fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nauka

Bourgogne Hautes-Côtes de Beaune

Jerzy Mazgaj, prezes zarządu delikatesów Alma, miłośnik cygar, dobrych trunków i wybornej kuchni
materiały prasowe
Jerzy Mazgaj, prezes zarządu delikatesów Alma, miłośnik cygar, dobrych trunków i wybornej kuchni: Hiszpanie mówią: „Dobre wino rujnuje portfel, złe wino niszczy żołądek".

Co do tego ostatniego – nie mam wątpliwości, ale czy naprawdę, żeby napić się wyjątkowego wina, trzeba zapłacić aż tak dużo? Postanowiłem to sprawdzić.

W południowych rejonach Europy ostatnio przebywaliśmy dość często, skierowałem się zatem bardziej na zachód. Ponieważ często powoduje mną przekora, miałem szczery zamiar zadać kłam hiszpańskiemu powiedzeniu na jego ojczystej ziemi. Ale tam nie dotarłem... Zatrzymała mnie bowiem Burgundia.

Winna Burgundia to wąski pas od Dijon aż po Lyon. Obejmuje pięć regionów – Chablis, Côte de Nuits, Côte de Beaune, Côte Chalonnaise i Mâconnais, choć niektórzy dodają jeszcze do kompletu Beaujolais i Châtillonnais. Burgundia to tajemnica. Nikt nie umie do końca wytłumaczyć fenomenu win z tego regionu Francji. Dwa z uprawianych tu szczepów – pinot noir i chardonnay – właśnie w Burgundii osiągają wyżyny swoich możliwości i są dla wielu wzorcami win swojego gatunku.

Spytajcie o Burgundię jakiegokolwiek producenta czy też znawcę win, a natychmiast pojawi się słowo „terroir". Oznacza ono wszystkie te naturalne cechy winnicy, które nadają jej trunkom indywidualny charakter: warunki geologiczne terenu i rodzaj gleby, położenie parceli, jej mikroklimat oraz nasłonecznienie. To słowo klucz, do którego każdy vigneron z Burgundii jest niebywale przywiązany. Często jednak zamiast cokolwiek objaśnić, zamyka ono dyskusję nad jakością wina. Bo najsłynniejsze terroir równa się najlepsze (czytaj – najdroższe) wino. Kilkanaście tysięcy dolarów za jedną butelkę Domaine de la Romanée-Conti czy połowa tego za Domaine Leroy robią wrażenie. Czyli jak na razie Hiszpanie mają rację...

Sugerując się wyłącznie nazwą winnicy, faktycznie można mocno nadwyrężyć portfel. Ale trzeba wiedzieć, że w Burgundii własność terenu jest bardzo rozdrobniona i działki (nawet te najsłynniejsze) często mają po kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu właścicieli. Nie każdy z nich produkuje własnoręcznie wino, setki z nich sprzedają winogrona négociants. I tu wkracza do akcji osoba winiarza, która może zdziałać cuda. A jeśli macie do czynienia z nieznanym sobie producentem, dobrą wskazówką, jak udało mu się wino, jest rekomendacja Confrérie des Chevaliers du Tastevin. To założone w 1934 roku bractwo, hołdujące tradycyjnym, pełnym przepychu oraz patosu ceremoniom, stoi na straży jakości win z Burgundii. Podczas dwóch dorocznych sesji degustacyjnych – wiosennej dla win czerwonych i jesiennej dla białych – decyduje, które wina są godne wyróżnienia symbolem tej organizacji. I to właśnie dzięki Confrérie des Chevaliers du Tastevin może się spełnić wasz sen o Burgundii.

Andre Goichot Bourgogne Hautes-Côtes de Beaune. Stuprocentowy pinot noir. Idealnie zbalansowane, nieprzesadnie taninowe wino z wiśnią i truskawką na pierwszym planie. Po chwili urzeka nieodłączną towarzyszką pinot noir – porzeczką – oraz lukrecją i korzennymi przyprawami w tle. Najlepiej będzie smakowało podane w temperaturze około 16–17 stopni, w pękatym kieliszku przeznaczonym specjalnie do tego gatunku wina. Czerwonego burgunda z zasady nie dekantujemy przed podaniem, bo mógłby w ten sposób stracić swój wyjątkowy aromat.

Na koniec – dwa słowa o producencie. André Goichot przejął założoną przez ojca w 1947 roku firmę pod koniec lat 80. W XXI stulecie wkroczył z potężną inwestycją w nową linię produkcyjną oraz otwarciem sklepu La Ronde Des Vignerons z doskonałym wyborem najlepszych francuskich win. Jednak mimo to udało mu się nie zagubić ducha i charakteru tradycyjnej Burgundii.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA