rock". – Podstawowym była chęć przyhamowania ekspansji komunistów. Drugim rozgrzeszenie przed samym sobą i moim ojcem. Mój stosunek do tego, co się dzieje teraz, też nie jest do końca pozytywny. Nie żałuję tego, co zrobiłem, ale nie wiem, czy bym to powtórzył.

Wiara w PO-PiS

Powtarza. W 2005 r. popiera w wyborach prezydenckich Donalda Tuska, lidera PO. Tusk prezydenturę przegrywa z Lechem Kaczyńskim, a jego Platforma niespodziewanie ulega PiS w wyborach parlamentarnych. Rusza budowa IV RP, a Kukiz znów jest przeciw. – Nadal wierzę w PO-PiS – mówi w „Rzeczpospolitej" tuż przed wyborami w 2007 r. jako członek honorowego komitetu poparcia PO. – Wystarczy, że PiS pozbędzie się Kaczyńskich i aparatczyków o bolszewickiej mentalności, w rodzaju Kurskiego czy Brudzińskiego.

O braciach Kaczyńskich mówi językiem brutalnym. – Od początku nie darzyłem Kaczyńskich zaufaniem ani sympatią. Pewnie jako mali chłopcy, będąc obiektem kpin i zaczepek, postanowili sobie: „A my wam wszystkim jeszcze kiedyś pokażemy i dokopiemy". Bracia Kaczyńscy doprowadzili do tego, że zaczynam ich po prostu nienawidzić – mówi w tym samym wywiadzie.

Gdy Platforma organizuje jesienią 2006 r. propagandowy „błękitny marsz" przeciw rządom PiS, Kukiz dołącza do protestu. A jesienią 2007 r. zwycięstwo Platformy świętuje w towarzystwie Donalda Tuska i Bronisława Komorowskiego.

To, co się stało później, było jednak do przewidzenia – Kukiz odwraca się od Platformy jak od każdej poprzedniej władzy. W posmoleńskich wyborach prezydenckich w 2010 r. popiera ultrakatolika Marka Jurka – w przeszłości jednego z liderów ZChN. W „Rzeczpospolitej" tłumaczy: – Tak, zostałem fundamentalistą katolickim, a w każdym razie tak się określa poglądy, jakie mam, na rodzinę, małżeństwo, aborcję czy gejów. Komorowski?! On chce być prezydentem jak Aleksander Kwaśniewski. Jak mógłbym popierać kogoś, kto za wzór uważa osobę, z którą wcześniej walczył?! Przecież to schizofrenia.

Pod koniec pierwszej kadencji PO, wiosną 2011 r., telewizja TVN24 organizuje premierowi Tuskowi spotkanie z Kukizem i dwoma innymi muzykami rockowymi, sympatyzującymi w przeszłości z Platformą – Zbigniewem Hołdysem, założycielem Perfectu, oraz Tomaszem Lipińskim, współtwórcą Brygady Kryzys. Kukiz wypalił do Tuska w języku PiS: – Przecież polski rząd oddał śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej Rosjanom.

Atakował też szefa rządu za to, że Platforma nie zrealizowała jednego ze swoich sztandarowych haseł – wprowadzenia jednomandatowych okręgów w wyborach do parlamentu.

Jednomandatowe okręgi stały się jego obsesją. W zmianie sposobu wyłaniania posłów Kukiz zaczął upatrywać recepty na wszystkie polskie bolączki.

Oburzony na prezydenta

Od zaangażowania w JOW do czynnej działalności politycznej dzielił go tylko krok. W marcu 2013 r. powstaje Platforma Oburzonych, pierwsza polityczna inicjatywa Kukiza. W historycznej sali BHP Stoczni Gdańskiej spotykają się przedstawiciele około stu organizacji, stowarzyszeń i związków zawodowych. Gospodarzem jest lider „Solidarności" Piotr Duda, a motorem napędowym Kukiz. Wśród postulatów – jego ukochane JOW oraz ułatwienie przeprowadzania referendów inicjowanych przez obywateli. – Zrobili nam Disneyland. Mam wrażenie, że oglądamy tylko jedną kreskówkę, jak Kaczor z Donaldem łapią się za dzioby, my z tego kina wyjść nie możemy i każą nam za to płacić – mówił Kukiz.

O ile antytuskowe wycieczki były w „Solidarności" mile widziane, o tyle antykaczyńskie – niezbyt. Projekt związku z Kukizem umiera śmiercią naturalną. – Paweł ciągnął w kierunku polityki. Już wtedy przebąkiwał o kandydowaniu na prezydenta, interesowały go struktury „Solidarności" – wspomina Duda. – Ja bezpośrednio do polityki wchodzić nie chciałem, nie mogłem też pozwolić na angażowanie w nią związku.

Testem prezydenckich ambicji Kukiza stają się wybory samorządowe jesienią 2014 r. Muzyk startuje do sejmiku dolnośląskiego z listy Bezpartyjnych Samorządowców – to głównie regionalni politycy związani wcześniej z PO lub prezydentem Wrocławia Rafałem Dutkiewiczem. Jest już wówczas wyrazistym krytykiem rządów Platformy i nawet w jej mateczniku bez trudu dostaje mandat. – Ta kampania była testem dla otoczenia Kukiza. Kiedy decydowali się wystartować do Sejmiku, przyznawali, że to test przed wyborami prezydenckimi – twierdzi nasz rozmówca, dawny działacz dolnośląskiej „Solidarności", który ma szerokie kontakty polityczne w regionie.

Swój start muzyk ogłasza na początku lutego 2015 r. Początkowo jest lekceważony i ma problemy ze zbieraniem podpisów pod swoją kandydaturą. Ale rękę wyciąga przyjaciel z Jarocina, szef śląsko-dąbrowskiej „Solidarności" Dominik Kolorz i pod koniec marca Kukiz składa 200 tys. podpisów poparcia.

Będzie premierem?

10 maja na Kukiza głosuje co piąty Polak – takiego sukcesu nie odniósł jeszcze żaden kandydat niezależny w historii III RP. – Kukiz miał też wpływ na ostateczną porażkę Komorowskiego – twierdzi jeden z polityków PiS, który ma z nim dobre kontakty. – Co prawda nie poparł Andrzeja Dudy, ale nieoficjalnie mu przekazał, że bierze na siebie ataki na prezydenta.

Po wyborach Kukiz wskakuje na pierwsze miejsce rankingu zaufania do polityków przygotowywanego przez CBOS, a jak pokazuje niedawne badanie IBRiS dla „Rzeczpospolitej", jego nieistniejąca jeszcze partia ma szanse na jesieni wygrać wybory parlamentarne. Co będzie dalej? Kukiz już wie – kilka dni temu oświadczył, że chce zostać premierem.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA