fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Ból Juergena, szczęście Arsene’a

Xavi (z prawej) zdobył w Barcelonie już 24 trofea. Puchar Króla wzniósł w sobotę do spółki z Andresem Iniestą
AFP
Juergen Klopp bez Pucharu Niemiec, Wojciech Szczęsny z Pucharem Anglii. W Hiszpanii i Francji dominację potwierdziły Barcelona i PSG.

Nie tak miało wyglądać pożegnanie Kloppa z Borussią. – Naszym celem jest zdobycie tego pucharu, choćby kosztem wybitych zębów i połamanych nosów. Chcę jeszcze raz wziąć udział w paradzie zwycięstwa na Borsigplatz – zapowiadał trener.

Szybki gol Pierre'a-Emericka Aubameyanga w Berlinie dawał nadzieję na realizację planu. Scenariusz zaczął się sypać, gdy Marco Reus zmarnował znakomitą okazję na podwyższenie, a chwilę później Mitchell Langerak odbił piłkę po strzale z rzutu wolnego wprost pod nogi Luiza Gustavo i Wolfsburg wyrównał. Do przerwy wicemistrz Niemiec z zimną krwią wykorzystywał dziury w obronie Borussii i trafił jeszcze dwa razy. Łukasz Piszczek i Jakub Błaszczykowski weszli na boisko za późno (obaj w 68. minucie), by błędy kolegów naprawić.

– Powoli dociera do mnie, że to już koniec. Ból jest duży – przyznał Klopp ze łzami w oczach. Gdzie będziemy go oglądać w następnym sezonie? Wiadomo, że nie poprowadzi Realu, bo wiceprezydent madryckiego klubu Eduardo Fernandez de Blas potwierdził, że nowym trenerem zostanie Rafa Benitez. – Carlo Ancelotti to fenomen. Jak dla mnie, jeszcze trzy dni temu był najlepszym szkoleniowcem na świecie, tak jak kilka lat temu Jose Mourinho. Od teraz będzie nim Benitez – mówił Fernandez de Blas.

Wolfsburg pierwszy w swojej kolekcji Puchar Niemiec zadedykował byłemu zawodnikowi – Juniorowi Malandzie, który w styczniu zginął w wypadku samochodowym.

Trofeum dla Barcelony – już 27. w klubowej historii – wznieśli do spółki Andres Iniesta i Xavi, ale na boisku główna rola przypadła tercetowi MSN (Messi, Suarez, Neymar) pod batutą małego geniusza z Argentyny. „Puchar Króla Messiego" – piszą w zgodnym tonie po zwycięstwie 3:1 nad Athletic Bilbao hiszpańskie gazety. To, co zrobił przy pierwszym golu, mijając czterech rywali, można porównać tylko do słynnego rajdu Diego Maradony w ćwierćfinale mundialu 1986 z Anglią.

– Na treningach Leo robi trudniejsze rzeczy, ale nie mogę się doczekać, kiedy wrócę do domu i obejrzę powtórki – cieszył się Luis Enrique. – Mamy dwa trofea, ale chcemy trzecie. Taka jest mentalność tego klubu – przypomina.

Trener Basków Ernesto Valverde nie ma wątpliwości, że w sobotę Barcelona wygra Ligę Mistrzów. Z tak głodną bramek ofensywną trójką wydaje się to nieuniknione. Rekord madryckiego tria (Cristiano Ronaldo, Karima Benzemy i Gonzalo Higuaina) sprzed trzech lat został właśnie pobity, licznik Messiego, Luisa Suareza i Neymara wskazuje obecnie 120 trafień w sezonie. Martwi jedynie kontuzja Andresa Iniesty. – Widziałem, jak podskakiwał w trakcie dekoracji, więc może z nogą nie jest tak źle – żartował Luis Enrique.

Puchar Anglii obronił z łatwością Arsenal, rozbijając Aston Villę 4:0. W bramce stanął rezerwowy na co dzień Wojciech Szczęsny, ale czy – tak jak przed rokiem w przypadku Łukasza Fabiańskiego – był to jego pożegnalny mecz, na razie ciężko powiedzieć. Polak wiele pracy na Wembley nie miał, głównie wyłapywał dośrodkowania. 12. puchar cieszy (to w Anglii rekord), ale Arsene Wenger wie, że kolejnym krokiem musi być mistrzostwo.

We Francji swoją dominację potwierdził Paris Saint-Germain, choć skromne zwycięstwo nad drugoligowym Auxerre (1:0) rzecz jasna wrażenia nie robi. Bramka Edinsona Cavaniego wystarczyła, by zakończyć sezon z trzema trofeami, ale to najważniejsze – puchar Ligi Mistrzów – wciąż pozostaje tylko marzeniem.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA